Wednesday, 7 January 2015

sledzik, czyli swieta na wesolo


Jakis miesiac przed swietami, ciocia oglosila pospolie ruszenie, zeby co kto mial to bral i przybywal do mieszkania ciocinego. Kazdy z zabawowiczow czul sie wyrozniony tym zaproszeniem i oczywiscie dziekowal cioci solennie. Teraz chwila prawdy. Nagromadzenie jedzenia i towarow bylo az nadto co moze przerobic zoladek. Oczywiscie nic sie nie zmarnowalo i mysle, ze kazdy byl zadowolony. Ciocia dostala prezentow i upominkow. Nie napracowala sie przy sprzataniu. Zanim sie obejrzalam juz bylo pozmywane i porozkladane. Zycze sobie i kazdemu aby posiadac tak zgrany zespol jak ten swiateczny. Ponizej prezentuje urywki z rozrywki. Tzn zdjecie skromnej choinki. Druga i trzecia- drewniana nie zmiescila sie w kadrze. Zdobienia swiateczne, obrazy gosci, jedlo i picie nie zostanie upublicznione. Niech to wszystko bedzie w pamieci a nie tylko na nosnikach pamieci sztucznych.



Tutaj prezentuje moje dumy pokojowe, wychodowane na ciocinej piersi. Amarylis bialy z czterema trabkami kazda bulwa. W zamysle to on byl kupiony jako czerwony ale siec delikatesow LIDEL pozamienial widocznie pudelka.


Zwiazek sowiecki jako maskotka choinki i pilnujaca by ostatki alkoholi rowniez sie nie zmarnowaly. Jak brakowalo to wycieczki wieczorne do pobliskich sklepikow, picie ostatkow pod Victoria Station i wypierdzania kapusty z grochem.
Oraz gwiazda betlejemska jako gwiazda kazdych swiat bozonarodzeniowych. Na zdjeciu czerwona bo wiadomo, ze zawsze ten kwiat wystepuje jako czerwony. 
Tak jak i nosy wycieczkowiczow, po okolicach ciocinych.W  Boze Narodzenie jako punkt honoru ciocia uznala pokazanie  Antonin Fort,  Kinneil House w Bo`ness, Falkirk Wheel i Kelpies popularnie koniki. Wies nasza sie wszystkim podobala a ciocia niesmialo mowila tylko, ze niby taka miescina a tyle tu fajnych rzeczy.

Tutaj nieco zapomniane lilie zolte, ktore ukryte pod niezliczona iloscia kolder, poduch i materacy, spokojnie sie rozwijaly. Dopiero je ujrzalam po kilku dniach jak niektorzy z uczestnikow niekonczacej sie wigilii 2014 odjechali i zrobilo sie luzniej ...przestrzennie.
na potwierdzenie 4 trabek czyli 4x4
Drugi dzien wycieczka przewidziana do miasta Bonnockburn. Tam kolednicy zwiedzili pomnik krola Roberta. Napawali sie widokami pol, lak i kapali sie w sloncu. Pozniej nastapila wycieczka do miasta Stirling. Tam wzgorze zamkowe, zamek, cmentarz miejski i dawne wiezienie oraz  Doune. Malej slodkiej miescinie, ktora kiedys juz prezentowalam. Cel podrozy to pokazanie jednej z najlepszych destylarnii a raczej trunku- Deanston whisky. Ciocia juz zwiedzala wiec do testingu nie przymierzala sie. No, niezupelnie. Zostalam potraktowana jako VIP i nie czaruje, ze bylo mi z tym bardzo dobrze. Przewodniczka mnie i Instytucje Zony poznala od razu i nie powiem ale zrobillo mnie sie troche cieplo na duszy i zimno. Znaczy sie jak cie poznaja to albo z bardzo dobrej strony albo z bardzo zlej, ze przy takim przemiale gosci akurat mnie zapamietano. Za to na poczatek dostalam do sprobowania 12 sherry, bo 3 dni temu akurat otorzyli nowa beczke i drugi kielonek juz normalny. Bo Instytucja Zony nie pila. Grupa pijacych i nie pijacych byla podzielona i na sygnal, ze ten co prowadzi nie pije. Wiec smakowalam takze za jednego kierowce a na pozegnanie dostalam special edition. Smiechu nie bylo konca z cioci, ktora zabawowicze okreslili jako prywatny tour. Takze sciagnelam kilka kieliszkow za to, ze jestem. Bardzo mi to odpowiada i jak juz mwilam w sercu mam zawsze Deanston i kazdemu te destylarnie polecam. Zglaszam sie na ochotnika po raz trzeci. Dziewczyny - przewodniczki sa urocze i nalewaja tez niezle. Zwlaszcza, ze troche tez i pieniedzy grupa nasza tam zostawila. Trunek smakuje przednie,  zwlaszcza na wieczor w doborowym towarzystwie.

