Saturday, 29 June 2013

Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać!

Słuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzać!


Do przejechania Normandii specjalnie nie przygotowywałyśmy się. Ot pokonało się już Grecję, Hiszpanię i Portugalię. Hmm ale to słoneczne kraje i dwa ostatnie pokonałyśmy autem. Damy rade i Anglię i Francję w środku lata! Czemu nie? Będzie ciepło i przyjemnie. O jakże się myliłyśmy. Owszem było przyjemnie przez pierwszy dzień wyjazdu.
Wiadomo przygotowanie na wypad motorem. Przegląd motoru. Specjalne ubrania, ekwipunek, rozłożenie ciężaru, najpotrzebniejsze rzeczy. Dokumenty, mapy, niezbędne narzędzia, kamizelki, trochę prowiantu. Dzień pierwszy pokonałyśmy 470 mil bez większych przystanków. Drugi dzień zaczęłyśmy odprawę w Dover. Oczywiście już zmoczone drogą na prom. Wybiórczo zostałyśmy poproszone na stronę i zapytane o podstawowe sprawy bezpieczeństwa. Spytane czy nie posiadamy jakiś niebezpiecznych przedmiotów. Odpowiedziałyśmy, że..Nie! Żadnych. Zapomniałam tylko, że mam przy sobie dwa scyzoryki. Scyzory raczej. Już na pokładzie zaczynamy się przebierać w suche rzeczy i w miarę możliwości wysuszyć choć troszkę kurtki. Obok grupy motocyklistów trochę dziwnie się patrzących. Ale hmm myślę sobie. Na pewno żony każdego z nich jadą za panami z zapasami leków i ciśnieniomierzami. Może tak, może nie? Nasza satysfakcja ograniczała się do tego, ze jako pierwsze zjechałyśmy z promu.


Francja przywitała nas tym samym co żegnała Anglia. Deszczem. Szybko na trasę i pierwszy poważniejszy przystanek w Abbeville. Tam zakup najważniejszej rzeczy na drogę - mianowicie kuchenne różowe rękawice. Dotychczas najlepszy zakup tej wycieczki. Normandzkie widoki zupełnie jak w Polsce. Pola zbóż, buraków i rzepaku. Jedziemy, jedziemy i dojechać nie możemy. Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, w końcu zatrzymujemy się na pettite caffe i pytamy o jakiś hotel w pobliżu. Oui Oui! 10 minut drogi, w następnym miasteczku. Wreszcie jakiś hotel i spanie. Dnia trzeciego, tu odkrycie...przestało padać. Już na trasie Caen - Vierville -sur-Mer zaczęłyśmy być na wojnie. Sznury jadących pojazdów opancerzonych, wojskowych jeepów i pełno żołnierzy. To grupy rekonstrukcyjne przybyłe na obchody D-Day. Widoki samych plaż Utah, Omaha i zapierające dech w piersiach lasy krzyży poległych żołnierzy. Mam wrażenie, że po stronie alianckiej i niemieckiej walczyli chyba sami Polacy. Tyle Polsko brzmiących nazwisk. Świadomość, że to tu rozstrzygały się losy końca II wojny światowej przygniata. Barki desantowe jakby wyszły spod igły, zapory no i Scherman na którego ostrzyłam sobie zęby. Na świecie ostały się tylko cztery egzemplarze. Wsie normandzkie wyglądają tak jakby zza rogu wyglądała Michelle i mówiła swe słynne zdanie; Listen very carefully, I shall say this only once!
Trzeba szybko się pożegnać i gnać na zachód do Mount Saint Micheal. Jedziemy jedziemy i oczom nie wierzymy to fatamorgana. To chyba nie istnieje. Zza horyzontu wyłania się bajkowy widok. Nie możne być ale to... dziwne jakby ktoś postawił makietę z zamkiem z Disneylandu???


