Wednesday, 12 October 2016

pedofilia

No i przyszedl ten czas gdy moge bezlitosnie opisac sytuacje. Bigoteria srodowiska We Dworze osiagnela zenitu.
Miejsce Edi, kwiecien tego roku. Wiesc w mediach, ze zatrzymano zla, managera. Mezczyzna lat 51, posiadal w swych zbiorach pornografie dziecieca. Zabezpieczono materialy dowodowe. We Dworze. Owszem zlo bylo na celowniku. Kontakty, procedury. Wszystko robiono w  nocy w weekend.
Zwyrodnialec zachowywal sie nienaturalnie, ba dziwacznie. Wiecznie siedzial na komorce. Dlatego ciocia nadala mu taki przydomek. 8 lat. Wczesniej byl rozesmianym mezczyzna. Z czasem stal sie gburem, bucem i tym, ktory oskarzyl ciocie o kurestwo.
8 lat znalam pedofila. Siedzialam z nim po przekatnej. 
Wyszedl za kaucja. Media nic nie donosza. Nie moglam nic mowic. Szok. Kuzwa szok. To za malo powiedziane.
W nastepnym tygodniu. Wyzszy ranga szef zwolal wszystkich i nawolywal o wspolczucie, o nie kastrowanie faceta. jesli wroci to dac mu szanse ale na innym stanowisku??? Potem doszly pomowienia o to, ze jest zawieszony w obowiazkach. ZAWieszony!
Pol roku trwa przygotowanie do sadu. Czekam na rozprawy.
W mninionym tygodniu, zlo otrzymla wiadomosc, ze pedofil jest zwolniony. Po 7 miesiacach???
Tyle kolesie potrzebowali, by czlowiek sie nachapal, zrobil linie obrony. Pozalatwial prawnikow itp.
Tak, pensja szla.
Gdyby ciebie zwykly zjadaczu kaszanki oskarzono o pedofilie, od razu bylbys wykopany z roboty, z domu it. Facet sie lansil w mediach spolecznosciowych. Jak gdyby nigdy nic.
Zenujace sa pogloski o tym iz, w procederze brala udzial zona!

z kulturka, filmowo


Deepwater Horizon. Tyle widziala platform ciocia. To trudno, zeby sie tematem nie zaznajomic. Film na podstawie prawdziwych wydarzen.  Kino katastroficzne wysokich lotow. Heroizm zaglogi walczacej o przetrwanie. Deepwater Horizon to najwieksza jak do tej pory zbudowana platforma wiertnicza w Zatoce Meksykanskiej. W 2010 roku platforma eksplodowala, co spowodowalo smierc 11 osob, 17 rannych i najwieksza katastrofe ekologiczna w historii hameryki.
Na wodach Morza Polnocnego, platfrmy tylko odplywaja. same. To takie pipidowki sa. Tylko, ze za te pierdoly odpowiada jeden koncern. Nazywa sie BP. Wszystko jasne. Korpo nie do ruszenia. Bez artykulu w The New York Times, tez by sie sprawa rozwiala po kosciach.


Miss Peregrine`s Home for Peculiar Children. Uff sama nazwa juz trudna a co dopiero caly film Tima Burtona. Tak Eva Green chce nasladowac Helene Bohnam Carter. nie wychodzi to dobrze. Judi Dench, tez tam jakos nie pasuje. Wystepuje Tim Burton w sekundzie. Za to tyle tam Polski. Widzimy pocztowke z Warszawy. Potem nastepuje.... ttigdsska. Tak dziadek nazywa malego bohatera. Po chwili dodaje to po polsku znaczy maly tygrys, aaaa tygrysek. No dobra. I na koniec wystepuje ...polskie 20 zlotych z Roumaldem Trauguttem. Tak zdziwko!
Morderstwa, strachy, a dzieciaki w kinie rozkosznie sie smieja!


O i jest najwyzszych lotow Kathy Bates, Angelina Bassett, Lady Gaga. Mowa o American Horror Story. Sezon 6. Akcja to Nowa Anglia i Karolina Polnocna. Tu i teraz. Cos taki Blair Witch Project. 
Lady Gaga jako gaelicka Scathnach co znaczy Pani Cienia. Taka ni pies ni wydra, oblubienica szatana. Roanoke to wies gdzies w hameryce o dziwnych dziejach. Po prostu osada z dnia na dzien wyparowala. Ludzi gdzies wywialo. Pozostawili ciepla strawe w garnkach. Tak mowi prawda. Scathach to kobieta wg legend szkockich kobieta , wojowniczka, czarownica lasu.  Wg Celtow, bogini smierci,. Tam smierc juz nie wystepuje. To czyste zlo. Kathy Bates ...nie tylko kroi, cwiartuje ale tez jest wierna suka Scathach.
Oi w to mi graj.

