Saturday, 7 September 2013

ciocia samo zlo prosto z piekla


Groźne spojrzenie, zawadiacki chód. To towarzystwo na pewno ma złe zamiary! Gdy zagajamy okazuje się, że nie gryzą i z radością odpowiadają na pytania. Spotykam się z trzema członkami grupy Hell is Harmony Michałem ‘M.I.C’ Gurajkiem (wokal), Bartłomiejem ‘Bartem’ Masiukiewiczem (gitara) i KUBĄ czyli Jakubem Suchomskim (gitara basowa).


Ela Rygas: W wywiadach i artykułach na Wasz temat ukazuje się notka, że jesteście szkocką grupą. Materiał po angielsku, fani trochę Polacy trochę Szkoci, z przewagą na tych drugich. Jak to z Wami jest?


M.I.C: A jest tak, że trzon zespołu zawsze był polski. Zmieniali się perkusiści – Szkoci, Węgrzy, i teraz wszystko wskazuje na to, że kolejny będzie Szkotem. Ale ponieważ tworzymy w Szkocji, to brytyjskie portale piszą o nas „szkocki zespół”.


A ubolewacie, że Polacy Was nie znają? Przyznam szczerze, że przez przypadek odkryłam Was na stronach konwentu tatuażu.


M.I.C: Cóż, zdecydowanie przydałoby nam się więcej „prasy” wśród polskiej społeczności, choć na początku to naszą publiczność i tzw. „fan base” stanowili prawie wyłącznie Polacy. Po koncertach z Closterkeller 80% naszych znajomych na facebooku stanowili rodacy. Później to się trochę zbalansowało, po zagraniu na Metal 2 the Masses czy też festiwalu Les-Fest. Choć, jak widać na Twoim przykładzie, pomimo naszych wysiłków zawładnięcia galaktyką, nadal nie dotarliśmy w wystarczająco wiele miejsc.


Zacznę od gratulacji. Niedawno ukazała się Wasza druga płyta „One Day”, a kilka dni temu wypromowaliście teledysk i piosenkę prowadzącą „Tall and Proud”. Możecie zdradzić informacje o sprzedaży płyt i popularności?


Bart: Hahaha niestety nie możemy zdradzić tak ważnych informacji, ale mogę powiedzieć, że sprzedaż sięga już kilku tysięcy płyt, jesteśmy blisko platynowej płyty, a tak na poważnie to wygląda to tak, że płytę nagraliśmy sami, przy pomocy naszego dobrego kolegi Marcina Buczka i sprzedajemy ją w większości na koncertach. Nie ma z tego wielkich pieniędzy, bardziej jesteśmy zadowoleni z zainteresowania naszym nowym wydawnictwem. Co do teledysku, to rzeczywiście możemy powiedzieć, że jest on naszym wielkim sukcesem, zrealizowany przy współpracy naszych przyjaciół z Bliss of Pain Suspension Crew, z udziałem Wojtka i Dominiki. Realizacją zajął się nasz kolega David Gillan, fotograf oraz realizator dźwięku z Perth College. Teledysk zawiera bardzo hardcorowe sceny podwieszania na hakach, co wzbudza wiele kontrowersji, już po kilku dniach w sieci osiągnął on ponad 1,5 tysiąca wejść. Chętnych do zapoznania się z teledyskiem zapraszamy na nasz kanał YouTube. (www.youtube.com/hellisharmony)

Kto jest odpowiedzialny za zespół i muzykę? Lider ojciec, partner powiernik i drogi przyjaciel. Czasem ten lider skarci i doprowadzi resztę do porządku. Kto i za co jest w zespole odpowiedzialny?
M.I.C: Muzycznym mózgiem zespołu jest Bart – Hell is Harmony to jego dziecko i choć ojcem jest surowym to sprawiedliwym (wszystkich bije tak samo mocno ). Bart pisze całą muzykę, a aranżacje tworzymy już wspólnie jako zespół. Za warstwę „liryczną” (hahahaha, tyle w tym liryki, co słońca w Szkocji) odpowiadam ja. Wszystkie teksty są właściwie o miłości, bo pomimo naszego wyglądu jesteśmy wielkimi romantykami – jak nie gramy to czytamy Mickiewicza i Słowackiego Nad całokształtem pracujemy wszyscy wspólnie na próbach.


Istnienie w zespole w składzie niezmienionym od lat przypomina długoletni związek. Jest zakochanie większe i mniejsze, zdarzają się kryzysy. Na jakim miłosnym etapie jesteście teraz ze sobą?