Po łacinie znaczy Wzgorze Swietego Michala w Niebezpiecznym Morzu. Benedyktynskie opactwo z poczatkami w roku 709. Wzniesione na górze i mocno wysunięte w morze. W momencie przypływu opactwo odcięte jest od ladu, gdy jest odpływ - woda ukazuje parking i rozłegle pola. Niestety UNESCO sprawnie zablokowało dostęp do wyspy. Najbliższy parking to pięć km marszu lub jeżdzacy busik. Sama grobla to 1800 metrów. Czekać nie ma sensu. To kolejna strata tej wycieczki. Robimy zdjęcia napawamy się widokiem. Podziwiam cudne warniki na calvados i cidre. Gdyby jakaś przyczepka.... Spożywamy cidre (degustacja). Nabywamy okazały trunek i w droge w strone Doliny Loary. Musimy dotrzeć do hotelu w Blois a droga daleka, ale i urokliwa wzdluż rzeki i okazałych lasów. Dociągamy sie jakoś do Blois. Już zmierzch. Jak my znajdziemy hotel? Wjeżdzamy w jakies osiedle? Tam zsiadam z motoru i podchodze do starego Fiata Pandy. W środku siedzi dwóch młodych Arabów. Łamaną angielszczyzną proszą by jechać za nimi i że doprowadzą nas do celu??? Ok! Jedziemy za nimi. Takie kretactwa uliczek i zaułków nie wróży nic dobrego? Do haremu za stare i za grube. Sprzedają nas? ee nie? Auto zatrzymuje się na promenadzie. Dalej kierowca wskazuje gdzie mamy jechać i gdzie skręcić. Dziękujemy za bezinteresowne pokazanie drogi. Wyjeżdzamy z Blois. Prawie w Saint Gervais ale nie to? Zajeżdzamy na parkingi niby to obrzeża i niby zaczynają się hotele? Ale naszego nie widać. Żona wyrusza na szukanie drogowskazu. Udaje sie do McDonalds`a. Tam dyspozytorka nie tylko przerywa prace ale wychodzi na rondo niemal poprowadzając nas ku światu. Po przygodach z Paryżanami można było tylko spodziewać się ich wysoko postawionej głowy i prychnięcia. Hmm bezinteresowność to za mało. Jedziemy i ooo jest Statua Wolnosci. Tylko noc i jakies dziwne wejscie?? Zamiast recepcji jakiś automat, który daje nam klucz do pokoju?? Hmm troche egzotyki musi być. Pokój. Kąpiel i najprawdziwsza uczta!!!! Wszystko co kupiłyśmy teraz zjemy. A jest co, i napitek też jest. W nocy nie mam śmiałosci by przeżucic sie na drugi bok.


Dzień święty - Niedziela. Reims, Verdun, Grand Hetange, St Quentin.
Dosłownie kilometr za centrum Reims rozciagają się wytwórnie szampanów. Żona chce zwiedzić piwnice gdzie wyrabiany jest Dom Perignon? Po okrążeniu paru rond nie trafiamy. Trafiamy za to do Pommery. Piwnice omszale i śmierdzi jak w szopie. Nie robi na mnie to wrażenia. Co innego w Porto. Rzecz gustu. Korytarze noszą nazwy miast i krajow zamawiających szampana. Pierwszy korytarz nazywa sie Edimbourgh. Cóż za zrzadzenie losu? Krótka degustacja. Szampan rocznik 98. Trzykrotna destylacja. Smakuje okropnie. To nie dla mnie. Podniebienie zbyt chłopskie. Wsiadając na motor jakoś mi tak dobrze? UFF kiszki sie uspokoiły. Ciocia nabrała ostrości myśli i uśmiech pojawił się na buzi.


Ciągniemy sie do Twierdzy Hackenberg w Vecking. Ale czy zdążymy? Już widze na podwórkach gospodarstw - bunkry. Schemat ten sam. Merostwo, żandarmeria i otwarta patiseria. Zero ludzi. Mijamy malownicze pola, wsie i miasteczka. Tu sie rozgrywała bitwa narodów. To tu był koniec Belle Epoque. Tu rozgrywały sie dzieje Europy i koniec marzeń mocarstw. Wyobrażam sobie okopy w Święcie Wiosny Modrisa Eckstein`sa. Pola Verdun to niekończace się cmentarze, pomniki i miejsca kultu. Czasem jest to kilkanaście krzyży, czasem szereg mogił ciągnących sie po horyzont. Rzecz niesamowita Fort Verdun. Niestety już zamkniety dla zwiedzających. Na zjeżdzie widzimy Hettange-Grande to Fort Immerhoff. Pani przewodnik tłumaczy zawzięcie i wskazuje na zegarek. Przerywamy jej i mówimy- englaise, allemagne, no... wreszcie uśmiecham się i wyparowuje.... polonaise! No!- odpowiada pani i dalej radośnie dokańcza swój wywód. Coż zrozumiałyśmy, że idziemy już zwiedzać. Zwiedzanie samych bunkrów było szybko i sprawnie. W drogę.