Ellen Page z Gaycation. Wyoutowala sie dziewucha. To sie chwali. Teraz przystepuje do zwiedzania swiata. tez sie chwali i badania tematu spolecznosci LGBTQ na tym lez padole. Japonia, Brazylia, Jamajka, hameryka do wyboru do koloru.
Brawo, ze ogarniecie wkracza na salony i pod strzechy glow. 


Tuesday, 11 October 2016

brzydko tak


Brzydko sie robi, gdy debata prezydencka obfituje w wyzwiska. Polityka siegnela dna na calym swiecie. 
Dyplomatyka nie idzie w parze z ohyda populizmu.
Nasi bracia od szklanki mieli referendum z dupy wyjetym pytaniem`` Obywatel innego kraju - wylaczajac obywateli panstw Europejskiego Obszaru Gospodarczego - moze mieszkac na Wegrzech na podstawie wniosku, indywidualnie rozpatrzonego przez wladze wegierskie wedlug procedury okreslonej w ustawie uchwalonej przez parlament``
Referendum nie przeszlo. Nigdy nie powinno dawac ludziom referend! To jest szalenstwo. Ludzie sie zbudzili. Referendum pochlonelo pieniadze i nerwy. Wkurwilo swiat. Orban zapowiedzial zmiane konstytucji. Suwereni sie podniesli. 
Z podworka polsko - szkockiego. Olowiany zolnierzyk, mistrz dypomacji zagranicznej, ten od zabaw kobiet, stwierdzil. Wymyslil,  dobra, robocza wspolprace z polskim rzadem, tego z Wielkiej Brytfanny.
Pomoga w rokowaniach i daja listy majace znaczace dla interesow Polski w przyszlych negocjacjach ze strona brytyjska, a takze przekazal mu polska diagnoze dotyczaca przyczyn britexu i stanowisko rzadu w sprawie reformy UE.
Belkot! Wszystko to w ``trosce o interesy polskich obywateli zamieszkujacych Zjednoczone Kurestwo``.
Czyli belkot bezpieczny!
Brexit zacznie sie w 2017 roku. Uruchomi sie. Do tego czasu Londek zaskoczyl ciocie, tym, ze ``statystycznie`` bedzie testowana jej praca. Nazywa to sie publiczna ewidencja pracownikow!
Ma to pomoc tubylcom poznac jakich umiejetnosci im brakuje!
Taka pierdola poszla w swiat w sobote. dzis sie juz z tego wycofuje. ``Statystycznie``ma to dostosowac przepisy w tych dziedzinach wyksztalcenia i reakcje na ten problem???
W skrocie to wszystkie dane pojda zla w swiat! Home Office drogi juz wiesz o mnie wszystko. Teraz co? Jak sie pieprze, tez to chcesz poznac? 
Powstala tez organizacja Sprawiedliwosc dla emigrantow. Tzn oskarza ona Jeana Claude Junckera, ze ten przekroczyl swoje uprawnienia. Rachu ciachu i juz spadowa z UE. Oi boli te miliony brytyjczykow w Magaluffach, Minorcach i Ibizach. Sie narobilo. Przyszedl zly Juncker i straszy. A mialo byc dwa lata! jak smial Niemiec jeden! Bo tu ani zusu, ani zozu niczego w tych Hiszpaniach nie ma dla synow Albionu.

 Dziennikarz James O'Brien z radia LBC zrobił furorę w internecie, gdy na antenie radia zestawił plany Rudd z tekstem drugiego rozdziału "Mein Kampf" Adolfa Hitlera o różnicach między obywatelami a migrantami ekonomicznymi.W mediach społecznościowych propozycję krytykowali też m.in. dziennikarze "Financial Times", "The Times" i "The Telegraph", a w gazetach swoje wątpliwości wyrażali także liderzy biznesowi, w tym przedstawiciele Brytyjskiej Izby Handlowej. Według sondażu YouGov 50 proc. Brytyjczyków popiera zmodyfikowaną propozycję Rudd, według której firmy miałyby obowiązek informować o tym, jaki odsetek ich pracownikówstanowią obcokrajowcy. Przeciwnego zdania jest 26 proc. obywateli. Następnym razem może ogłosicie obowiązek wytatuowania im numerów na ramionach? - kpił z planów rządu. Hilton, który doradzał Cameronowi jako dyrektor ds. strategii, dodał, że May jest "niekompetentna i nieodpowiedzialna", skoro pozwala na stworzenie wizerunku Wielkiej Brytanii, która chce się odizolować od reszty społeczności międzynarodowej.Pozostała grupa - około 600 tys. osób z ponad 3,6 miliona migrantów z krajów unijnych - miałaby według tego scenariusza otrzymać "amnestię", która pozwoliłaby im na stałe pozostanie w Zjednoczonym Królestwie.