Powyzej i ponizej destylarnia Deanston.Wsrod nich wspomniane gwiazdy; 12 virgin oak, spanish oak, i teasted oak.
Wszystko po beczkach po bourbonie Kentucky. Wewnatrz budynkow panowala odswietna atmosfera a podane w kawiarni szarlotka z lodami i sticky toffie pudding byl przedni.


Grupa posilona wzgorzem zamkowym i samym miastem, zapalala miloscia do Szkocji. Kto byl to wie a kto nie to zapraszam.

Musialam dac to zdjecie by przypomniec, ze grupa 26 grudnia czyli  korzystajac z mgly jaki panowala w Edim zabrala sie za eksploracje miasta. Zwiedzono Royal Mail do zamku i z powrotem. Po drodze przystanek na haggis, nepps and tatties. Nie obylo sie bez smiechow i dobrego fazowego samopoczucia. 


Po Edim szybkie zakupy ...na wszelki wypadek i do domu. To byl dzien drugi.
Trzeci to juz wiadomo, ze Stirling i ruda woda na myszach. Keep Smilling rzadzi.


Nie, nie kochani to natura tylko tak drzewo wyrzezbila. Nie myslcie, ze to nasza sprawka.
Kazdemu tez ciocia zyczyla zdrowia i takiego domku.

To impresja na temat promykow slonca, ktore jak wiadomo wciskaja sie w ciezkie mysli.
 Nie musicie sie domyslac jak bylo zabawnie i fajnie. Nie wazne, ze ciocia sie przed swietami troche napracowala i logistycznie i nie miala chwili po swietach wolnego. Dodatkowo glupio mi, ze Wojewodztwo Londynskie musialo mi pomoc w wigilie, poniewaz Dwor zarzadzil dodatkowe roboty. Wkurzajace ale prawdziwe. Pomimo tego warto bylo sie spalac i przezyc ...najdluzsza wigilie jaka mozna sobie tylko wymarzyc. Trwala u cioci od wtorku do niedzieli. Punkt kulminacyjny to prawdziwa wigilia i atmosfera towarzyszaca kazdej chwili sedzonej z przyjaciolmi. Mam jak nigdy podladowane akumatry. Nigdy tez nie przezylam tak zabawnych momentow. Mimo tego juz tesknie za nastepnymi takimi zjazdami i juz niecierpliwie sie na nastepne swieta. By czyms zyc i miec punkt odniesienia przy tym zwyczajnym zyciu.
Dziw tez, ile to mozna zjesc i pic i to ile to mozna zmiescic ludzi w pokoju goscinnym. Nie wspomne tu o pomiernej sofie, ktora dla mnie wydaje sie skapa a w warunkach nadzwyczajnych staje sie wygodna dla dwoch osob. 
Slow kilka o potrawach. Z pewnoscia nie bylo 12. Bylo ich ok 30. Kazdy cos przygotowal, przywiozl i podal. Gatunki alkoholowe zostaly jeszcze cioci na sylwestra. Czegoz tam nie bylo?-0))
Jesli sie przeholowalo to spiewalo sie takie przeboje jak to; 


Atmosfera czasami przypominala srodki komunikacji nocnej, gdzie podchmielony sprzecza sie z mniej pijanymi a trzezwi nie wiedza jak uniknac natarczywego sasiada. Pomylek i gaf nie brakowalo. Jednak jak wiadomo, kazdy trzymal fason a stwierdzenia wyniesione z biesiad powoduja usmiech na twarzach pozostalych.
Slowem dziekuje wszystkim za tak wspaniale swieta. Za przybycie, za prezenty, za przygotowanie potraw, napoi i cudowna atmosfere panujaca podczas tego nadzwyczajnego czasu. Zycze z kazdemu i z osobna, zeby miewal w przyszlosci najdluzsze wigilie swiata.
Darz Bor.