M.I.C: Generalnie, jak już wspomniałem, jesteśmy romantykami, więc miłość jest dla nas najważniejsza. Zwłaszcza ta prawdziwa – męska J. Ale tak poważnie, to właśnie zostaliśmy zdradzeni przez naszego węgierskiego perkusistę, który nas zostawił dla innej (w sumie to postanowił wrócić na Węgry). A matka zawsze powtarzała: - Nie wiąż się z kimś, kto nie może zapuścić brody. No i okazało się, że miała rację. Poza tym, nie ma wśród nas jakichś większych spięć – zgadzamy się co do muzycznego kierunku dla zespołu i to jest najważniejsze.


Czy życie tutaj wpływa na piosenki, które komponujecie? Zmieniło się jakoś Wasze życie. Nie mogę nie zapytać o życiu przed powstaniem Hell is Harmony. Poznaliście się tutaj?


M.I.C: Ja dołączyłem do zespołu i poznałem chłopaków tutaj w Szkocji. Wcześniej grałem w zespole w Polsce, a po przyjeździe tutaj załapałem się na granie w zespole złożonym z rodaków, który jednak umarł śmiercią naturalną ze względu na to, że dwóch członków wyjechało ze Szkocji. A potem jakoś tak drogą mailową skontaktował się ze mną Bart i tak się to zaczęło. Co do wpływu mieszkania w Szkocji na moje teksty, to nawet się wcześniej nad tym nie zastanawiałem. Ale porównując moje teksty obecnie z tymi, które pisałem w Polsce, to te są bardziej agresywne i dobitne.


Bart: Z Kubą znamy się już bardzo długo, jeszcze z Polski, każdy z nas gdzieś grywał. Razem zaczęliśmy grać po przyjeździe do Szkocji, mniej więcej od 2004 roku. Mieliśmy kilka różnych projektów i masę koncertów, jednak Hell is Harmony zaczęło swoją działalność po dołączeniu M.I.C`a.


Spsienie mediów, tabloidyzacja życia, spłycanie przekazu i otumanianie słuchacza. Czujecie się remedium dla utrzymania kondycji muzycznej człowieka?


M.I.C: Właściwie to nigdy nie myśleliśmy o tym, że nasza muzyka ma jakąś misję do spełnienia. Ale w sumie to możesz mieć rację – jak tak na to spojrzeć, to społeczeństwo coraz to częściej sięga po to co „lekkie, łatwe i przyjemne”, co niestety nie zawsze równa się dobre. Staramy się trzymać poziom i dać ludziom odrobinę radości ze słuchania czegoś, co nie leci w komercyjnych radiostacjach 156 razy dziennie. To smutne, że w czasach, kiedy człowiek osiągnął tak wysoki poziom zaawansowania technologicznego, tak naprawdę rozpoczęła się intelektualna dewolucja – gdzie na piedestale stawiani są ludzie, którzy mają niewiele do zaoferowania, a autorytetami stają się niewyedukowani idioci, którym w jakiś sposób udało się pojawić przez 5 minut w telewizji. Reszta jest milczeniem...


Gdy zakładaliście zespół to mieliście ustalone zasady tego, co chcecie przekazać światu?


M.I.C: Jak już wcześniej wspomniałem – nie zakładaliśmy nigdy, że Hell is Harmony to zespół z misją. Jedynym założeniem było granie solidnej, energicznej i pozytywnej muzyki, innej od wszystkiego, co się obecnie na „metalowej” scenie dzieje. Jedyny przekaz, który od początku chcieliśmy przesłać w świat to „Jeśli Twój ojciec nie ma brody, to znaczy, że masz dwie matki”. Acha i jeszcze – „jeśli ‘muzyk metalowy’ spędza więcej czasu na układaniu fryzury przed koncertem, niż na graniu, to wiedz, że coś się dzieje”.

Bart: Ja osobiście nigdy nie miałem żadnego parcia, żeby do grania wkręcać jakąś ideologię. Oczywiście, jeśli chodzi o warstwę muzyczną, zawsze staram się dawać z siebie wszystko i dążyć do tego, żeby się rozwijać. Jeśli to, co robimy komuś się podoba, to dla mnie jest to stymulujące i napędza mnie do działania.
Są artyści, którzy twierdzą, że piractwo im nie przeszkadza, bo płyty są tak drogie, że niewielu ludzi stać na legalne zakupy. Usprawiedliwiacie piractwo?