Żeby nadrobić czasu i trzymać się tylko autostrady zaczepiamy o Luxemburg i Belgię. I od niej zaczyna się koszmar. Mijamy wsie i miasteczka, w kórych są małe lokaliki gastronomiczne. O jakże bym teraz weszła do takiego pieca opalanego drewnem. Deszcz sieka po nas jak groszek o durszlak. Nigdy tak się nie wymodliłam o coś suchego i ciepłego. W uszach mam słuchawki i na wezwanie Ramsteina - Mutter, mam oczy pełne łez. To prawda świat mierzy się na Francje. Tak! To naprawdę duży kraj. Intuicja kierowcy nie opuszcza. Trafiamy wreszcie na parking hotelowy.
Po jakimś czasie podchodzi do mnie chłopak- mniemam z recepcji. Na migi i po francusku zaprasza. Chyba wyglądam jak wyplosz, bo dziwnie się na mnie patrzy. Po zakwaterowaniu obie wykrzyczałyśmy ZUPY! W środku znajdował sie automat z pomidorowa (niby) i z herbatą. Wszystko smakowało wybornie! Do tego wylałyśmy wszystkie resztki likieru gruszkowego. Sił nie ma na sen. Pierwsza w nocy i co ciekawe w telewizji puszczane jest porno i widac wszystko. Nikogo to nie rusza. Ja nie mam sił przeżucic sie na drugi bok. Mokre rzeczy niby sie suszą. Rankiem w Calais przemoczone i znów wracamy na deszcz.


Na czas wjeżdzamy na prom. Krótka odprawa. Motocyklistów już sporo. Śmieją sie pod nosem dając dobre rady, że najważniejsze są skarpetki! Pytają czy to nasza pierwsza wyprawa, karcąc nas obie wzrokiem i ogólnym panoszeniem się. Mrucze tylko jak się nie przewrócisz to się nie nauczysz! Chce zrobić sobie zdjęcie babelków powietrza wydobywających się z mych butów. Pływam cała. Przebieram buty, skarpety, koszulki. Targamy się na pokład. Musimy sie zagrzać. Niebo nad kanałem nie wróży nic dobrego. Dobijając do brzegów i po zjechaniu na lad nawet nie pada. Nawet ladnie. Uff. O to sie modliłam. Modlitw nie starczyło na długo. Tunel i ten przeklęcie długi Londyn. Najgorsze to pęd kół i woda spod nich. Mamy przed sobą ciężki kawałek drogi. Po jakimś juz servisie nie wytrzymuje. Rugam żone strasznie. Nie dojedziemy do hotelu. Trudno. Zapalenie płuc mamy jak w banku. Nie ma co sie upierać i jechać. Przeliczyła sie żona i to mi przyznaje. To byla pierwsza taka kłótnia. I nie przebierałam w słowach a raczej to był stek. Bity, krwisty monolog. Żona mnie uspokaja. Zatrzymujemy się w następnym motelu i pytamy o pokój. Nie mieli. Trzeba szukać w innym. W następnym motelu jesteśmy tak wykończone, że nie mamy fochów ani nie prowadzimy dalszych dyskusji. Chce tylko wziaść tabletki. Pod goracą wodą siedze dobrą godzinę. Dodatkowo trzy koszulki i skarpety. Wszystko na dodatek brudne. Ubrania niby sie suszą. Dzień ostatni, siódmy i błogosławiony. Mokniemy tak samo co zawsze. Już nam tak nie spieszno. Droga jakby sie dlużyla. Przejaśnia się i nawet świeci słońce. W Scottish Corner obowiazkowy skok radosci. Już prawie Edynburg. Już jest w kurniku juz wita sie z gąską. Żona nie wierzy, że to koniec. Wieziemy słońce. We did it! I bardzo happy!

Morał; Już mierze siły na zamiary.
calosc w 

banksy i ksiazka w Open

Doskonały wandal; Banksy: The Room in the Elephant

File:The Elephant in the Room Banksy-Barely legal-2006.jpg
O Banksym powiedziano już wszystko. Nie wiadomo tylko, czy to postać autentyczna. Według gazet The Guardian to Robert Banks. Według The Mail on Sunday Robin Gunningham. Według innych źródeł Robin Banksy, brytyjski artysta grafitti urodzony w 1974 roku w Bristolu w Anglii. Najsłynniejszy i zarazem najbardziej kontrowersyjny artysta świata. Jego prace są umieszczone w różnych częściach świata. Z których najsłynniejsze to prawa strona zachodniego izraelskiego muru granicznego, z których jeden przedstawiał drabinę sięgającą szczytu muru, inny zaś – dziecko, które łopatką wykopało dziurę w murze. Do reszty genialnych prac artysty należą nich m.in. komiksowa postać, Charlie Brown, szykująca się do podpalenia budynku z karnistrem benzyny w ręce czy popijająca drinka Myszka Mickey, która drugą ręką ściska biust modelki z plakatu, który znajduje się pod spodem. Kontrowersyjne graffiti ze słynną postacią Disneya umieszczone zostało naprzeciwko biura Directors Guild of America i wieczorem tego dnia ściągnięte.
Banksy określany jest jako partyzant sztuki ulicznej. Mimo że wciąż pozostaje anonimowy udało mu się osiągnąć światowe uznanie, a jego prace sprzedawane są przez największe domy aukcyjne. Każde jego graffiti to dobrze przemyślana i dająca do myślenia gra z otaczającą nas rzeczywistością Dzięki swojej tajemniczości, jak i poziomowi wykonywanych prac, Banksy stał się obiektem kultu wśród artystów graffiti i innych młodych ludzi. Jego prace stały się rozpoznawalne; często są wykorzystywane np. jako symbole w tatuażach. Prace Banksiego osiągają zawrotne ceny na aukcjach. I tak na przykład wizerunek królowej Wiktorii jako lesbijki sprzedano za 25 000 funtów. Jego wersja a Mony Lisy została sprzedana za 57 tys. funtów na tej samej aukcji.
W 2005 roku dziennikarz Max Foster po pierwszy raz użył określenia "efekt Banksy'ego", by unaocznić jak wielu artystów ulicznych osiągnęło sukces na fali Banksy'ego. Sam artysta nominowany był także do Oscara za film Wyjście przez sklep z pamiątkami.
The Elephant in the Room to jedna z najczęściej omawianych prac artysty. Przedstawia pomalowanego we wzory słonia tak samo jak i cały pokój. Ekspozycja tak dziwna, ze czasem zlewa się z tłem. Tematem całej wystawy było globalne ubóstwo. Poprzez malowanie słonia tym samym wzorem co tapeta Banksy chce podkreślić zamiatanie pod dywan istotnych informacji. Siedząca obok kobieta nie zważa ani na sytuacje ani to, ze jest obserwowana i przesiaduje w tym samym pomieszczeniu co słoń.