Tuesday, 6 January 2015

z kulturka, filmowo

Ze nic ni ma normalnego a filmy wieja nuda. Coz zrobic zostaly jeszcze seriale, biografie, historia i fantastyka. Serale bo fabula sie rozkreca. Biografie bo to inspirujace. Historia by poznac lepiej a fantastyka, bo nigdy nie wiadomo jak moze sie film skonczyc. Przepraszam tych, co juz besztaja za fantasy ale co tu robic. Jak zle i niedobrze. Wtedy pobujajmy w oblokach;) Zapraszam

                                         
Absolutny pocisk wsrod glupot swiata filmowego. The Interview z Jamesem Franco (etatowy gej Hollywood) tu pojawia sie jako zdobywca wszystkich serc. Dave Skylark bo tak nazywa sie glowny bohater wraz ze swoim producentem Aaronem granym przez Setha Rogena jada do Korei Polnocnej by przeprowadzic wywiad z dyktatorem Kim Dzon Unem. Mega chory film ale nie mozna od niego oderwac wzroku. Caly swiat drzy przed jednym idiota z malutkiego kraju. Kazdy ma na dole czaszki zanotowane zeby z idiotami nie igrac. Hakerzy koreanscy wlamali sie na serwery nie jednej juz firmy. Graza dystrybutorom i kinom, ktore wyswietlaja Wywiad ze sloncem narodu. Czy mamy sie bac jednej osoby czy garsci zainfekowanych ludzi. Slepo wierzacych w kult niby boskiej istoty. 
Wywiad uznaje za niezla satyre, ktora niezle namieszala w calym przemysle filmowym. Kretynow nalezy szanowac ale nalezy obnazac ich glupote. Tyle w temacie.

Houdini z genialnym Adrienem Brody. Mini serial wypordukowany przez telewizje History pokazuje historie geniusza iluzji Harrego Houdiniego.Sam mistrze to tak naprawde -  Erik Weiss, Zyd urodzony w Budapeszcie, magik, szpieg, podroznik i  inwentor. Dwuodcinkowa przygoda ze swiatem iluzji, magii i historii. Do tego niezly plot z szpiegowaniem na rzecz Ameryki. Obnazenie niezliczonych spirytystow i wyludzaczy pieniedzy. Pogromca Rasputina i Artura Conan Doyla. Okropnie dobry film i swietna lekcja z geniuszu Houdinego. Jak on to robil i jak czarowal. Te mniejsze sztuczki sa rzeczowo  tlumaczone. Jednak trick ze znikajacym sloniem nigdy nie byl wyjasniony i w  filmie tez jest niepokazany. Swietne, urocze kino. Polecam goraco. Biografia, sensacja, historia w jednym!


House of Versace. Historia Donatelli versace, ksiezyca domu mody Versace. Nieodrodna siostra, slonca. tak siebie okreslal Gianni. Akcja rozwija sie tuz przed smutnym koncem kreatora. Potem lata swietnosci, upadku, licznych odwykow Donatelli az do wielkiego powrotu. Przepych, rozmach, blichtr zycia wygodnego i pieknego zarazem. Pokazy mody, cala ich otoczka tak wciaga jak bialy proszek uformowany w kreskach, przyjmowanych do nosa. Gina Gershon genialna i piekna. Donatella w jej wydaniu az zywa i chce sie ja jesc garsciami. Gina uzaleznia. Gina rzadzi. Gina ksiezycem w piekna noc.


The Mule. Australia lata 80, XX wieku. Kwitnie handel narkotykami przemycanymi z Tajlandii. Grupa rugbystow w nagrode za zwyciestwo wyjezdza na zabawe. Zabiera z soba, wiejskiego glupka. Ten mamiony przez kolege, ojczyma i trenera podejmuje sie polykania kulek z kokaina. Wpada na lotnisku. Australijksa policja trzyma naszego bohatera w hotelu. przez 10 dni. Potem dochodza dalsze dni. Czyli Ray przez te dni nic nie jadl ani nic nie wydalal. Straszne, ze jak juz jednej nocy ...popuscil, to zawartosc z powrotem polknal i znow zwodzil agentow przez nastepne trzy dni. Wsiowy glupek wykiwal i wymiar sprawiedliwosci i mafie dla ktorej przewozil towar w swoim ciele.