M.I.C: Może nie usprawiedliwiamy piractwa, ale osobiście uważam, że ceny płyt powinny być dostosowane do zarobków. Szkoda tylko, że ta machina zwana „branżą” tak nie działa – wytwórnie istnieją po to, żeby zarabiać. Dla takich zespołów jak my idealnym rozwiązaniem na obecną chwilę są strony takie jak Bandcamp, gdzie możemy sprzedawać naszą radosną twórczość, po najniższej możliwej cenie, a jeśli ludzie chcą, to mogą dołożyć coś od siebie. Ja osobiście uważam, że płyty przestały być głównym źródłem dochodu dla zespołów – są bardziej medium pozwalającym na dotarcie do ludzi i spopularyzowanie muzyki. W Rosji piracą nas na potęgę

Bart: Jest to może trochę dziwne, co powiem, ale piractwo czasami pomaga zespołom dotrzeć do większej ilości słuchaczy. Teraz, gdy tradycyjny nośnik CD został prawie całkowicie wyparty przez cyfrowe formy, ludzie kopiują wszystko, co wpadnie im w ręce, wymieniają się plikami i tym sposobem muzyka wędruje w poszukiwaniu potencjalnego odbiorcy.


Każdy koncert jest inny, a publika dopisuje. Możecie tak o swoich koncertach powiedzieć?


M.I.C: Zdecydowanie tak. Co do publiki w Szkocji – zupełnie inna mentalność niż w Polsce. Polska publiczność jest o wiele bardziej spontaniczna w swoich reakcjach, nawet, jeśli zespół jest im nieznany. W Szkocji mamy do czynienia z publicznością typu „inż. Mamoń” – podobają się im melodie, które już kiedyś słyszeli. To przez tę...reminiscencję. Dlatego też sale są zawsze pełne na koncertach tzw. Tribute bands, a ludzie bardziej bawią się przy utworach puszczanych po koncertach z płyt, niż na samych zespołach.


Za to po występach – fan cluby zapraszają na jednego. Gruppies zaglądają do łóżka, a impreza nigdy się nie kończy?


M.I.C: Oczywiście. My właściwie nic innego nie robimy – granie, potem picie, narkotyki, gruppies i znowu na scenę – i tak w kółko. Ale tak naprawdę, to nie możemy jeszcze sobie pozwolić na to, by muzyka była naszym źródłem utrzymania, więc po koncercie jest kilka browarów, uskutecznianie gawędy z ludźmi, a potem – zależy od nastroju, ale cały czas z tyłu świadomości czai się myśl, że następnego dnia do pracy trzeba wstać.


Zżywacie się z piosenkami, które wykonujecie. Jak przeżywacie swoje piosenki i swoje koncerty? Jaką publikę lubicie- jakieś szczególne chwile podczas wykonywania numerów?
M.I.C: Jasne, że utwory, które tworzysz są jakąś częścią ciebie. Ze swojej strony staramy się oddawać intensywność i energię każdego utworu przez naszą choreografię sceniczną (trochę baletu z elementami czardasza). Za każdym razem dajemy z siebie 100% i zostawiamy na scenie „krew, pot i łzy”. A publiczność, jaką lubimy to publiczność, która nie jest bierna – a to oznacza, że musimy zawsze mieć pod sceną kilku rodaków, którzy wiedzą jak rozkręcić młynek, do którego Szkoci w końcu dołączają. A co do szczególnych chwil – każda chwila jest szczególna (mówiłem, że romantycy z nas).


Każdy artysta ma swój przepis na idealną płytę. Jakie piosenki mają być na początku, a które na końcu - co w środku? Co powinno być tą klamrą? Co ma zostać u słuchaczy, z cyklu pobożne życzenia - słowa, a może tylko mocne brzmienie?


M.I.C: To, co czyni nagranie dobrym, to trzymanie słuchacza zainteresowanym. Najgorsze są płyty nudne i monotonne (i czasem, choć utwory są w szybkim tempie, to płyta jako całość jest monotonna, bo wszystkie kawałki są dokładnie takie same). My byśmy sobie życzyli, aby z ludźmi, którzy słuchają naszych nagrań pozostała duża dawka pozytywnej energii (bo w warstwie tekstowej to oczywiście wszystko jest o miłości)


Zagramy kilka ładnych lat. Rozwalimy muzyczny świat, a nasze teksty będą w podręcznikach, czyli dalsze muzyczne plany?
M.I.C: Muzycznie to chcielibyśmy zagrać jakiś większy festiwal – to jest nasz cel na przyszły rok. A długoterminowo to dominacja nad światem, wprowadzenie zakazu połowu śledzia w Bałtyku oraz nakaz noszenia brody przez facetów, pod karą: a) grzywny (fizyczna niemożność zapuszczenia brody) lub b) eksterminacji (aktywny opór w zapuszczeniu brody).