The Sum with the Tobacco Factory Theatre na kanwie pracy Banksiego The Room in the Elephant, stworzyło niezwykły dokument o człowieku wobec dramatu. Słoń w pokoju to oprócz wystawy Banksiego w 2006 Barely Legal Show, w Los Angeles to także angielski idiom na określenie oczywistej prawdy, że jest się albo ignorowany, albo będzie nieuwzględniony. Idiomatyczne wyrażenie odnosi się również do oczywistego problemu lub ryzyka, ze nikt nie chce dyskutować. Nikt także nie chce rozmawiać o nadchodzącym zagrożeniu.
Całość reżyseruje Emma Callander (Theatre Uncut) scenariusz napisał Tom Wainwright (Pedestrian). Wystąpią min. Gary Beadle (Eastenders). Ścieżka dźwiękowa Massive Attack, Portishead i Roni Size.
Banksy niegdyś ikona undergroundu, a dziś gwiazda mainstreamu, jest bardzo rozpoznawalny stylowo, czy i teatralne przedstawienie The Elephant in the Room będzie autentyczne? O tym przekonamy się już podczas festiwalu.

Gdzie; Pleasance Courtyard, Edynburg
Kiedy; 31 czerwiec- 26 sierpień
Godzina; 13.00
Bilety; £7- £12

Tekst Ela Rygas

Festiwal Ksiażki czas zacząć
Edinburgh International Book Festival to największe wydarzenie skierowane do czytelników w Europie. Rozpoczęty w 1983 r. jako biennale, a od 1987 r. organizowany corocznie, festiwal jest jedną z najważniejszych imprez kulturalnych odbywających się w sierpniu w stolicy Szkocji. W czasie ponad trzydziestoletniej historii Festiwal Książki w Edynburgu stał się największym i najbardziej dynamicznym festiwalem tego typu w świecie. Organizowany jest w malowniczych, historycznych ogrodach Charlotte Square w Edynburgu. W tym roku przypada 30 rocznica festiwalu. Corocznie zapraszanych jest ponad 700 pisarzy z całego świata. W ciągu 17 festiwalowych dni każdy z nich spotka się z publicznością. Rokrocznie zwiedzających jest około 200 tysięcy. Impreza potrwa od 10-26 sierpnia.
Wśród licznych paneli dyskusyjnych i spotkań autorskich znajdziemy także zajęcia dla dzieci. Do tego należy doliczyć liczne zaopatrzenie księgarskie i wydawnicze. Wśród gwiazd tegorocznej edycji festiwalu znajdziemy spotkanie z Jack Straw, Alan Johnson i Ann Widdecombe jednymi z czołowych polityków angielskich. Spotkanie to prowadzi Andrew Marr. Komentator polityczny i społeczny a także autor wielu programów historycznych. Jest min autorem książki pt Battle for Scotland, która ukazała się w 1992 roku. W tym roku nakład został wznowiony. Sama prezentacja łączy się z jakże tematem na czasie a mianowicie referendum szkockim. Dodajmy, że wystąpienie Marra będzie pierwszym po przebytym udarze.
Rowan Williams, były arcybiskup Canterbury będzie przedstawiał burzliwe relacje kościoła z państwem w świetle ostatnich 30 lat. Do tego wspólne wystąpienie z Richardem Holloway. Dalyell Tam i Liz Lochhead będą badać życie polityczne poprzez wydarzenia kulturalne bieżących lat w Szkocji.
Oprócz tego omawiane będą plany na przyszłość po referendum obejmujące zagadnienia sztuki, ochrony środowiska i obrony.
Nie zabraknie także młodych wschodzących gwiazd międzynarodowej sceny literackiej, jak Australijki Hannah Kent, Eleanor Catton z Nowej Zelandii i Rachel Kushner, z USA. Tereny festiwalu w Charlotte Square Gardens gościć także będą z największych literackich nazwiska w tym Roddy Doyle, Kate Atkinson, John Banville, Antonia Fraser i Edna O'Brien.