Monday, 10 October 2016

Janos Pal w obranie Nepszabadsag


Bracia i siostry z Wegier kiedys bawili sie ze zlem. Bylo przyjecie weselne. Oni poszli, zlo nie. Bo zaproszenia nie mialo. Jednak mialo zlo przykazanie, zeby na rodzenstwo wegierskie mialo baczenie. Mialo... rozpierduche, spalony czajnik, picie od rana palinki, zubrowki, kawy palonej z cytryna. Oi stawia na nogi na kacu.
Do tego kupa smiechu. Rozmawialo sie duzo i dobrze. Rodzenstwo bylo wyedukowane. Jeden byl tapicerem. Zrozumiec...zawody nawet? Tak sie dogadywalismy. Po wegiersku. Po niemiecku. Po lacinie.
Strasznie duzo sobie opowiadalismy. Trafilismy na polityke. Oj tu po lacinie juz bylo. O spoleczenstwie. Tzn jak pic. Na zdrowie i jak leczyc kaca.
Kac to masnapos, plonaca glowa. Na zdrowie to egeszsegere. Tylko gdy Polacy to wymawiaja  Wegrzy rozumieja Na cala ksiazecka dupe!
Trafilismy na kosciol katolicki. Gdy chcieli sie dowiedziec jak wymawiamy naszego papa? Meg a II? No, Janos Pal.... Janos Pal? Nie wiemy. Paparol?
Dopiero gdy Wyborcza przyszla z odsiecza. Na okladce figurowal Jan Pawel))))


Gabor, Laszlo, Johanna, Tibor to bardzo madrzy ludzie i siegajacy po Nepszabadsag!



Redakcja "Gazety Wyborczej" solidaryzuje się z dziennikarzami "Nepszabadsag", największej węgierskiej gazety opozycyjnej, która została zamknięta w trybie swoistego zamachu. Protestujemy przeciw tłumieniu wolności słowa na Węgrzech. Kneblowanie niezależnej, krytycznej wobec rządu prasy jest praktyką niedemokratycznych reżimów. Jest też pogwałceniem historycznych tradycji demokratycznych Węgier.

Bracia Węgrzy, przyjaciele z "Nepszabadsag", jesteśmy z Wami! Łamy "Gazety Wyborczej" zawsze będą dla Was otwarte.

Apel w języku węgierskim:

Gazeta Wyborcza szerkesztosége szolidaritását fejezi ki a puccsszeruen bezárt Népszabadság, a legnagyobb magyar ellenzéki napilap ujságiróival. Tiltakozunk a magyarországi sajtószabadság csorbitása ellen. A független, kormányt biráló média elnémitása a nem demokratikus rezsimek jellemzoje. Ez a gyakorlat ellentmond a demokratikus Magyarország történelmi hagyományainak is.

Veletek vagyunk, magyar Barátaink, Népszabadság ujságirói! A Gazeta Wyborcza" hasábjai mindig nyitva állnak számotokra.



"Népszabadság" od dawna był krytykiem rządu Orbana i jego polityki

Jego dziennikarze opisywali podejrzane interesy, prowadzone przez ludzi w otoczeniu rządzącego Fideszu. W redakcji pracowało ok. 60 osób. Żadna z nich nie została poinformowana o tym, że dziennik ma zostać zamknięty.

Firma Mediaworks, wydawca "Népszabadság", opublikowała na stronie internetowej gazety oświadczenie, w którym wyjaśnia, że dziennik od dawna przynosił straty i szuka "obecnie najlepszego możliwego modelu biznesowego" dla niego. W ciągu ostatnich dziesięciu lat miał stracić 74 proc. swojego nakładu i przynieść 5 mld forintów strat (ok. 70 mln zł).

Tym właśnie tłumaczono kilka dni temu dziennikarzom konieczność przeprowadzki do innego budynku, którego koszty utrzymania miały być dużo mniejsze.

Ale w opublikowanym oświadczeniu wydawca nie pozostawia żadnych złudzeń co do tego, że gazeta jeszcze kiedykolwiek się ukaże. I proponuje dotychczasowym prenumeratorom w zamian subskrypcję innych swoich tytułów.

"Népszabadság" jest największym centroliberalnym dziennikiem na Węgrzech. Wywodzi się z gazety wydawanej jeszcze w czasach komunizmu. Jej tytuł znaczy po polsku "Wolność Ludu". Przed 1989 r. dziennik był oficjalnym organem partii komunistycznej, jednak po upadku komunizmu stał się najbardziej wpływową gazetą szeroko rozumianego obozu lewicowo-liberalnego. W ostatnich latach był głównym pismem codziennym opozycji antyorbanowskiej, zajmował na węgierskim rynku prasowym podobne miejsce, jak "Gazeta Wyborcza" w Polsce.

