Sunday, 5 October 2014

od clackmannan do opactwa cambuskenneth czyli tam i

W niedziele idealna wycieczka po okolicy nastapila; A bylo to tak- Clackmannan czyli Stone of Manau. Male miasteczko ale kochane. Na srodku Tolbooth i wieza i pregierz. Kosciol, cmentarz i dwie knajpy. Ani to glupie ani straszne, zycie po prostu. Obok miasteczka stoi Wieza. Zamknieta co prawda ale tam Robert Burns byl.

                                         
uliczka w miasteczku clakmannan. Basniowo nawet bo obok pieskow, kwiatkow, doniczek byly wrozki)                              
                                                       
                  a tu juz centrum miasteczka      
                         
                                      
              z daleka i z bliska    
                                       
obok kosciol i cmentarz
                                     
i szybka transformacja do kosciola
                                  
        byla poranna msza wiec ludnosc wyczekiwala kto tak naprawde lazi po cmentarzu i zakloca spokoj                                            
                                         

a na nim wizerunki smierci z rogami
tak naprawde to wizerunki czaszki z szarfa

                                 

Clackmann tower wiekowo pochodzi z XIX wieku. Postawiona przez Earls of Mar, ktory podejmowal w niej wielu szkockich monarchów. Wedlug legendy Maria Stuart byla zaproszona przez piatego Lorda Erskina w roku 1565 roku. Pozniej na krotko zatrzymywali sie tam krolowie James VI i I. Do tego ostatnim znanym gosciem wiezy byl szkocki poeta Robert Burne. Wieza trzyma sie niezle ale niestety nie dane bylo cioci obejrzec zabytek w srodku. Podobno debowy sufit robia wrazenie tak jak i portrety i rodowe srebra  Earla of Mar i Kellie.



                                       
a to juz Aloa Tower i widok z gory 

          

.
Alloa Tower w Aloa w centralnej Szkocji to czesc rezydencji rodziny Erskine, zwanych jako Earl of Mar. Architektem i nadzorowym byl John Melvin. Wieza datowana jest na 14 wiek. Architektem byl John Melvin a do najwazniejszych rzeczy do ogladania to drewniany sufit. Swietnie odrestaurowany tak jak i cala budowla. Przewodnicy byli ubrani w stroje z epoki co dodawalo wrazenia powabu i aury tajemniczosci. 
                                                
Widok z opactwa Cambuskenneth na Wallace Tower
Cambuskenneth Abbey to jedno z najstarszych opactw i cmentarzy Szkocji. Zalozone okolo roku 1147 przez Dawida I. Rzecza ciekawa jest podobienstwo do opactw Holyrood i Stirling. 
Wokol rozposciera sie widok na Wollace Monument. Nie mozna zapomniec o gotyku calosci. Pieknym zagospodarowaniu i co najwazniejsze pieknym gotyckim nagrobkom, ktore dopelniaja calosci. James III krol Szkocji po bitwie pod Sauchieburn lezy tam sobie od wiekow a z zacnych augustynow to lezy tam Patrick Pantar, ktory za zycia byl sekretarzem Jamesa V. 
Ziemia na ktorym lezy opactwo nalezalo do Adama Erskina, nazywanego pozniej Earl od Mar. Dostal on na posiadanie od krolowej Elzbiety I i tak to zaczela sie przygoda z opactwa z historia.


Krolewskie morderstwo. Tu lezy pochowany Krol James III zamordowany przed Bitwa pod Sauchieburn w roku 1488. Obok Jamesa lezy tez jego zona, krolowa Malgorzata z Danii. Grobowiec ten zostal postawiony na zyczenie Krolowej Wiktorii.


Calosc daje niezapomniany widok a wieza w srodku daje wrazenie powagii i szlachetnosci intencji krolow Szkocji.
widok na pozostalosci opactwa z budynkami niegdys gospodarczymi i droga na szage


Doune castle pochodzi z 14 wieku i jest jednym z najlepiej zachowanych zabytkow Szkocji A zwlaszcza jej wjazd i wielka sala tronowa. Kiedys juz bylysmy w srodku doune i open doors niestety nie obejmowalo tego przybytku. Zamek nalezal do Regenta Albany. Wszytsko tam wspaniale ale naprawde nie pamietam co bylo. Wiem jedno. Krecono tam Monthy Pythona and the Holy Grail i Ivenhoe. Doune jest pieknie polozony nad rzeka a widoki naprawde zapieraja dech w piersiach. Wszedzie tam blisko i przytulnie.