Frontman The Charlatans Tim Burgess, wokalistka Everything But The Girl, Tracy Thorn również zapraszają na swe spotkania literackie. Do tych wydarzeń nie może zabraknąć gwiazdy Hollywood Ruperta Everetta czy Johna Taylora członka zespołu Duran Duran czy basisty New order Petera Hooka.

Ostatnie i zarazem najważniejsze spotkanie z autorami Ianem Rankinem i Kenem MacLeodem, przyjacielami zmarłego niedawno Iana Banksa. Życie i twórczość 29 -cio letniej kariery pisarskiej Iaina Banksa. Będzie to znaniem Rankina, czas podsumowań jak i pożegnania się z pisarzem. Dyrektor festiwalu Nick Barley, planuje tym wydarzeniem uczcić jubileusz festiwalu i zarazem świętować wydanie pierwszej powieści Iaina Banksa The Wasp Factory.
Podczas 17 dni festiwalowych organizatorzy zapewniają wyśmienita rozrywkę dla każdego, który lubi czytać a dla pozostałych będzie to przygoda, która być może przekona do czytania.
Edinburgh International Book Festival

Gdzie; Charlotte Square Gardens Edynburg
Kiedy; 10 - 26 sierpnia
Godzina; 10.00- 18.00
Bilety na festiwal pojawią się w sprzedaży 28 czerwca.
Tekst Ela Rygas

wakacyjny Open, czytac, podziwiac

Witam wakcyjnie. Dzis troszke inny numer niz wszystkie. Letnio, wspominkowo, moralizatorsko nawet. Wszystko przez letnia pore i sezon urlopowy. Wydanie grubsze niz zwykle. Za to cioci az trzy teksciki co mnie niezmiernie cieszy. Pierwszy o dosyc nedznej wyprawie do Francji i pozostale, o Banksym i o festiwalu ksiazek, ktory wielkimi krokami zbliza sie do stolicy Szkocji.
Co ponadto. Wstepniak Naczelnego i dosc smutny tekst ze smiercia w tle. Mrozaca krew w zylach opowiesc Joanny Goldberg z gor naszych polskich i piekne zdjecia. Beata Waniek o kiczu. Przyznam, ze tekst mnie urzekl. Biszop jak zwykle genialnie o szamanie morskim, Eustazym Borkowskim
Gosia Szwed o narodowych impresjach. O nas samych i o przygodach w Magaluff. Tekst szczegolnie bliski Szkotom i ich wyjazdom. Natalia Slesinska o wakacyjnych zdradach. W Open Galerii Radek Slomnicki. Efekty uboczne warsztatow patrzenia na swiat. Poezja Jednego z Krolewiczow Dwoch, tak , to Fryc Rossakovsky-Lloyd. Kto uwazny to wie, blog jeden z lepszych polskich na Wyspach. Zdjecie slubne panow Marcina i Fryderyka. Na koniec relacja Aleksandra Slawinskiego ze swieta polskiej poezji w Midlands.
Zakonczenie numeru to kilka wystaw w Edynburgu. Miedzy innymi; Kena Currie w National Gallery of Portrait, Tickling Jock, American Eyes i The Modern Scotts. 
To wszystko juz dzis. Serdecznie zapraszam. 

Friday, 28 June 2013

to tyle w temacie


David Archuleta- No Matter How Far, nowosc na rynku i Taki Craig David. Troche soul, pop? Hm na sen to tak. Zwyciezca X - Factora hamerykanskiego. Mlody, przystojny moze coz z niego bedzie?

Alice Russell, To Dust, calkiem fajna plyta- Pani wspolpracuje z Davide Byrnem z Talkin Heads i az trudno uwierzyc, ze Russell ma na swym koncie kilka dobrych wydawnictw.

Atoms for Peace, koncertowi wyjadacze, plyta udana, nawet dobra rzekne.

Empire of The Sun, On Ice The Dune, to samo klika festiwalowa. Urzekajaca elektronika. Dorobek imponujacy i piekna okladka.