Na Węgrzech od pewnego czasu trwały spekulacje o tym, że gazeta zostanie sprzedana jednemu z bliskich oligarchów związanych z premierem Viktorem Orbanem. Media Works przejęła większościowy pakiet w 2014 r. od węgierskiej partii socjalistów MSZP. Wówczas też odkupiła od niemieckiego koncernu prasę lokalną i biznesową. Dzisiaj ma w ofercie ok. 80 węgierskich tytułów. Właścicielem Media Works jest natomiast spółka Vienna Capital Partners, która m.in. zajmuje się inwestycjami w sektor gazowy. W 2001 r. przejęła chemiczną spółkę BorsodChem na Węgrzech. Amerykański think-thank Jamestown badając sprawę uznał, że za tą transakcją stoi w rzeczywistości rosyjski Gazprom, który chce zdominować rynek w Europie. Sprawę opisał wówczas "Népszabadság". Ówczesny rząd premiera Orbana powołał komisję do zbadania sprawy, która jednak tego nie potwierdziła. Sprawa skończyła się dla "Népszabadság" procesem, po którym musiał przeprosić VCP.

Dwa lata temu wzięli się za portal Origo.hu

Ostatnią aferą, jaką opisał "Népszabadság" była informacja o podróży Antala Rogana, ministra w kancelarii premiera na ślub helikopterem na koszt państwa. Kontynuacja tego tematu jest na ostatniej pierwszej stronie gazety. Redakcja musiała być zaskoczona zamknięciem, nie ma żadnego pożegnania.

Niektóre węgierskie media zwracają uwagę na podobieństwo sytuacji, jaka z dnia na dzień przytrafiła się naczelnemu portalowi Origo.hu przed dwoma laty. Był on krytyczny wobec rządzących i ujawniał rozmaite skandale. Jednak po tym, jak napisał o prywatnej podróży Janasa Lazara, szefa kancelarii premiera do Londynu, która została sfinansowana z pieniędzy podatników, musiał odejść ze stanowiska. Właścicielem Origo.hu była wówczas niemiecka spółka Deutsche Telekom, która starała się o licencje na nowe pasma sieci komórkowej (ostatecznie podpisała kontrakt z rządem). Origo.hu nie został jednak zamknięty, ale w ciągu dwóch lat z portalu krytycznego wobec władzy, stał się medium prorządowym.

Na Węgrzech media od dawna pełniły funkcje narzędzia politycznego w rękach właścicieli - oligarchów. Klasycznym tego przykładem była osoba Lajosa Simicski, dawnego skarbnika Fideszu, który zbudował całe imperium medialne Fideszu. W jego portfolio była największa telewizja informacyjna Hir TV, dziennik Magyar Nemzet, tygodniki oraz stacje radiowe oraz firmy outdoorowe. Według instytutu monitorowania mediów Mertek dostawały większość ogłoszeń finansowanych z budżetu państwa.

Prawdziwe pieniądze Simicska robił jednak na budowie dróg i autostrad. Należące do niego firmy - zwłaszcza Kozgep - zgarniały zlecenia publiczne warte setki milionów euro rocznie.

Jednak drogi Simicski oraz Viktora Orbana rozeszły się kilka miesięcy po wygranych przez Fidesz wyborach w 2014 r. Oligarcha stracił większość zleceń, a jego media z prorządowych zamieniły się w krytykujące Fidesz. Latem 2015 r. na rynku pojawiły nowe tytuły, jak dziennik Magyar Idok, którego właścicielem został biznesmen János Sánta. Nieco wcześniej stał się on dzięki protekcji rządu monopolistą na rynku sprzedaży papierosów w kraju.

Stację telewizyjną TV2 przejął z kolei w ubiegłym roku "nowy" węgierski oligarcha Andy Vajna, dawny producent hollywoodzki i właściciel sieci kasyn, który cieszy się przychylnością fiskusa i nie odprowadza żadnych podatków. A właścicielem bezpłatnego dziennika "Lokal", dostępnym w każdej stacji budapeszteńskiego metra (zastąpił on tam poprzedni dziennik Simicski) jest spółka, powiązana z Arpadem Habonym, nieformalnym doradcą premiera Orbana.

To pucz - ta myśl przychodzi nam do głowy

Pracownicy Népszabadság napisali na swoim profilu na Facebooku: "Drodzy czytelnicy! O tym, że dziennik zostaje zamknięty w trybie natychmiastowym, redakcja dowiedziała się w tym samym momencie, co Wy. To pucz - ta myśl przychodzi nam do głowy w pierwszej kolejności. Wkrótce się odezwiemy".