                                               

rzezby na rondach ciocie urzekaly

                                          

na kazdym rondzie inna rzezba

        


 a to juz najmniejszy zamek jakikiedykolwiek zwiedzalam, sklada sie z jednej izby i korytarza. Zwie sie Menstrie Castle i takiej samej nazwie. Zamek trudno rozpoznac bo usytuowany jest miedzy blokami i domkami jednorodzinnymi. Do zwiedzania udostepniona jest jedna izba z korytarzem i wielka baba jako siedzacy w sali przewodnik. Menstrie podzielone jest na kwatery i tak w zamku teraz mieszkaja rodziny. Zamek a raczej manor house to 400 lat historii i grubych murow Szkocji. Menstrie dedykowane jest odkrywcy Nowej Szkocji Sie Williamowi Alexandrowi, ktory urodzil sie tu w roku 1577. Powstala takze nalezna izba pamieci i przyjazni szkocko- kanadyjskiej.



tak chcialaby ciocia mieszac w zamku
a to juz widok z dziedzinca
a to czesc zeprezentatywna

Ostatnim miejscem gdzie trafilysmy to David Stirling Monuments. Swietnie wychodzi na zdjeciach i trudno przyznac ale postac Sir Archibala  Davida Stirlinga to ten zalozyciel SAS. David Stirling   (1915 - 1990) posiadacz ziemski i pulkownikiem Amrii Brytyjskiej. Stirling zalozyl SAS w 1941 roku w Afryce Polnocnej. W styczniu 1943 zostal schwytany przez Niemcow w Tunezji i do konca wojny przebywal w obozach jenieckich. Po wojnie zajal sie biznesem. Byl m.in. zalozycielem Watchguard International i zalozycielem KAS International - prywatnych, a takze producentem telewizyjnym. 
                        

koniec wycieczki to destylarnia o ktorej juz wiecie wszystko

Wednesday, 1 October 2014

deanston destylarnia i 58.9 % zajzajeru!

Kochani tak blisko a tak dobra ruda woda na myszach. Deanston sie nazywa i wszystkich absolutnie wzywam do uczestnictwa w zwiedzaniu tegoz przybytku. Trudno budynki znalezc ale jak juz sie tam jest to grzechem jest nie wejsc i nie zakosztowac.
I co najwazniejsze - mozna robic zdjecia)))) ile sie chce i jakie sie chce. To naprawde niespotykane i to, ze ten zajzajer 58 procentowy jest do sprzedazy. Za setke 16£ i na ciezkie choroby jak znalazl.
Znaczy sie ....wieczorem juz ta choroba przyszla)



Deanston Distillery to dosc mloda destylarnia ale i z raczej przecietnym staffem. No chyba, ze wezmiemy do geby wiek 16 lat i procenty 58.9 kochani- to pali jak nasz swojski bimber. Albo i lepiej. Deanston to mala wiec obok rzeczka kilka chalup i pracownikow na etat zatrudnionych 20. Destylarnia ustowana jest nad rzeczka Teith 8 mil od Stirling w pobliskosci i Edi i Glasgowice. Loch Lomond w poblizu i Trossachs Park. Wszystko pieknie i malownicze. Przyzna to zawsze kazdy kto tam byla. Do rzeczy Destylarnia zostala otwarta w 1966 roku. Poprzednio miescil sie tu mlyn. Pierwsze trunki zostaly wydawane od 1970 roku. Bylo to sprzymierzenie sie Jamesa Finlaya, Brodiego Hepburna i Sandiego Granta. W tym tez roku powolali oni spolke Deanston Distillers Ltd.

                                             

Do zwiedzania destylarnia zostala oddana do uzytku dopiero od 2012 roku. Calosc zrekonstruowania kosztowala 300 tys £. Beczki z Hameryki po Jim Beanie i Kentucky Bourbon. Wiec jest moc, oj jest. Najdrozsze butelczyny wahaja sie do 850 £. Czyli nie jest az tak zle. Scottish Leader i Black Bottle to blendy czyli zlewki wiec raczej straszne to rzeczy i tanie. Lepsze i piekniejsze w smaku to Virgin Oak, skorka cytryny i slodycz jeczmienia. Deanston 12 to tofffi i slodkosc, slodkosc, Deanston Spanish Oak zwane Lepanto brandy cask to ciezkie i intensywne, ciagutki, kwiatki, cytrynka i kakao. Deanston Oak sweet to slodka wanilia z cynamonem, gozdziki, miod, imbir cukier dermera, czyli taki pudding swiateczny.
Nie bede sie wiecej rozpisywac bo po co sobie robic smaka. Kochani bylo tak przyjemnie, ze bedac same dostalysmy gratis wszystko do p to sie chwali. Zajzajer tez. Wyszla ciocia z lekka bombka!