Hunger games czesc pierwsza. Kiedys zaczela ciocia juz ogladac ale krecila nosem. Za to teraz sie przekonala do obejrzenia w kupie dwoch czesci z trylogii Susanne Collins- Igrzysk smierci. 
Jak juz powiedziala prasa w spoko koko kraju dorosli zachlysneli sie ksiazkami dla mlodziezy i wszystkie dziela przerabiaja na gust doroslych. Tak tez i stalo sie w tym wypadku. W rolach glownych Jennifer Lawrence (pokaz cycki dla Jennifer, kilka miesiecy temu byla nagonka na Jennifer, ze robila sobie zdjecia nago a dane te wyciekly z chmury i przedostaly sie do sieci) cala akcja nazwala sie pokaz cyccki dla Jennifer i kazda, ktora chciala sie przylaczyc to obnazala sie i wysylala zdjecia piersi na portale spolecznosciowe. 
Wracam wiec ksiazka dla mlodziezy, dosc brutalna, bedaca satyra na dzisiejsza polityke swietnie nakrecona i wysmienicie podana. Uporczywa wizja przyszlosci i straszne rozrywki tych co zyja. Bunt ludzi, zastapionych maszynami. Tylko gornicy fedruja a bogaci zadowalaja sie swietnymi rozrywkami w pokazie zabijania sie na wyscigi. 


Igrzyska smierci. Kosoglos. Czesc 1. To kontynuacja z czesci pierwszej. Tu bunt dystryktow osiaga zenit. Mlodzi zwyciezcy objezdzaja tereny Panem. Maja uspokajac a jednak ludnosc widzi w nich nadzieje. Nastepuja nastepne Igrzyska. Wzajemne zabijanie i pokretne sojusze. Oglada sie wszystko z przyjemnoscia i ciekawosci. Ciocia rzecze jedno, do ogladania ale gdy ktos nie lubi literatury dla mlodszych to moze odpuscic. Chyba, ze chce poogladac naprawde swietna plejade gwiazd. Slowem wyczule, ze Kosoglos bedzie przebojem i kazdy powinien w nim zagrac. Czekamy na czesc trzecia.

                                         

Interstellar, serwowany jako najlepsze kino ubieglego roku. Niestety fabula i dobra i swietna fantastyka, tyle, ze rozciagnieta do granic galaktyki. Tak dluga... nie no, mozna by z tego zrobic serial anie serwowac za jednym razem. Plejada gwiazd na czele z Matthew McConaughey`em (czlowiek z niewycietymi polipami) jest astronautom, ktory postanawia wystrzelic sie na ksiezyc Saturna by tam zasiedlic kiedys ludzkosc. Ziemia ulegla zniszczeniu i pozostaje tylko uprawa kukurydzy i burze piaskowe. Podroz tunelem trwa 40 lat. W tym czasie na Ziemi duzo sie dzieje. Miedzy innymi to, ze corka astronauty miewa duchy w swoim pokoju. Gdy dochodzi do prawie konca podrozy okazuje sie, ze duchy to nie kto inny jak ojciec, ktory krazy gdzies tam w galaktyce. Swietne uchwycenie teorii fizyka z Caltech, Kipa Thorne`a. Zapetlenie czasu. Czarne dziury, terminologia dla fanatykow fantastyki. Chcialam dobrze ale tylek i Instytucja Zony stwierdzili, ze 3 godziny akcji, ktora moglaby sie zmiescic w 1,5 godziny to troche za duzo jak na jedno posiedzenie. 



The giver. Znow fantastyka dla mlodziezy. Znow plejada gwiazd z Meryl Streep i Jeffem Bridgesem. Jednak to jakos chyba za duzo przekombinowane jakos sie stalo. Obrazy czarno - biale. Wszystko jednakowe. Wizja Ziemi gdzie zaprogramowani ludzie podlegaja scisle robotyce. Fabula mialka i do przewidzenia. Nie pomaga ani aktorstwo ani pseudo naukowe wywody. Nuda i nie polecam. No chyba, ze do zapomnianej techniki czarno bialej tasmy.


The Judge,  Sedzia z Robertem Downeyem Jr. Prawnik, wygadany i wziety, przyjezdza na prowincje by spotkac sie z ojcem. Ten zostaje oskarzony o morderstwo. Tytulowy sedzia. Tragedia, nuda i gniot. Nawet nie 30 minut filmu do przetrzymania. 