.

budzikom - smierc


Gdy zlo dzwoni do domu tych lat dzieciecych, pojawia sie w rozmowie smierc. 
Kto tam kopnal w kalendarz. Bardzo zla konkuzja z te go faktu wynika. Jest smutno, zle i bardzo niekomfortowo gdy rowiesnicy ciocini umieraja. Tak, nagle. Przynajmnie dobre to, ze we snie. 
katolicy modla sie o dobra smierc i za dusze cierpiace w czysccu.  Nie ma nic lepszego niz smierc we wlasnym lozku. Niespodziewanie. Takie pstryk i juz Najwyzszy odcial cie od tego budzika zycia. Bylo i minelo. 
Prawoslawni, modla sie o dobre sny. To, tez sie wiaze ze smiercia. Snic i nagle bec. Zerwala sie w projektorze tasma z filmem.
Wczoraj zaskoczyla wszystkich smierc Andrzeja Wajdy. Zdobywce Oscara. Geniusza epoki kina. Matejko kina. Mistrza obrazu. Rezysera, nauczyciela, senatora, wykladowce. Wspoltworca dobrej marki polskiego kina.



Wolnosc wypowiedzi, dydaktyka, normalnosc to juz odeszlo.
W mninionym tygodniu odszedl Szymon Perski. Polak, ktory nie mowil po polsku. Zdobywca pokojowego Nobla, ktory nie zapisal sie w polskiej swiadomosci. Prezydent, Premier Izraela. Lider, szpieg, tworca Izraela. Oredownik pokojowych rozmow na Bliskim Wschodzie.
Wizjoner, piekny mezczyzna, z wielkim dystansem do siebie, ktory zahipnotyzowal Wislwe Szymborska oraz Aleksandra Kwasniewskiego.
Odchodza OstatniWielcy Tego Swiata. Czesc ich pamieci.


Shalom chaver, lehit'raot!



Homosekualizm zagraza zyciu i zdrowiu. W centrum Radzynia Podlaskiego stanela katolicka wystawa, potepiajaca zle zycie. Wystawa z takimi banerami bedzie pielgrzymowac po spoko koko kraju. Juz oni wiedza ile to zlo przezyje).


Thursday, 6 October 2016

amierikanski sen



a taki byl ladny, amerikanski

Dlaczego Polacy sa tak glupi? Najswiezszy przyklad to spotkanie ponizej.

Do spotkania Donalda Trumpa z przedstawicielami Polonii w siedzibie KPA doprowadził William "Bill" Ciosek, założyciel i prezydent Foundation to Illuminate America's Heroes, fundacji edukacyjno-badawczej zajmującej się promowaniem zapomnianych bohaterów. Ciosek, który od 1989 roku zaangażowany jest w działalność na rzecz Polski, kraju pochodzenia jego rodziców, i jest także zagorzałym zwolennikiem Donalda Trumpa. Starania o spotkanie republikańskiego kandydata z Polonią rozpoczął w maju pokontrowersyjnej wypowiedzi byłego prezydenta Billa Clintona na temat Polski.

- Polacy to wspaniali ludzie. Jak zostanę prezydentem, to zatroszczymy się o wszystkich naszych przyjaciół. To, co Amerykanie polskiego pochodzenia zrobili dla tego kraju, jest naprawdę niesamowite. A Amerykanie nie zdają sobie sprawy z poświęceń, których musieliście dokonać - mówił Trump.
Obiecał też Polakom zniesienie wiz. - Dajcie mi dwa tygodnie po zaprzysiężeniu. Załatwię to - zapewnił.

NATO? "Nie martwcie się, ja was ochronię"

Rachowac to umisz

Członkowie Polonii mieli obawy co do jego wypowiedzi na temat NATO. Trump wielokrotnie powtarzał, że NATO jest organizacją "przestarzałą", i oświadczył, że pod jego rządami USA przyjdą z pomocą zaatakowanym sojusznikom z NATO, tylko jeśli kraje te wypełnią finansowe "zobowiązania" wobec Ameryki. Chwalił też otwarcie prezydenta Rosji Władimira Putina.
poszedl won, z mojej Ameryki

- Nie martwcie się, ja was ochronię - odpowiedział na wątpliwości Polaków Trump. Pochwalił też Polskę za odpowiednie wydatki na obronność. W 2014 r. NATO uzgodniło, że każdy członek Sojuszu powinien wydawać na ten cel 2 proc. PKB, ale jak dotąd warunek ten spełnia tylko pięć krajów (w tym Polska i oczywiście USA, które wydają prawie 4 proc.).
- Chcemy, żeby NATO było silne, co oznacza, że chcemy, by więcej krajów szło za przykładem Polski. Gdyby wszyscy mieli taki sam wkład jak Polska, wszyscy nasi sojusznicy byliby bezpieczniejsi - oznajmił republikański kandydat. - Jesteśmy zaangażowani na rzecz silnej Polski, bardzo zaangażowani, i na rzecz silnej Europy Wschodniej jako przedmurza wolności i bezpieczeństwa - dodał.