                                 
obok trunkow, rzeczy innego kalibru takze album z filmu Whisky dla aniolow.
ze slodowni do garowni
4 warzelnie i 4 masze

a widzicie te fajki - pompy sa pod katem 45 stopni co znaczy, ze proces jest szybki i przemial duzy


zapach piwnicy nie do opisania- wprost cudowny


beczki z podpisami kena Loacha i ekipy filmu Angels Share. Film byl krecony min. w Deanston  w 2012 roku.

a to juz widok z daleka na destylarnie i rzeke Teith.
No powiedzcie, ze nie ladnie tam?

Monday, 29 September 2014

Scottish Airshow Ayr i buczenie i motylki w podbrzuszu

6 i 7 wrzesnia odbylo sie przy wiacie w Prestwicku latanie niezwyklych maszyn. Wszystko za darmo i na odkrytym morzu. Dodatkowo piekna pogoda i swietne maszyny. Orgazm przy vulcanie- chyba to czasem lepsze niz orgazm. Trzy minuty szczescia. Trzy minuty to krotkie wskrzeszenia biednego ciala na Ziemi. 

to bylo idealne zakonczenie pokazow samolotowych, nie moglo byc lepiej po prostu wzruszenie()
THE VULCAN BOMBER
THE RV8TORS na poczatku drobnice 
THE BLADES i efektoene zjazdy i beczki 

CATALINA FLYING BOAT


MERLIN HELICOPTER i pokazy wodnego ratownictwa

P84 JET PROVOST


obserwatorow bylo 50 tysiecy wedlug organizatorow Ayr

i serduszko specjalnie dla Was

Nowy Rok Zydowski i Sylwester za nami

a to sie nadzialo. Wszystko z okazji 50 lecia wybudowania mostu na rzece Forth. Dokladnie to Firth of Forth. Dzialo sie to 13 wrzesnia o godzinie 22.05. Trwalo 9 minut i zapieralo dech w piersiach. Cauncil dal rade. Tona materialow wybuchowych i wyrzutnie usytuowane na pilarach mostu byly faktycznie spektakularne. Oczywiscie parada i dzien caly odbywaly sie zabawy. W nocy takze byl pochod z pochodniami. Dodatkowo trzeba bylo wstrzymac  ruch na moscie. To dodatkowe pieniadze. I na te imprezy towarzyszace tez wszystko kosztowalo ale fajerwerki nocne byly za darmo. Naprawde ziemia sie trzesla. Widzowie dopisali a chryzantemy i roze plonace rozswietlaly niebo jak podczas sylwestra. Nowy rok Zydowski nastal wiec Wszystkiego Najlepszego. 






Miedzyrzecki Rejon Umocniony i Czesiek miedzynarodowy

Dowodzi wszystkim dziarski Czesiek, mowiacy wszystkimi jezykami swiata. Byly nauczyciel i zapaleniec. Smieszny bo mu sie tak zdaje i taki do wszystkiego. Tylko nie do oprowadzania. Ale co tam. 
Linia Maginota i Hackenberg z Imerhofem tez wazne ale to w Miedzyrzeczu rowniez wazne. Ciocia byla porazona ogromem pracy i srodkow jakie Niemcy w MRU wlozyly. Istna perelka dla zapalencow. Cudenko techniczne i swietna wycieczka dla kazdego. Miodzio normalnie miodzio. Drugi raz bylam w bunkrach i za kazdym razem chyli czola przed technologia jaka byla tam zastosowana. Pierwsza przygoda to z Immerhofa do zobaczenia tutaj: 

a korzystalam z tekstu i zdjec  z http://bunkry.nazwa.pl/pl/index.html
jesli macie ochote na wirtualny spacer to prosze zajrzec na:

Podziemia Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego ( MRU ) są bezcennym zabytkiem sztuki fortyfikacyjnej XX w. w Polsce i jednym z najciekawszych w Europie, stanowią najatrakcyjniejszy obiekt krajoznawczy Ziemi Międzyrzeckiej. Wielkie zainteresowanie budzi historia budowy, architektura jego obiektów obronnych oraz stan dzisiejszy i przyszłość tej fortyfikacji.

ela i kosmiczni komandosi?