Beth Hart and Joe Bonamassa, Coz za glos, co za swing i jazz, bardzo ciocie to cieszy;-) i to jedyny pozytyw z tych dwoch dni przesluchiwan. Az nozka lata jak przy Likendzie.



a ostatnio to tak wlasnie wyglada. Dobrze ze ten dwor istnieje. Za to zimno, nie kochani to kuzwa lodowka z przeciagiem istnieje. Co dzien dobija nas klimatyzacja. Nie wyrabiam, kazdy pociaga nosem. Kicha, kaszle. Najgorszy to bol przewianego karku i barek. O plecach nie wspomne. Boli glowa, zapchane gardlo. Nadaje to sie pod sad. sami Szkoci przyznaja, ze klimatyzacja w szkocji powinna byc zabroniona klimatyzacja.
Jest zle ogolnie i przygniebienie ciocie bierze. z Instytucja Zony jest jeszcze gorzej. Zapetlilysmy sie troche w sprawach, ze tak powiem, konolidacyjnych.
Strasznie trzeba kombinowac i przez to noce sa zarwane! Coz taki swiat kapitalizmu o wilczych oczach!
22:22
9385_4d94_500

Wednesday, 26 June 2013

pare takich tam

Ostatnio ogladalysmy niezwykle pogodny film. Zwie sie Kwartet, w rezyserii Dustina Hoffmana. Wyrachowany dom dla starcow. Opieka pierwszorzedna (Polki  pracujace), kierownictwo- bardzo piekna kobieta i mieszkancy. Dawne diwy operowe, spiewacy i muzycy. Calosc stara sie dobrze wypasc na jubileuszowy koncert. Wszystko takze by miec srodki na utrzymanie budynku. Towarzystwo doborowe. Billy Connoly i Maggie Smith. Ciety jezyk wszystkich i liczne gagi utrzymuja ten film na poziomie.
Naprawde silna dawka humoru i zabawy.
(a Polki jako housekeeping i nurses naprawde swietnie grajaca, niektorzy mowia po polsku, ale angielski rowniez bardzo dobry, tylko zeby w tematyce filmowej dluzej nie zatrzymal sie taki trend, Polek opiekujacych sie  starszymi ludzmi.)
http://zalukaj.tv/zalukaj-film/18281/kwartet_quartet_2012_.html
Zdecydownaie nie ogladac http://zalukaj.tv/zalukaj-film/18471/1000_lat_po_ziemi_after_earth_2013_.html
1000 after earth. Baja, patetyczno niewiadomo co? A Instytucja Zony ciocie ostrzegala, ze w filmie przemycone sa elementy scjentologiczne. Wiadomo, bohaterowie naleza do Kosciola Scjentologicznego.


La Cara Oculta, hmmm ciocia lubi dreszczyki hiszpanskie? ale kelnerka bierze na noc klienta swego baru, bo ten sie upil? Gdzie sens, gdzie logika? Juz dalej nie chcialam, ogladac!

 Back To The Ocean - To czlowiek chce dostac gdzies plyte, to nasluchuje tylko LP, a tu niespodzinka. Grali w BeKa lub BeCe w Kaliszfornii i tam zdobyli pierwsze miejsce i nagrode publicznosci w konkursie mlodych.To wszystko podczas festiwalu Gramy nad Prosna? Tak jak zawsze chcemy z Instytucja Zony podziwic Gossip. Po swiecie szukamy a Beth i spolka byla w ...Jarocinie?
Czasem szuka sie daleka a znajduje pod nosem. Do rzeczy. Pierwszy polski branzowy zespol (oczywiscie nie liczyc punkowych). Wokalistka Agnieszka Olszewska -Kaczmarek z glosem jak dzwon. Porownywanym do Tracy Chapman. Calosc wizerunku i wywiad w Replice. Teksty, aranzacja i muzyka calkiem dobre. Silna gitara i perkusja, ktora dzwiga wszystko. Pisze calkiem, bo musze sie przekonac sama.


O Deep Purple- Now What juz pisalam
Rod Stewart Time- dla ulubiencow swych a wiec mamusiek, plyta przemniamusna
Iggy and The Stooges-Ready To Die, Iggy jak to Iggy- wybuchowy;-))
Dido- Girl who got Away, Dido tak jak Enya, jest kochana i to samo spiewa przez 20 lat
David Bowie- The Next Day, hmmm na relaksujacy wieczor i tylko raz
Metallica, A Tribute to Kill`Em All- oj to sie dzialo, calkiem calkiem
Madonna, The Silver Album-rabanka i mash up ale pozytywna
Michael Telo- Sunset, rabanki takie lambadowe???przez przypadek
New Order- Lost Sirens, calkiem electro i dobrze
Atoms for Peace- Amok, specyfika, dla lubiacych zespol
Lady Antabellum, Golden, sympatyczne i tylko sympatyczne
Alison Moyet, The Minutes, 1 piosenka piekna i video Alison ze swoja corka, reszta przez to ze siedze w latch  80 i sentymenta mi graja
Mikromusic, Piekny koniec, naprawde ladne teksty, Takiego chlopaka az zachwyca ciocie i pieje w glowie co dzien!
To samo Baaba i Kulka-metalowcy rulez, z jajem i na zywo!
Smashing Pumpkins, Oceania- tak dobra plyta z charakterystycznym glosem wokalisty i brzmieniem, udane przedsiewziecie
David Archuleta, No Matter Fow Far, Ohio rzadzi to tak w ramach kolacji przy swiecach i leniwa gazetka poobiednia
Vanessa Paradis, Love Songs, no co ..sentyment, ale nie, nie, wieje nuda po prostu