Obraźliwe napisy. "Hitler wrócił. Z gorszymi włosami"

Na zakończenie krótkiego spotkania zebrani odśpiewali kandydatowi Republikanów na prezydenta „Sto lat”.
Dziennik Związkowy Polish Daily News zaznacza jednak, że spotkanie polityka z Polonią "nie przez wszystkich zostało pozytywnie przyjęte". Na ścianach budynku oraz na garażu należącym do posesji w nocy zostało namalowane niepochlebne dla kandydata graffiti ze swastykami i angielskimi napisami porównującymi Trumpa do Hitlera. "Hitler wrócił. Z gorszymi włosami" - głosi jeden z napisów.

no, no to moj ptaszek

o kur trenerka

Jedna jest nieśmiała, druga to gaduła, a trzecia uwielbia pieszczoty. Potrafią grać w kręgle i piłkę nożną, podawać łapę, a w talii kart za każdym razem wskazać tę jedną, którą im pokazano na początku ćwiczenia




Najlepiej trenować z kurczakiem. Starszym kurom podczas treningu zdarza się znieść jajko. Nawet wtedy nie przystaną. To o tyle kłopotliwe, że potem potrzebują odpocząć.


- Ostatnio przyszłam z nimi poćwiczyć w porze lunchu - opowiada Sylwia. - A te wszystkie poszły robić sobie jaja. Schowały się w kurniku na dwie godziny i tyle je widziałam.



Sylwia Kowalska, uczestniczka kursu behawiorystyki i zoopsychologii, wolontariuszka w Katowickim Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt, prócz trzech kur trenuje i uczy swoje pozostałe zwierzęta - dwa psy i dwa szczury. Jednak w kurach pokłada największe nadzieje.



- Kury mają pamięć przyczynowo-skutkową i zdolność zapamiętywania szczegółów. Szybko się uczą. Tyle że trzeba z nimi często trenować, bo nabyta wiedza łatwo ulatuje im z głów - tłumaczy Sylwia.



Sylwia podczas treningów zwierząt korzysta z metody pozytywnego wzmocnienia, mającej swój początek w behawioryzmie, kierunku psychologicznym, który rozwinął się w XX wieku w Stanach Zjednoczonych. Wśród jej pionierów wymienia się m.in. Burrhusa Frederica Skinnera, psychologa, twórcę teorii warunkowania instrumentalnego, a także jego ucznia Boba Baileya z żoną Marian. Tej parze zoologów udało się wyszkolić ponad 140 gatunków ptaków i zwierząt za pomocą prostego systemu. Opierał się on na wykorzystaniu dźwiękowego bodźca warunkowego, akcentującego poprawne zachowanie zwierzęcia, a następnie bodźca bezwarunkowego w postaci podawanej mu nagrody, czyli jedzenia. Do dziś nie wymyślono nic lepszego od zastosowanego przez zoologów w latach 40. wydającego charakterystyczny krótki dźwięk klikera do sygnalizowania zbliżającego się przysmaku. Blaszane pudełeczko ze sprężyną okazało się o wiele skuteczniejsze od pochwały głosowej. W przeciwieństwie do naszego głosu jest neutralne, niezwiązane z żadnymi emocjami, dostarczające zwierzęciu zawsze tej samej jednoznacznej informacji: zbliża się nagroda. Dzięki takiemu jasnemu komunikatowi zwierzę wie, za co jest nagradzane, a tym samym chętniej i szybciej się uczy. Jak sama nazwa metody wskazuje, w trakcie "pozytywnego" szkolenia nie używa się elementów siłowych czy awersyjnych, zresztą te, jak wykazały ćwiczenia nie tylko z kurami, lecz także delfinami, po prostu są nieskuteczne.