Niemcy, których doktryna wojenna po I wojnie Å›wiatowej zakÅ‚adaÅ‚a, że pierwszym przeciwnikiem bÄ™dzie Francja, musiaÅ‚y myÅ›leć o zabezpieczeniu siÄ™ przed wojnÄ… na dwa fronty. Trzeba byÅ‚o zabezpieczyć siÄ™ przed PolskÄ…, która jako sojusznik Francji zobowiÄ…zywaÅ‚a siÄ™ do ataku na Niemców ze strony wschodniej. Prace fortyfikacyjne na wschodniej granicy rozpoczÄ™to w roku 1925 w celu zabezpieczenia ważniejszych szlaków komunikacyjnych i staropruskich twierdz (Królewiec, Kostrzyn, GÅ‚ogów). Jednak dopiero po zniesieniu MiÄ™dzyalianckiej Komisji Wojskowej i powoÅ‚aniu w jej miejsce Komisji Ambsadorów otwarto w rzeczywistoÅ›ci furtkÄ™ do budowy umocnieÅ„ na niespotykanÄ… dotÄ…d skalÄ™. Od 1928 r. powstawaÅ‚y dzieÅ‚a fortyfikacyjne nad OdrÄ…, pomiÄ™dzy Uradem a WrocÅ‚awiem, natomiast w 1930 roku postanowiono o budowie Pozycji Pomorskiej (WaÅ‚u Pomorskiego). Nieco później zaczęły powstawać obiekty tzw. TrójkÄ…ta Lidzbarskiego na terenie Prus Wschodnich. Co ciekawe, najważniejszy, strategiczny kierunek na wschodzie (tzw. WnÄ™ka Frankfurcka) pozostawaÅ‚ ciÄ…gle w sferze koncepcji. 


Dopiero w 1933 roku postanowiono prowizorycznie zamknąć go LiniÄ… NiesÅ‚ysz – Obra. PrzyjÄ™to, że system zapór bÄ™dÄ… stanowić uregulowane cieki wodne łączÄ…ce jeziora oraz obiekty bojowe broniÄ…ce najważniejszych przejść drogowych. W maju 1935 r. zaczęła siÄ™ klarować koncepcja fortyfikacji o charakterze staÅ‚ym, tzw. frontu ufortyfikowanego. Plan ten zostaÅ‚ przedstawiony OddziaÅ‚owi Operacyjnemu Sztabu Wojsk LÄ…dowych, ale zadecydować o jego realizacji miaÅ‚ Adolf Hitler – Zwierzchnik SiÅ‚ Zbrojnych Rzeszy. 30 października 1935 roku wraz z towarzyszÄ…cymi mu osobami z dowództwa Wehrmachtu wizytowaÅ‚ budowÄ™ obiektu bojowego nr 516 w Wysokiej. Mimo przewidywanych ogromnych kosztów budowy Hitler, zafascynowany projektem, zaakceptowaÅ‚ plan budowy. Prace przygotowawcze do budowy MRU rozpoczÄ™to wiosnÄ… 1936 roku. Ponieważ najsÅ‚abszym punktem linii zapór NiesÅ‚ysz – Obra byÅ‚ odcinek Å›rodkowy miÄ™dzy Staropolem, WysokÄ… i KÄ™szycÄ… pozbawiony poważniejszych przeszkód wodnych, postanowiono go ufortyfikować najsilniej. Budowa schronów bojowych MRU na odcinku północnym i poÅ‚udniowym ruszyÅ‚a w lecie 1936 r. JesieniÄ… tego samego roku prywatna firma niemiecka „Barzewski i Ziemek” rozpoczęła budowÄ™ podziemi odcinka „Wysoka”. Dokumentacja kosztorysowa budowy MRU z 1935 r. jak również planowane w niej terminy zakoÅ„czenia budowy szybko staÅ‚y siÄ™ nieaktualne.


Gdy budowa zaczęła nabierać coraz większego tempa, zaczęły pojawiać się symptomy zmiany doktryny wojennej Niemiec. Z końcem 1937 r. uszczegółowiony został tzw. Plan Zielony zakładający rozpoczęcie działań wojennych Niemiec na wschodzie. Hitler zdając sobie sprawę, że kierunek francuski z zaczepnego zmienił się na obronny wiosną 1938 r. wydał rozkaz wzmocnienia fortyfikacji zachodnich. Latem 1939 r., prawodpodobnie w chwili przygotowań do uderzenia Polskę, postanowiono przerwać budowę MRU, organiczając się do skromnych prac wykończeniowych w powstałych już obiektach. Argumentem Hitlera był fakt, że do walki w kierunku wschodnim potrzebne mu będą dywizje pancerne, a nie bunkry.