The nightcrawler z jakiem Gyllenhaalem w roli Lou, geeka, psychola jednym slowem. Lou jest zlodziejem, paserem i cwaniakiem. Pragnie wkrecic sie do njusow szokujacymi tematami. Takimi jak smierc, morderstwa, wypadki. Wreszcie ma swoje piec minut. Organizuje zasadzke a raczej wystawia swego poslugasa, troszke tez glupkowatego operatora drugiej kamery na pewna smierc. Brudy miasta swietnie uchwycone. Rola Rene Russo jako lwice telewizyjna tez godna oceny ale czy Nocny strzelec jest dobry z tym moge polemizwac. Cos tu zabraklo. Cos jakby emocji czy cus? Dla odwaznych i chcacych byc na topie. Dla paparazzi, dla chcacych wiedziec jak wyglada zycie hien z Pudelkow, Pomponikow i innych pierdol to film jest biblia. Dla normalnego widza, co to to nie-)

Wyncy grzychow nie pamyntum

Monday, 5 January 2015

takie krotkie zycie

Od chwil zachwytu, ze warto do chwil zwatpienia, ze wszystko jest do dupy. Po szalenstwach sylwestrowej nocy i polozenia sie spac ok 1 nastapil Nowy Rok. Ten przyniosl radosc z nic nierobienia az do smutku, jakim jest smierc mlodej osoby. Rowiesnik, bez nalogow z raczej ustabilizowanym trybem zycia. Do tego majacy prace z tzw. misja. Praca w hospicjum. Czyzby na gorze, ktos pomyslal, ze warto zabierac opiekunow. Majacych niespozyte energie do pomagania  lub przynajmniej starania sie o godziwe odchodzenie z tego swiata.
Nie wsposob okreslic tragedie zdarzenia. jej dramatyzm kazdego porusza. kazdy zadaje pytanie; Ale jako to umarl? jak to?
Ano tak to. Szkoda, ze kiedy przychodzi jakis moment prawdziwej radosci to zawsze pod powierzchnia czaszki slysze glos. Hej, hej okielznaj swe konie, hola, hola ciociu. I tak bedziesz sie smucic.
Tylko czy zawsze musza isc na odstrzal dobrzy ludzie?
Kiedys znalazlam taki napis, podobno widnial on wydrapany na jednej ze scian obozu w Oswiecimiu. Zacytuje-Jesli Bog istnieje, bedzie musial blagac mnie o wybaczenie.

Wednesday, 24 December 2014

wesolych swiat 2014

5089 f80d 400

a dla moich czytelnikow Wszystkiego Najlepszego, Spokoju Ducha, Zdrowia no i pinindzy, bo wiadomo bez wszystko bez pinindzy to ch.

Cudownego czasu i tego czego sobie zapragnecie by tym sie stalo i zamieszkalo miedzy nami.

Wasza ciocia samo zlo eluta ho- ho ho

Tuesday, 23 December 2014

rozne oblicza tej milosci



http://www.sky.com/tv/show/forbidden-love Forbidden love to nowy program telewizorni SKY. Wielce to dziwny program jak i pogmatwane sa losy ludzi zwlaszcza, tych co albo sa zakochani, albo w nie wswoich skorach albo tez majacy dwie ukochane. Three way love opowiada o poliamorii, ktorej d konca  nie rozumiem. Dwie kobiety kochaja jednego mezczyzne. Ten kocha obie a te nie sa biseksualne. Wszyscy spia w jednym lozku. Dziela sie dziecmi i obowiazkami. Nie rozumiem tego zwiazku co nie uwazam za dziwne. Przyjmuje do  rozumu i jak zawsze mowie. Nie wazne czy ze swinka czy misiem czy we trojke wazne, ze sa szczesliwi. To samo oczywizda moga powiedziec o cioci, ze nie rozumieja ale akceptuja lub nie. Tego ludziom nie moge zabronic i oczywizda tez zeby cioci do lozka nie zagladali. 
Dziwie sie jedynie tym, co dziwia sie, ze dwa sluby i dlaczego. Ano dlatego, ze mi tego prawo nie zabrania. Po drugie gdyby mi cos panstwo wiecej dawalo to tez bym wziela. Takam pazerna!
Zazdroszcza mi chyba tego slubu kolejnego. Niektorzy skladaja zyczenia zamozpojscia a tym wyjasniam, ze tylko sie ...zenilam)))
Wyjasniam tak polskim moim sluchaczom. Ci szkoccy sami juz wiedza, ze pojecie partner odnosi sie do meza jak i do zony, ukochanego jak i narzeczonego jak i narzeczonej. Jest to fajny unik. Po prostu mozna unikac po pierwsze gafy a po drugie i jest to swietny przypadek deklinacyjny. Nie odmienia sie i jest bezosobowy, bezstresowy. A co komu do serca to juz jego sprawa. 