Sylwia Kowalska tresuje kury i szkoli menedżerów. Fot. Mateusz Skwarczek




Pierwszy raz z metodą pozytywnego wzmocnienia Sylwia zetknęła się na warsztatach "Najpierw wytresuj kurczaka" Jakuba Gołębia. Ta koncepcja z początku wydawała się dość abstrakcyjna i pokręcona, ale w rezultacie miała odmienić jej życie. Po powrocie z kursu postanowiła, że chce mieć własne kury. Razem z mężem mieszkała wtedy w bloku, więc było to raczej niemożliwe. Jednak pomysłu nie porzuciła i gdy na początku 2015 roku przeprowadzili się do domu z ogrodem, zbudowali kurnik i kupili trzy kury: Rudą, Siwą i Czarną. Perypetie kurzego tria od tamtego czasu można śledzić na facebookowym profilu "Pazurem po jajkach". Po obejrzeniu paru filmów z ich udziałem łatwo się zorientować, że każda z nich ma inny charakter. Jedna jest nieśmiała, druga to gaduła, a trzecia uwielbia pieszczoty. Wszystkie chętnie uczą się nowych sztuczek, które akcentowane są klikerem, a następnie nagradzane jedzeniem: potrafią grać w kręgle, karty i piłkę nożną, podawać łapę, robić slalom między nogami, a w talii kart za każdym razem wskazać tę jedną, którą im pokazano na początku ćwiczenia - mimo kilkakrotnego przetasowania talii, cały czas ją pamiętają.



Czy kura może być trenerem? 



Sylwia uważa, że kury doskonale sprawdzą się nie tylko w roli pojętnych uczniów zabawnych trików, lecz także trenerów menedżerów wyższego szczebla. Z kilku powodów. Najczęstszym błędem zarządzających zespołem jest sięganie po mało skuteczny, przynajmniej długofalowo, system kar. Kura, w przeciwieństwie do psa, im się nie poddaje. Nie działają na nią żadne metody siłowe - po prostu przestaje wtedy współpracować. Podobnie impregnowana jest na manipulacje. Może zrobić wiele, ale trzeba ją do tego zmotywować za pomocą jedzenia i utrwalić jej zachowania klikerem.



Wbrew pozorom mechanizm motywacyjny kury nie różni się zbytnio od ludzkiego. I podobnie jak człowiek kura nie potrafi czytać w myślach - odpowiada tylko na wyraźne polecenia. Można więc na jej przykładzie nauczyć menedżerów jasnego komunikowania się z zespołem. 



- Kura jest bardzo szybka. Kluczowe w jej tresurze są zatem zdolności obserwacji, analizy i refleks, by móc przewidzieć, co chce zrobić. To są również istotne cechy dobrego zarządzającego - zauważa Sylwia Kowalska.



Jej szkoła Ruda Kura na przykładzie międzygatunkowej komunikacji ma się zająć nauką rozpoznawania mechanizmów odpowiedzialnych za motywację zarówno u zwierząt, jak i ludzi. Rusza w październiku tego roku. Odbiorcą warsztatów będzie m.in. kadra menedżerska polskich i zagranicznych firm, na której szkolenie oraz nietypową integrację z reguły przewidziane są oddzielne budżety.



Na razie Sylwia o ofercie swoich szkoleń opowiada na networkingowych spotkaniach skupiających początkujących przedsiębiorców, inwestorów i klientów oraz na finansowanych ze środków unijnych inicjatywach wspierających rozwój przedsiębiorczości. Te odbywają się nie tylko w słynących z innowacji Katowicach, do których ma najbliżej, lecz także w 15 innych polskich miastach, zrzeszając w sumie około tysiąca start-upów. Sylwia podczas takich spotkań ma szansę zaprezentować swój pomysł, wymienić się know-how z innymi przedsiębiorcami i porozmawiać ze swoimi przyszłymi klientami.



- Kiedy zaczynam opowiadać o Rudej Kurze, reakcje są zawsze bardzo podobne - mówi. - Ludzie myślą, że robię sobie jaja. Ale potem pokazuję filmiki z moimi kurami i niedowierzanie zastępuje ogromna ciekawość.



Dzięki występom na networkingowych spotkaniach Sylwia ma już parę zainteresowanych szkoleniami firm, które z pomocą kur chcą wyedukować swoją kadrę menedżerską. Z dokładnego rozeznania rynku wynika, że popyt na tego typu usługi jest również wśród osób prywatnych. Dlatego zajęcia w Rudej Kurze będą zarówno indywidualne, w parach, jak i grupach, nie większych jednak niż ośmioosobowe. W domu Sylwii pod Tychami jest już przygotowana sala do ćwiczeń. Są specjalne stoły i regały dla zwierząt, a na piętrze zamontowano projektor. Warsztaty będą się składać z części praktycznej i teoretycznej.



Metodę pozytywnego wzmocnienia uczestnicy warsztatów najpierw będą testować na sobie w parach, nawzajem klikając zachowania wytypowane do nagradzania. Będzie to o tyle trudne, że będą musieli odgadnąć je po dźwięku klikera. To doświadczenie przełożą potem na nietresowane wcześniej kurczaki. Kursanci będą mogli nie tylko wzmacniać nagrodą zadane przez Sylwię zachowania kurczaków, lecz także ich indywidualne cechy osobnicze, które wydadzą się im atrakcyjne. Efekty ćwiczeń będą nagrywane i komentowane przez Sylwię oraz uczestników.