Bart: Podzielam zdanie przedmówcy, a nawet skłaniam się do stwierdzenia, że broda w dzisiejszych czasach powinna być symbolem METALU, tak jak kiedyś długie włosy hahahaha


Każdy chyba ma swoją playlistę utworów na swój pogrzeb. Macie swoją płytę nagrobną?


M.I.C: W sumie to nie miałem takiej listy, ale teraz na szybko ją stworzę: Slipknot „People=Shit”, Tool „Stinkfist”, KoRn „Twist” i Fasolki „Każdy ma jakiegoś bzika”.


Bart: Ja to wiadomo, jak to na pogrzebie... „Dobry Jezu”, może jeszcze dodam Hatebreed „Destroy Everything” żeby za cicho nie było i Arch Enemy „No Gods, No Masters” tak mi jakoś to pasuje do pogrzebu


Źródła inspiracji to według Was - gniew, ból, niesprawiedliwość i koniecznie to trzeba wszystko wykrzyczeć i dać się ponieść emocjom, a słuchacz ma to wszystko zapamiętać, potem buntować się, buntować się...


M.I.C: W warstwie tekstowej to o miłości wszystko jest, więc nie wiem, skąd ten pomysł, że „gniew, ból, niesprawiedliwość”...


Bart: Tak miłość, miłość i jeszcze raz miłość, tak jak głoszą nasze teksty gniew i agresja są bardzo destruktywne i prowadzą do komplikacji życia i czy naprawdę w piekle jest harmonia? Albo czy piekło jest idealne?


M.I.C: Oczywiście, że w piekle jest harmonia. Wujek Staszek ją wziął ze sobą jak się tam wybierał i teraz tam na tej harmonii gra. Czy piekło jest idealne to nie wiem, ale na pewno jest tam cieplej niż tutaj.


Kuba: Na koncertach staramy się stworzyć harmonię pomiędzy zespołem a tłumem... i bardzo skutecznie nam się to udaje - jest wtedy piekielnie gorąco... gdy tłum skacze i bawi się z nami...


Czyli dalsze muzyczne plany?


Bart: Co do planów muzycznych, to myślimy o zagraniu jeszcze kilku fajnych koncertów do końca roku, bardzo byśmy chcieli odwiedzić Anglię oraz jeśli wszystko będzie dobrze „grało” to mamy nadzieję zagrać w Polsce w przyszłym roku na jednym z festiwali.


Dziękuję za rozmowę.


Zespół Hell is Harmony powstał w 2008 roku w Szkocji i tu także grupa zaczęła koncertować. Metalowe riffy, ciężka perkusja, niski bas, to cecha charakterystyczna Hell is Harmony. Muzyka bandu to mieszanka rapu, metalu z przewagą hardcore. Całość energiczna, a teksty niezwykle dobitne. Pierwsze sukcesy to support dla Lower Than Atlantis i Closterkellera, a następnie Festiwal Mocnych Brzmień w Świeciu tchnął w członków zespołu chęć i świeżość koncertowania.
W 2012 roku na Tattoo Jam w Doncaster Hell is Harmony wygrywa Band of the Year. Nie dawno Hell is Harmony wystąpił podczas drugiej edycji Les-Fes, jedynego metalowego festiwalu w Szkocji, a potem znajduje się wśród finałowej szóstki podczas bitwy zespołów Metal 2 the Masses, organizowanej przy współpracy z Bloodstock Festival.
Dorobek artystyczny grupy składa się z dwóch albumów. W roku 2011 nagrany został debiutancki album Opium. Został on życzliwie przyjęty przez publikę jak i krytyków. W maju tego roku ukazała się druga płyta Hell is Harmony pt. One Day. Na płycie znajduje się 7 piosenek a singiel promujący wydawnictwo nosi nazwę „Tall and Proud”. Dorobek zespołu cieszy się popularnością recenzentów, a przychylne zdanie coraz częściej ukazuje się na łamach fachowych stron.