Jakos nie ma nic z muzyki, ktora by wstrzasnela, ktora by przeszyla dusze. jakies to wszystko rozmyte, rozbeblane. Chyba oglosze ostateczna smierc muzyki? (Od smierci Amy W. Tak juz wieszczylam teraz mowie to juz otwarcie)
Albumy wydawane teraz przez generacje starszych muzykow, zespolow jest taka sama jaka kiedys grali?
 Nikt nic nie wnosi do zycia nowego!
 Jesli juz to trzeba sluchac tego co bylo! Nowi w wypadku Asaf Avidana to znalezisko raz na 5 lat? Nic, zero, powiem glosem inzyniera Mamonia, Ja panie lubie piosenki, które raz juz uslyszalem.

Slucham starych plyt i przede wszystkim starych (staram sie i nowych) koncertow!
I juz nie starcza strzepienia mi jezyka ani na muzyke ani na literature. Kropka
Tak blisko szczęścia

Sunday, 23 June 2013

z open scotland dwa teksciki

Festival of Politics, hmm ciekawie i juz zacieram lapki by parlament obejrzec


Festival of Politics to najmłodsze dziecko ze wszystkich festiwali organizowanych w Edynburgu. Inicjatywa zrodziła się w 2012 roku i łączy świat polityki, mediów i sztuki. Od 2005 festiwal nabrał rangi wydarzenia społecznego. Podczas czterech dni można zapoznać się ze światem salonów politycznych. Uczestniczyć w jednej z debat parlamentarnych, wystaw lub zabaw.
Festival of Politics przyciąga uczestników z szerokiej gamy środowisk, od przywódców partii politycznych do ministrów i dziennikarzy. W przeszłości szkocki parlament gościł sir Menziesa Campbella, Charlesa Kennediego czy Johna Prescotta. Wszystko to odbywa się w imponującym budynku parlamentu, który na czas festiwalu otwarty jest dla każdego.
Niezwykłym wydarzeniem jest coroczny udział byłego premiera Gordona Browna, który inauguruje festiwal. W tym roku odbędzie się podobnie.
Year of Creative Scotland z projektem Politics. Culture. Creativity. A Force for Positive Change to 40 rożnych zdarzeń kulturalnych na mapie Szkocji. Podczas dni festiwalowych dowiedzieć się będzie można jakie przedsięwzięcia były już dokonane lub już trwają. Zapoznamy się także z przyszłością. To wszystko będzie się odbywać na rozlicznych panelach dyskusyjnych. Oprócz tego liczne spotkania z artystami. James Robertson i Louise Welsh m.in. omawiać będą temat Politics and Society in Scottish Writing. Jamie Byng, dyrektor i publicysta Canongate, były biskup Edynburga Richard Holloway oraz Alan Taylor, redaktor, The Scottish Review of Books, zastanawiać się będą nad podejmowaniem ryzyka w publikacjach. Nazwa programu to: Literary Legacies.
Kolejny panel to inicjatywa autora Alexandera McCalla Smitha, historyka Alistaira Moffata, Toma Devina oraz autorki The Herald Literary Rosemary Goring. Towarzystwo to omówi kluczowe momenty historyczne Szkocji w świetle literatury.
Festiwal oferuje wiele wydarzeń rozrywkowych jak spotkanie z satyrykami szkockimi. Nie zabraknie sztuk teatralnych takich jak - Singin’ I’m No a Billy He’s a Tim, Walking Theatre's z wariacja na temat Makbeta Shakespearea czy przewrotną humoreskę na temat szkockiej The Magic Porridge Pot.
Do tego wszystkiego muzyka na żywo szkockiego pieśniarza JJ Gilmoura. Koncert poprzedzi panel na temat przyszłości przemysłu muzycznego.
Sobota 24 sierpnia należeć będzie do młodych w ramach Young People's Day. Podczas tego dnia zapowiedziane będą liczne pogadanki na temat min. Niepodległości Szkocji.
Festiwal Polityki oprócz zwiedzania budynków oferuje także krótkie wycieczki do ogrodów parlamentarnych podczas których dowiemy się o inspiracjach i życiu jednego z najlepszego architekta i rzeźbiarza szkockiego Charlesa Rennie Mackintosh i jego inspiracją Kamieniem Przeznaczenia.
Festival of Politics to oprócz możliwości zwiedzania Parlamentu, licznych dyskusji i otarcie się o wielka politykę to także wspaniała przygoda z wieloma interesującymi ludźmi i zdarzeniami. Festiwal to także wspaniały czas do zapoznania się z z tematem referendum. Impreza świetnie wpasowuje się w datę tak ważna dla przyszłości Szkocji a dla umysłów politycznych świetny czas na podejście dla świata polityki z rezerwą i uśmiechem.