W szkoleniu ważny jest cel, plan, ale i wszelkie jego modyfikacje. Jeśli coś nie będzie wychodzić, będą musieli zmieniać swoje - a nie kurczaków - zachowanie. Z dotychczasowego doświadczenia Sylwii wynika, że dziać się tak może z dwóch przyczyn: braku cierpliwości (bo za szybko chcemy osiągnąć konkretny efekt) i niedostatecznego pozytywnego wzmocnienia (bo nie umiemy nagradzać).



"W trakcie szkolenia zachowania kurczaków są bardzo czytelne, zwierzęta się bardzo szybko uczą, jasne jest zatem, że jeśli nie ma efektów, wina leży po stronie kursanta"- ocenia Kowalska.



Szkoląc kurczaki, menedżerowie będą mieli szansę oduczyć się koncentrowania uwagi na błędach, słabościach czy porażkach zespołu, które tym samym w nieświadomy sposób wzmacniają. Osoba zarządzająca dostaje od swoich pracowników dokładnie to, co w nich zauważa. Kiedy brakuje z jej strony pozytywnych wzmocnień, pracownicy zaczynają szukać tych negatywnych - spóźniać się i popełniać błędy, coraz mniej się angażować i myśleć innowacyjnie.



Co zatem chwalić, za co i kiedy? Jakie są mechanizmy nagradzania? Czy nagradzanie konkretnego zachowania, które doprowadziło do pożądanego rezultatu, wzmocni częstotliwość jego występowania? Kury znają odpowiedzi na te pytania. A poza tym wszystkim obcowanie z nimi uczy również empatii, wrażliwości, tolerancji, odpowiedzialności i systematyczności.



Polowanie na muchy 


Sylwia jest gotowa do prowadzenia szkoleń w swoim domu pod Tychami, ale równie dobrze może zapakować swoje kury i ruszyć do dowolnego miejsca w Polsce. Kury dobrze znoszą podróż, wystarczy przesłonić klatki tkaniną, by poszły spokojnie spać. Na miejscu potrzebny jest im jeden dzień na oswojenie się z nowym terenem. Poznają go z Sylwią. Stado może być większe od kurzego popisowego tria. Sylwia jest w stanie przygotować do szkolenia nie tylko dowolne młodziutkie kurczaki, lecz także każdą kurę, również starszą, bo na szkolenie w tym przypadku nigdy nie jest za późno. Ważny jest pierwszy etap nauki, kiedy okazuje się, że człowiek może być przyjacielem zwierząt, a w perspektywie można z nim nawiązać nawet cienką nić międzygatunkowego porozumienia. Pomiędzy Sylwią a Rudą, Siwą i Czarną więzi są już całkiem trwałe. Kury cieszą się na jej widok i gdy tylko się pojawia przy furtce wybiegu, zaraz do niej podbiegają.

- Czuję, że nadwerężam ich zaufanie tylko wtedy, kiedy zabieram im jajka - zwierza się Kowalska. - Codziennie każda znosi po jednym, czasami, kiedy pogoda jest ładna, a słońce przygrzewa, jest ich nawet więcej. Najstarsza, Ruda, próbuje je potem wysiadywać. Nie wytłumaczę jej przecież, że nic z tego nie będzie, bo jaja są niezapłodnione.

Dlatego myślę ostatnio o pożyczeniu koguta. Jego obecność dobrze by im zrobiła na głowę. Resztę instynktów mają zaspokojoną - ocenia Sylwia.

Kurze trio na podwórku Kowalskiej zaspokaja wszystkie swoje behawioralne potrzeby - od kąpieli w piasku zaczynając, a na wydłubywaniu pazurem robaków kończąc. Siwa, Czarna i Ruda przepadają za ślimakami. To ich prawdziwy przysmak. Czasami dla frajdy, bo nie z głodu, polują na muchy. Kury Sylwii są naprawdę dorodne, prócz nagród w postaci przysmaków dostają regularne posiłki złożone z płatków owsianych, skorupek jaj i różnych ziaren. Raz w tygodniu, zapobiegawczo, piją wodę z czosnkiem. To stary babciny sposób skuteczny w utrzymaniu kurzej odporności. Sylwia bardzo dba o swoje kury i traktuje je po partnersku. W końcu razem będą robić biznes.

Sylwia Kowalska - wolontariuszka w Katowickim Miejskim Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt. Trenerka zwierząt: psów, szczurów i kur
http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,80530,20764615,trzy-kury-szkola-menedzerow-z-zarzadzania-zespolem.html