Contact and booking:
e-mail: hellisharmony@hotmail.co.uk
(FACEBOOK) www.facebook.com/hellisharmony
(YOUTUBE) www.youtube.com/hellisharmony
(MUSIC) hellisharmony.bandcamp.com
(MERCH) hellisharmony.bigcartel.com
(BLOG) www.tumblr.com/blog/hellisharmony

(MUSIC SAMPLES) soundcloud.com/hellisharmony

Thursday, 5 September 2013

lesbopolo- ciocia idzie na feministyczna dyske a raczej trzy gamy na darcie japy

strasznie sie ciesze, ze idolki sceny nieheteronormatywnej przybywaja do ediego. Uradowanam jak nigdy, krece ekipe i przybywaj- kaszanko!

Prawdziwa uczta dla wszystkich wielbicieli electro punk i feminizmu. Gaptoot, Seth Corbin & PW’s oraz najważniejsza polska formacja Zdrada Pałki będzie gościem Wee Red Bar w Edynburgu.
6 września odbędzie się spotkanie LGBT, queer i feministów grających muzykę alternatywną. Przebojem i wielką niespodzianką będzie udział wrocławskiej grupy Zdrada Pałki, która jak sama się określa zmieniła oblicze ziemi, tej ziemi. Dziewczyny tworzą brzmienia z pogranicza new disco i chamskiego techno. Pomimo kiczowatego image’u grupy, tematyka poruszana w tekstach ma polityczny wydźwięk – oscyluje wokół queeru, feminizmu, weganizmu i szeroko pojętego wyzwolenia. Dziewczyny możemy kojarzyć z udziału w takich eventach jak m.in. wspólne granie z TopLes czyli grupą muzyczną lesbopolo. Ci, którzy znają Kaszankę nie będą zawiedzeni. Spotkanie z kitshem już w piątek.
Pussy Whipped and Dive
Gdzie | Wee Red Bar, Edynburg
Kiedy | 6 września | Godzina; 19.00
Bilety | £3
Opracowała | Ela Rygas
This month’s Pussy Whipped welcomes the Polish Queen of kitsch-queer-vegan-electro Zdrada Pałki alongside London’s feminist electro-rock contingent Gaptooth and ‘true trans hero’ Seth Corbin, while August’s Dive! promises an end-of-festival spectacular finished off by DJs Heavy Flow and Hot Mess. It’s important that their night is safe, non-commercial and community-focused, says McCabe, but when it comes down to it, it’s all about the music. ‘Even when people don’t like our bands,’ he says, ‘there’s always a sense of “what the fuck just happened? Who were they?” It’s good to make an impression‘The point of the event is to challenge the male, heterosexual domination of live music culture, and to show our audience that queers and / or women are amongst the most unique, talented and amazing performers out there,’ says Ste McCabe of Edinburgh’s queer, feminist live music clubPussy Whipped – which is a refreshing break from the usual reasons given by a promoter for doing what they do. McCabe and his partner Lukas started the night in 2009, in a basement bar on Manchester’s Canal Street, and decided to bring it with them when they moved to Edinburgh two years ago.
At both ends of the M8 there’s a resurgence in nights like Pussy Whipped, which celebrate sexual diversity by way of putting on some damn good music. Anything-goes performance party and clubDive! recently launched in Edinburgh at the suggestion of Henry’s Cellar Bar’s executive producerLach, and its promoter Annabel Cooper gives some of these other nights credit. ‘Dive! is inspired by nights like Duckie in London,’ she says, ‘but we’re mostly inspired by all the amazing performers and queer groups already active here: Hot Mess, Pussy Whipped, Lock Up Your Daughters, Buzzcut, Cachín Cachán Cachunga, Birdcage, TYCI, Menergy, the list goes on.’ Expect music, poetry, comedy and cabaret aimed at ‘Edinburgh’s dykes, fags, trannies and their admirers.’

Pussy Whipped and Dive! demonstrate a resurgence in LGBT club nights

nie modlę się do bozi nic mi za to nie grozi nie modlę się do pana nie padam na kolana ani amen ani men ani jana ani pawła ani jana ani pawła ani jana ani pawła tym bardziej drugiego, kolego ani amen ani men nie pojadę do rzymu nie pojadę do wadowic pierdolę częstochowę wolę do katowic

Monday, 2 September 2013

nowy az 60 stronicowy Open!

Witamy po przerwie i z nowym numerem Magazynu OpenScctland.pl. Co w nim znajdziemy. Oprocz cioci stron z kultura i koncertami, tekst o nowym interesujacym filmie Sunshine on Leith. Do tego Beata, Natalia, Agnieszka, Anna, Biszop nowy nabytek Fryderyk Rossakowsky- Lloyd. Do tego reportaz z czarnych nocy. Wacpana i Porcelanowej oraz garsc informacji. Oczywiscie Polsport tez jest i slowo Naczelnego. Oprocz tego wywiad Lejdis z Arkadiusem, tak tak tym Arkadiusem. a w kolumnie wiersz- Jacek Wasowicz i Ajfon stworzyl czlowieka. Serdecznie zapraszam!