  

http://audycje.tokfm.pl/audycja/37. Lepiej pozno niz wcale to cykliczna audycja w radiu TOK FM. Tam Karlina Szustow, Krzysztof Tomasik i Mariusz Kurc co tydzien w niedziele o 21.00 wyjasniaja te pojecia i nie tylko. Problemy, obawy, tematy oraz kultura dominuje w lepiej pozno. Tam tez znajdziemy wyjasnienia takie jak cross dresser i mezczyzna cis. jak wiemy plci istnieje piec. O mezczyznie cis nikt jeszcze nie slyszal a to Wiktor Dynarski. Przewodniczacy Europejskiego Stowarzyszenia Trans. To nazwisko spotykamy tez w towarzystwie Ani Grodzkiej, mezczyzny trans, poslanki i zalozycieli Trans - fuzji. A moze przestrzen nieheteronormatywna. W programie tez sie tego dowiemy. Czy reklamuje. Oczywiscie, ze tak. Polecam kazdemu dla wiedzy ale i uswiadomieniu w/w pojec jak i czasem ploteczek a czasem i muzyki.


tu naczelne pismo Replika, ktora nieczesto mam w lapkach. Za to ciagle o nim marze.


Three Way Love to wspomniana poliamoria



My Husband is gay.
Gay zeni sie z dziewczyna hetero. ta kocha go na zaboj. On tez. maja 3 dzieci. mezczyzna deklaruje, ze ozeni sie jeszcze raz. Caluja sie, spia z soba. Ale chlopak uparcie potwierdza, ze jest gejem. i badz tu madry?

Our Gender Swap Wedding

Louis and Jamie, kto jest mezczyzna a kto kobieta na tym zdjeciu? Nikt nie pozna. To moi faworyci. Para przeszla operacje plci. Fantastyczni bohaterowie i cudowne wesele.

Friday, 19 December 2014

wyznania milosne



Reaching for the Moon to nie tylko piosenka Elli Fitzgerald ale takze cudowny film pod tym samym tutulem. Opowiada o losach i tragicznej milosci dwoch wielkich kobiet. Brazylijskiej archite Loty de Macedo Soares i amerykanskiej poetki Elizabeth Bishop. Rezyseria Bruno Barreto. Niemiceka produkcja z dofinansowaniem kinomatografii brazylijskiej. Stad ten pomysl. Ano dlatego, ze Loty plany urbanistyczne bylt wykorzystywane w calej brazylii a naczelnym jej dzielem byl park rekracyjny Flamengo Park w Rio de Janeiro.                       
Lota de Macedo Soares a prawdziwe nazwisko to Maria Carlota Costallat de Macedo Soares urodzona 16 marca 1910 w Paryzu. Zmarla 25 wrzesnia 1967 roku. Znana glownie z tego, ze byla kochanka Elisabeth Bishop, amerykanskiej poetki, zdobywczyni literackiej nagrody Pulitzera. O milosci dwoch kobiet wiemy z ksiazki Rare and Commonplace Flowers autorstwa Carmen Lucia de Oliveira.
Zwiazek Loty z Bishop trwal od 1951 roku az do samej smierci Loty w 1967 roku. Lota przezyla zalamanie nerwowe ale przed smiercia poleciala do Nowego Yorku do Elisabeth i tam dokonala zywota.

                                         
Na zdjeciu wyzej twarda Lota i jej dom, Samabaia, ktory dzielila z Elisabeth. Byl to takze jej podarek dla Ciasteczka jak nazywala pieszczotliwie Bishop. Lota z poprzednia partnerka, z ktora mieszkala obok Samabaia zaadoptowaly dziewczynke. Lota chciala by ja dziecko nazywalo- babcia)

                                            .The house Elizabeth Bishop shared with Lota de Macedo Soares on the Fazenda Samambaia. (Photo by Katrina Dodson.
Na podstawie ksiazki, rezyser Bruno Baretto nakrecil film, ktory jest wiernym odzwierciedleniem zycia obu kobiet. Milosci tak silnej, ze zwyciezy nawet alkoholizm i dzielenie sie jedna osoba.
Jak wiemy Elisabeth Bishop byla poetka. Nad tym sie nie rozwodze bo i nie umiem oceniac poezji. Za to co wiem byla Bishop byla alkoholiczka, ktora i tak przezyla Lote. Mowi sie o Bishop, ze nalezy do genialnej trojki, w historii angielskiej poezji - Emily Dickinson, Sylvia Plath i wlasnie Bishop.