Ostatecznie do wybuchu wojny Niemcy na całej ok. stukilometrowej linii MRU zdążyli wybudować 106 schronów bojowych, w tym 21 połączono wspólną siecią podziemnych tuneli o łącznej długości ponad 30 kilometrów i głębokości do 40 metrów co stanowiło zaledwie 30% pierwotnego planu.
W okresie wojennym MRU wykorzystywany byÅ‚ jako podziemne fabryki. Firma Daimler – Benz produkowaÅ‚a tam części do silników samolotowych.

Fortyfikacje MRU zostaÅ‚y zdobyte przez wojska radzieckie na przeÅ‚omie stycznia i lutego 1945 roku. Rosjanie zajÄ™li całą potężnÄ… linie fortyfikacyjnÄ… w ciÄ…gu 3 dni, gdyż w tym czasie zaÅ‚ogi poszczególnych bunkrów stanowiÅ‚y jednostki bardzo nieliczne i nie przeszkolone do obrony takiej fortyfikacji. Jednostki te nie potrafiÅ‚y nawiÄ…zać walki z Rosjanami i wiÄ™kszość z nich uciekÅ‚a nawet nie próbujÄ…c siÄ™ bronić. 




obiekty MRU


Obecnie MRU stanowi największą atrakcję Ziemi Lubuskiej odwiedzaną przez turystów z całego świata. Oprócz tego w podziemiach mieści się największy w Europie rezerwat nietoperzy. Co roku w podziemiach zimuje około 30 000 nietoperzy należących do 13 gatunków.

Foto: S. Wetzig, Die Deutsche Festungsfront oraz Bundesarchiv-Militararchiv Freiburg im Breisgau

http://bunkry.nazwa.pl/pl/historia/opis.html

jedzenie i picie w takiej rzeczy pospolitej

Oj tam, oj tam, ze obzartuch! Hmm ciekawscy moi to nie grzech podezrec dobrych rzeczy. Czasem i u rodziny a czasem w knajpach. Szczegolnie tych z pogranicza robaczkow. Ponizej zestawienie polszczyzny w smakach. 

Co to jest, ze bedac w spoko koko kraju mozna zrryc i jest dobrze? Tak to galart z..butelki. Malo tego przy talerzu Instytucji Zony stal jakze nieomylny w tej sytuacji ocet. I co z tego rzeknie ktos? Fakt jest jeden. Instytucja Zony octu nie nawidzi a tu stal sobie wygodnie i jakos Instytucyjne nozdrza nie razil. Byc moze obrazek ponizej zapach zabijal lub salatka z pomidorow malinowek wszystko wchlaniala? To pytanie mozna jedynie rozwiazywac poprzez udzial w seansie terapeutycznym na jakiejs fajnej kozetke.


a to juz prezencik na przywitanie sie z tescmi)
Joanna Bator opisuje w Rekinie z parku Yoyogi zjawisko w spoko koko kraju zwane zageszczeniem suszarni w Warszawie. Ja pozwole sobie na jeszcze wiecej. Suszarnie w calek Polsce. Tylko, ze faktycznie w ostatnim czasie we Wroclawiu suszarnie powstaja jak grzyby po deszczu i azjaci wszyscy rzucili sie na podniebienia spoko koko krajan. 
Bator pisze opierajac sie o Jiro sni o sushi, ze sushi to zycie. To pory roku, swiezosc i praktyka. Wszystko swieze i sushi to tylko ryba tyle, ze swieza. Prostota i jeden kolor potrawy i naczyn. Bez dodatkow- zadnych. Tylko  ryba i walek ryzu. To co ja i Bator otrzymalam to zwyczajna namiastka ale ja to zjadlam a Bator miala rolki z majonezem i posypana pietruszka. Blehh.
Kiedys juz rozwodzilam sie nad Jiro. To mistrz sushi, ktory jest tak upierdliwy, ze samo krojenie ryby a raczej nauka trwa 5 lat. Samo mycie ryzu i gotowanie trwa dwa lata. Nie mowiac juz o smazeniu omleta. Ceny to niestety 1000 zlotyh polskich na nasze i trzy miesiace czekania na stolik w Jiro Ono w lokalu pod nazwa Sukiyabashi w Tokio.  Jiro robi sushi juz 40 lat i dazy do perfekcji. Pokora i upor to jego dewiza. 
A biednych samurajow nie stac bylo na wytwornosc ale musieli, bo tego wymagal honor i co najwazniejsze sushi robi zawsze mezczyzna. I tego spodziewalam sie po szajnochy 11, czyli wspomnianej KOI restaurant. Ryby pochodza z Hamburga i Amsterdamu. A smak i prostota plus potrawy z kory jadalnej? Tego juz za wiele. Zreszta zobaczcie sami dlaczego to kocham. 
http://szajnochy11.pl/