Saturday, 24 August 2013

wakacji i podrozy jubileuszowej nadszedl czas

Dzis, tak to mniej wiecej wygladalo. Pakowanie ostatecznej torby. Wybor rzeczy i pojawiajace sie znikad nerwy. I tak do wylotu!. Tak, tak wiem wstretna ciocia wyjezdza i zostawia wszystkich na pastwe losu... ale moi mili nie sama praca czlowiek zyje. Dajcie zyc sobie i innym. Spotkamy sie za tydzien a do tej pory ciocia ma zamiar swietnie sie bawic. Odpoczywac i czerpac energie do nadwatlonego juz organizmu... tym zyciem ogolnie.
Udanego odpoczynku od cioci zycze i do zooo

Kiedy przeglądam się w lustrzeTo była zajebista impreza

z kulturka


Jerzy Sosnowski, Ach, Dla tej ksiazki stracilam glowe. Specjalnie przetrzymuje ta pozycje z biblioteki. Czytam po raz drugi. Zawsze slucham Jerzego Sosnowskiego w Trojce i nigdy nie przyszlo mi do glowy by zobaczyc jak autor wyglada. Naprawde zawsze wyobrazam sobie owe glosy w radio. Po glosie odgaduje czy maja wasy, brode czy sa wysocy czy niscy? Taki maly rozumek ze mnie. Okladka ze zdjeciem mnie rozczarowala. Wyobrazalam sobie kogos zupelnie innego. Taki cieply glos. Do rzeczy bo tak sie rozklejam. Polemika autora z Bogiem! Szczere i rzetelne przedstawienie siebie, jako czlowieka wobec niezmiennego. Wszystko to nicosc a wszystko marnosc nad marnosciami. To nie jest lekturka na wieczor- lekka i latwa. Troche trzeba pomyslec. Jedno wiem na pewno. Jerzy Sosnowski jest u mnie na piedestale! Dodatkowo trafil  mi sie egzemplarz ksiazki z autografem autora!
Lukasz Maciejewski, Aktorki spotkania. Wywiad rzeka z wielkimi kobietami kina i teatru. Od carycy sceny Niny Andrycz do Najpiekniejszych nog Danuty Stenki. Wywiad nie nudzi ale przyznam sie szczerze, ze niekture juz sie powtarzaly jak Stanislawa Celinska czy wspomniana Danuta Stenka. Pewno jest jedno, ze wiecej takin heron sceny nie bedzie. Nie oszukujmy sie ale wspomniane aktorki w tej ksiazce sa jedynymi godnymi uwagi a mlode pokolenie? Hmm
Nutka wspomnienia. Krystyna Feldman, babka Kiepska inaczej albo dla wiekszosci Nikifor. Pamietam Ja jak przychodzila na moja wydzialowa stolowke i w kaciku spozywala obiad. Drobniutka i cicha. A na scenie to potwor;-)

Umberto Eco, O Bibliotece- Krotka ale bardzo tresciwa ksiazka. Ksiazeczka bo zaledwie 50 stron. Esej jak to krasc ksiazki. Jak sie poslugiwac fiszkami. Poszukiwac w zbiorach i rzecz jasna wedrowac po bibliotece. Zawsze kazdemu to sie zdarza, ze pragnie cos dla siebie potrzebnego a znajduje cos innego? Przynajmniej ja tak mam. Pochwala fotokopii to prawda, ze najpierw robimy duzo kopii, ktore nastepnie prawie nigdy nie czytamy. Co najwazniejsze Eco naroil mi takiej chceci na biblioteke w Toronto, ze susze glowe Instytucji Zony by mnie tam zabrala. Powiem jedno; Eco to jest firma;)