Na marginesie dodam, ze wszystkie byly lesbijkami i mialy wieksze lub mniejsze problemy z alkoholem i glowa. tak jak ciocia -tylko ja przyznaje sie do poparcia w slowach wislawy Szymborskiej, ze od Absyntu zanik talyntu;-)

Film jest genialny. Poludniowa dusza kontra, angielski smutek. I ta pasja, ten zywiol. Bedziecie zniewoleni Brazylia i klimatami. Obiecuje Wam to.

                           4967 55a2
Elisabeth Bishop 1911 - 1979, amerykanska poetka, tlumaczka, powiesciopisarka i niestety tez chimeryczna i humorzasta. Moze to wplyw jej matki, ktora byla chora psychicznie a ojciec Bishop zmarl wkrotce po jej urodzeniu. Debiut to North & South. W roku 1956 wspomniany Pulitzer za North&South - A Cold Spring.
Z tego tez tomiku prezentuje wiersz Elisabeth Bishop - Jedna Sztuka w przekladzie Stanislawa Baranczaka.

                9060 5e1d
Jedna sztuka

przełożył Stanisław Barańczak

W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy; 
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie straty, 
że kiedy siÄ™ je traci - nie ma sprawy. 

Trać co dzieÅ„ coÅ› nowego. Przyjmuj bez obawy 
stracone szanse, upÅ‚yw chwil, zgubione klucze. 
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy. 

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz -wejdzie ci w nawyk 
utrata miejsc, nazw, schronieÅ„, dokÄ…d chciaÅ‚eÅ› uciec 
lub chociażby siÄ™ wybrać. Praktykuj te sprawy. 

PrzepadÅ‚ mi gdzieÅ› zegarek po matce. Jaskrawy blask dawnych domów? 
Dzisiaj blady cieÅ„, ukÅ‚ucie w sercu. W sztuce tracenia Å‚atwo dojść do wprawy. 

StraciÅ‚em dwa najdroższe miasta - ba, dzierżawy ogromniejsze: 
dwie rzeki, kontynent. Nie wrócÄ™ do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy. 

Nawet stracÄ™ Ciebie (ten gest, Å›miech chropawy, który kocham), nie bÄ™dzie w tym kÅ‚amstwa. 
Tak, w sztuce tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy; 
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

Czy chce jeszcze cos dodac do milosci szalonej i tragicznej. Otoz tak - proponuje dwa filmy. Pierwszy to Before I go to sleep. W rolach glownych  Colin Firth  i Nicole Kidman. O kobiecie, ktora nie wie kim jest. A maz okazuje sie nie tym za kogo sie podaje i drugi film Gone girl z Benem Afleckiem jako strasznym mezem tez.


Mezowie graja cos przed swoimi zonami. Te nie sa dluzne. Miks dziwnych sytuacji z ktorych widz czasem widzi siebie. Malzenstwo rozbierane jest na kawalki. Instytucja dwoch osob nazwiazuje dziwna gre. Do tego wciagnieci sa i rodzina i przyjaciele. Zawiazuje sie dziwna relacja kata - ofiary co czyni dwa filmy tak niesamowite, ze ciocia siedzi i nie moze sie nadziwic, ze faktycznie mozna i tak robic. Dlaczego nie. Oklamujemy sie, scielimy scieme, czasem sie tolerujemy a czasem nie mozemy na siebie patrzec. Tylko po co od razu miewac romanse i zabic kochanka?


Kochani mozna i miec zrabana psychike i nasowa sie pytanie czy rezyser juz gdzies instytucje malzenstwa zbadal czy moze wiedziony przypadkami wyrazil swoje wlasne obserwacje.
Tak czy inaczej oba filmy sa, okreslane mianem ...zrytych. Do tego zdania i ja sie podpisuje. Jednak filmy te strasznie polecam i obiecuje, ze bedziecie siedziec troche zmieszani.
Taka prawda ekranu, prawda czasu.
A teraz to juz do slubu, czas mi pojsc)))



4846 6909