a to juz inna chinska knajpa i tylko smak taki sobie

Serdeczna przyjaciolka Instytucji Zony zabrala nas na roboczy lunch. Z szerokim gestem. Oczywiscie nie byla to suszarnia KOI (jak zawsze na Szajnochy 11. znajduje sie siedziba glowna i restauracja. na krzykach we Wroclawiu znajduje sie maly oddzial i tam tylko serwowane jest sushi). Kochani jak zawsze rozplywam sie nad jakoscia KOI mowie uczciwie, ze kto tam raz zje nie bedzie w zyciu niczego innego chcial. Zaden tam sex, zaden tam alkohol, zaden tam smyranie po glowce. KOI i tyle. Do rzeczy Koi bylo ale pozniej. Na lunch udalysmy sie do knajpy na rynku. Sute tace, sute zarcie, niezgorsze i na wynos wszystko. Oczywiscie wlascicielka to nie Japonka ale stara Chinka, ktora na swoj widok tak trzesla lokalem, ze wszystkie kelnerki uciekaly w poplochu) Na koniec oczywiscie spiewna polszczyzna dorzucila- Do widzenjjjaaa. Podkrecajac uroczo njjjja)


Fortunka zawsze lezala cioci na sercu. Teraz dorobila sie ciocia, wegierkowego, czarnego, wisniowego nie liczac oczywiscie tych pszenicznych i jasnych Tyskich bez ktorych juz zyc nie mozna. Nie wspomne jeszcze o sprytach i wodkach roznego rodzaju. Prawda jest jedna. Gdy wspomne, ze moglam wychlac flaszke plus zjesc i rano czulam sie cudnie a tu na miejscu po drinku zaczyna juz swiat mi wariowac to znaczy jedno albo tu cos jest nie tak albo tam ....inna technologia czy jak? Nie umiem tego zdefiniowac?


http://www.gastronauci.pl/en/18539-warzelnia-piwa-bydgoszcz

Kiedys juz pisalam przy poscie z piwem i Bydgoszcza. To lokal na ulicy Poznanskiej. Knajpa swietna, wyborne piwo ale niestety obsluga fatalna. Tak tez i we wpisach na gastronautach widac wyraznie. Wiec piwo miodowe, gryczane i jasne natomiast do jedzenia wziela ciocia chleb plus smalce. Mialy byc roznorodne i one byly tylko ze zamiast jakiej tam sliwki byla taka se mamalyga. Ale nie narzekajmy, bylo ok! Glodnam wiec nie krece nosem.
Najlepsza byla obsluga.
Po wypiciu jednego piwka a mowie moze cos zjemy. Nie widze karty. Udaje sie do bufetu. Pytam- Od kelnerki dostaje odpowiedz. - a na stoliku nie ma? Namyslilismy sie co by tu zjesc. Ide ponownie do bufetu. Pytam czy moge zamowic jedzenie?
Pada odpowiedz po chwili- kelnerka musiala cos pilnie pogrzebac na smartfonie i pada odpowiedz - No!
Juz nie dochodzilam czy to No to tak czy No to nie?
Zaraz na pomoc przybiegl drugi kelner i podal stosowna karte.
Po zamowienie i zjedzeniu. Czekamy na drugie piwo i juz z gory prosze o rachunek bo boje sie, ze kelnerka zginie ponownie lub powie NO- Uff placimy, No to bedzie tyle i tyle- ale czy zaplacilismy za tamto- tak ja juz naliczylam- Uff napiwek wziela sobie sama!
To byl taki (mily) No przerywnik w podrozy po spoko koko kraju.


Piwa przerozna, przerozniste. Teraz sie ciesze, ze to nie Ciechan)))
Po kolei jakiez bylo zaskoczenie, ze te baczki to z Kokanina)))) A ta reszta metna, kolorowa i po prostu pyszna. Co by nie zjesc i nie wypic jest pysznie!
A com chlala i widziala to moje)