Krzysztof  T. Dabrowski, Grobbing, Czego tam nie ma. Zombie- wyroby miesne pozeraja ludzi. Gowna z kibla zalewaja lazienke autora. Bohater bezsilnie krzyczy, tonac; Ludzie, przestancie na mnie srac!. Hong i King ucinaja sobie penisa. Cytryna leci z radio. Aktorka Liczydupa Nahujmito. Gatunek bizarro horror doskonale bawi a jednoczesnie odrzuca.  Czasem juz nie mozna czytac a czasem wciaga jak kielbasa glowe sasiada. No i ten obrzydliwy Swiety Mikolaj, ktory uprawia sex z opiekunka. Oj to porabane z poplataniem ale na plus!
Mehmet Murat  Somer, Zabojstwo Buziaczka. Tytulowy Buziaczek, Panienka Fevzi  to transwestyta, ktory padl ofiara zbrodni niebywalej. Srodowisko gejow, transow, przestepstwa oraz zwyczajnego zycia mieszkancow Istambulu. Doprawdy ciekawa pozycja nie tylko ze wzgledu na smaczki towarzyskie w rodzaju uwodzenia czy scen gejowskich ale tematu odmiennosci i seksualnosci w tak religijnej Turcji. Swietny kryminal, ktory goraco polecam.
Mitch Winehouse, Moja corka Amy. Niekonczacy sie teatr z odwykami, z prasa i codziennymi utarczkami typu, Kiedy Ona umrze? Mielismy to juz za soba. Teraz przyszla pora na wspomnienia i wydawnictwa. Biografie juz byly. Teraz Mitch moze chcac sie wybielic albo docenic? Nie wiem? Wspomnienia od narodzin Amy. Porzez jej kariere az do smierci. Najgorszy koniec ksiazki. Tam wlasnie pojawia sie sinusioda wiecznych odwykow, rozmow, zapytan i wiecznych obiecanek o zaprzestaniu spania a potem picia. Nie kryjmy sie kazdy zadawal sobie to pytanie- Kiedy Ona umrze ale nikt glosno tego mie wypowiedzial. I stalo sie najgorsze. Wiem na pewno. Z Amy nastal koniec muzyki i zdania nie zmienie. Anka Domowe wino dolaczyla do klubu 27 czyli najwiekszych gwiazd, ktore umarly w wieku 27 lat. Szkoda, wielka szkoda!
Janusz Rudnicki, Meka kartoflana- tak to byla meka kartoflana probujac te pozycje czytac. Zamysl genialny. Podroze do Reichu a tam towarzystwo, takie jakie spotykamy na robotach. Patriotka, studen, robotnik- slowem caly przekroj spoleczenstwa. Odwiedziny Matki z Panemstanislawem pisanym razem, jak to rodzice przybywaja do dzieci albo smierci alkoholiczki- taak to juz znamy. Czego dowiedziec sie mozna- ano tego, ze Korn to taka najtansza wodka niemiecka.
Magda Jethon- naczelna Trojki wiadomo od lat reporterka i dziennikarka. Cykl Pani Magdo, pani pierwszej to powiem... to cykl wywiadow ze znanymi i cenionymi polskiej sceny filmowej, teatralnej i gwiazdorskiej. Co ciekawego mozna sie dowiedziec. Ano tego, ze Tomasz Raczek zaczal swoja przygode krytyka filmowego od Festiwalu w Edynburgu. Bez jezyka i kasy lansil sie to tu to tam. POtem nie mial czym dojechac do Londka. Poprosil wszystkich o rozpuszczenie wici, ze potrzebuje podwozki i na dzien nastepny ustawila sie kolejka do podwiezienia biednego studenta z Polski do Londka. Pryzpadek czy slizganie sie na tylkach innych. To i to. Co do ksiazki- pora usmiechu dla kazdego. 
a takie perelki mozna znalezs na polkach tutejszej polskiej biblioteki. Oprocz tych pozycji Lichen i Swietego Terlika mozna dostac. Gotowanie dla kazdego. Ksiazki o zrozumieniu siebie i innych. Polki sie rozrastaja i coraz wiecej miejsca zajmuja. Swiadczy to o wiekszej kasie i rozrastaniu sie idiaspory polskiej.

Friday, 23 August 2013

drewniana rocznica

Swietujemy nasza piata rocznice zawarcia zwiazku partnerskiego- dla nas slub i tyle! Piec lat minelo, goscie trzymaja sie niezle i my tez- kondycja zachowana, pion rowniez. Godnosc i uczciwosc tez czysta. Oby starczylo nam sile razem na przezwyciezenie wszystkiego. Zdrowia jedynie zycze nam. Szczescie to jak mawia Instytucja Zony to, ze ma mnie i oby jak najdluzej. Reszta przyjdzie sama.
Na ten prezent czekalam od dni kilku. Czy oby nie zapomni, czy oby sie nie pogniewala, czy na pewno? Jest ranek i listonosz z najwiekszym prezentem od zycia w dniu obchodzenia jubiluszu. Kartka i zyczenia od rodziny!
Poprzednia kartak na honorowym miejscu stoi. Wczorajsza rowniez dzierzy palme pierwszenstwa.
Swietowanie- to tylko by dzien przezyc godnie i nie narobic balaganu. Zyc dobrze i zasnac spokojnie. Byc zawsze zakochanym i sprawiac radosc drugiej osobie.