Festival of Politics

Gdzie; The Scottish Parliament
Kiedy; 16- 24 sierpnia
Godzina; 10.00- 16.30
Wstęp; bezpłatny, obejmuje rezerwacja miejsc przez Scottish Parliament Visitor Information Desk


 a to drugi z wydania swiatecznego o Tattoo ale troche innym. Bywala ciocia oj bywala roku 2007. Barwne niezapomniane przedstawienie. Najlepsze byl wystep chinskiej grupy akrobatycznej na motorach, motorkach . Co sie w tedy nie dzialo. I prezentacja gosci ze swiata i VIP maszerowanie i barwne rzutniki na murach zamku. Az nogi chodzily w rytm marsza. Eh a te przeloty ubiegoroczne czworkami mysliwcow!!!
Uwaga! Capstrzyk!
The Royal Edinburgh Military Tattoo jest najbardziej spektakularnym show na świecie. To pokaz orkiestr wojskowych. Na tle edynburskiego zamku jesteśmy świadkami prezentowania dziedzictwa narodowego każdego kraju. Wydarzenie to jest najmłodsze z trzech edynburskich festiwali. Military Tattoo zapoczątkował spektakl pt. Something about a Soldier, który odbył się w 1949 r. na Ross Bandstand na Princes Street Gardens. Następnie występy orkiestr wojskowych zostały przeniesione na Esplanadę przed wejściem na edynburski zamek. Tam tez zyskały nazwę Military Tattoo oraz stały się wydarzeniem cyklicznym. Obecnie dla potrzeb tego wyjątkowego spektaklu u stóp zamku budowane są wielkie trybuny, których skonstruowanie zajmuje kilka tygodni.
Nazwa "tattoo", powstała podczas wojny o sukcesję austriacką (1740-1748), gdy wojska brytyjskie stacjonowały we Flandrii. Jest to skrót od hasła "[Doe den] tap toe", czyli "zamknij kurek". Tak brzmiało polecenie dla karczmarzy, by o określonej porze zamknąć kurki z piwem dla spragnionych tego trunku wyspiarzy. Do przekazania tego komunikatu, jakże ważnego dla utrzymania dyscypliny, dowódcy wysyłali werblistów i dudziarzy, którzy wygrywali przed karczmami określony sygnał. Z czasem rytuał ten przerodził się w sformalizowany wojskowy capstrzyk, zachowując jednak pierwotną nazwę.
Tegoroczne Milittary Tattoo wiąże się z obchodami Year of Natural Scotland a same przedstawienia nawiązywać będą do piękna Szkocji. Przebojem okaże się występ orkiestry marynarki wojennej z Brazylii. Bawarczycy wystawią się jak zwykle z niemiecką precyzją.. Dodatkowo jedyna w swoim rodzaju orkiestra rowerowa z Holandii.
Imprezę tradycyjnie zwieńczą występy połączonych orkiestr, wspólne odśpiewanie „God Save the Queen” i „Auld Lang Syne” oraz pokaz tysięcy sztucznych ogni.
Military Tattoo jest przedsięwzięciem międzynarodowym. Dotychczas uczestniczyły w nim zespoły z 40 krajów świata, najbardziej nawet odległych Tajwanu oraz Trynidadu i Tobago a obecnie aż 70% widowni pochodzi spoza Szkocji Rocznie turystów jest ponad 200 tysięcy! Pokazy transmitowane są do 30 krajów świata, daje to liczbę sto milionów telewidzów!Impreza trwa codziennie przez trzy tygodnie. Obchody tegoroczne odbędą się między 7 a 26 sierpnia.
Olśniewające show na Esplanade, to pokaz wirującego i kolorowego pokazu dumy narodowej, muzyki i musztry wojskowej. Jesteśmy świadkami momentu kulminacyjnego. Pokazy sztucznych ogni i przeloty samolotów wojskowych na długo zapadają w pamięć czyniąc niezapomniane wrażenie.

i to wszystko podczas wieczorów w Edynburgu na które ciocia serdecznie zaprasza. 

a to juz plakat z tego roku