Dopytywali sie; gdzie swietujemy? Dla mnie nie jest istotne gdzie i z pompa. Takie sztuczne nadawanie otoczki superowatosci i niezwyklosci chwili. Tak samo jak z Sylwestrem? Trzeba na sile dobrze sie bawic? Bezsens totalny wpychajac sie w jakies sztuczne ramy fetowania czegos co jest niezmienne od zawsze.
Co bylo- biblioteka, czytanie, szukanie sushi, szklanka piwa i odpoczynek. To teraz priorytet odpoczynek.

Ps. Czulam sie jak terminator- Obudzil ciocie kartk sztywny wiec w rezultacie ani rak do gory podniesc nie moge;(
dwa. Mialam ...tylko oddac ksiazki do biblioteki w rezultacie wyszlam z  plecakiem!

Sunday, 18 August 2013

miedzynarodowa stacja kosmiczna leci!

Wczoraj Instytucja Zony bakcyla zalapala na obserwacje nieba- konkretnie ISS czyli Miedzynarodowej stacji kosmicznej, co to lata hen wysoko i zbiera rozne materialy. Wlasnie wczoraj o godzinie 22.10 sie zaczelo przedstawienie. Trwalo piec minut. Stacja leciala z ogromna predkoscia i widac bylo tylko swiatlo rozbryzgujace. Kierunek poludniowy - zachod. Dzis podobnie za to wczesniej bo o godzinie 21.22, przy jeszcze sloncu i dosc dobrej pogodzie. Kierunek ten sam SSW, azymut 10 stopni.
Oczywiscie mozna sobie wyobrazac tam dwoch astronautow i swinki morskiej na pokladzie i ze to wszystko obserwuja. Czyli nas z gory. Oczywiscie nie mamy przekazów przygotowanych.
Witamy Serdecznych Gosci ale wyobraznia chodzi.

a tu probka skad to sie u cioci wziela to zamilowanie i jak to kosmici nas podgladaja. Ano przez Coralgola! On to pierwszy tak latal, latal wokol Ziemi i spogladal przez swe okienko w rakiecie na wszystko, ba nawet ladowal na innych planetach.
Photo: That's a photo of a photo of the space station passing by.
zdjecie zrobione z filmiku z aparatu- i wiem wiem- co przypomina)))) ale dziwne uczucie pozostalo!
By okrazyc Ziemie stacja potrzebuje 90 minut- to ile do spoko koko kraju stad??? i leci z predkoscia 17,500 mil na godzine!
Lornetka, czyste niebo, swiatla na niebie jego rozbrysk i wreszcie nasza planeta zaslonila to jakze wspaniale widowisko. Dzis to nawet 6 minut bylo obiekt widac! Za ksiezycem jakby sie troche i zatrzymalo?-)))

Ksiezyc jest piekny i bardzo wyrazisty a co za tym idzie i wyobraznia jest wybujala, kobity okresy dostaja a kury przestaja sie niesc!)))

tu sciaga z serwisku haevens above i NASA

First Hint of Sunrise From Space

On July 30, 2013, Expedition 36 Flight Engineer Karen L. Nyberg of NASA took this photograph of a sunrise viewed from the International Space Station. As the space station orbits the Earth every 90 minutes, traveling at about 17,500 miles per hour, the crew sees about 16 sunrises and sunsets daily. > Karen Nyberg (@AstroKarenN) on Twitter Image Credit: NASA

DateBrightnessStartHighest pointEndPass type
[Mag]TimeAlt.Az.TimeAlt.Az.TimeAlt.Az.
18 Aug-1.921:21:5710°W21:24:5328°SSW21:27:4910°SEVisible
18 Aug-0.723:00:0810°SW23:00:4911°SW23:01:0210°SSWVisible
19 Aug-1.022:10:2610°WSW22:12:2115°SSW22:14:0311°SVisible
20 Aug-1.221:21:2310°WSW21:23:5019°SSW21:26:1710°SSEVisible
22 Aug-0.621:21:3210°SW21:22:3511°SW21:23:3810°SSWVisible

Amy musi byc to wiadomo- po pierwsze, ze swietnie to chrapala a po drugie bo jestem po ksiazce Jej ojca Mitcha Winehous`a. Amy, moja corka.