Monday, 15 June 2015

the old blandy wine lodge czyli ciocia na pietrze

O winie z Madery smakowalam i wiedzialam, ze to cos podobnego do porto. Zloty kolor, ktory jak prawdziwy trunek smakuje wybornie w samej piwnicy.


Tam gdzie lezy i czeka na spragnione gardla gawiedzi. Wino maderskie smakuje do wszystkiego i glownie kojarzone jest obok ciasta z wyspa. Shakespeare`a  wspominal juz o tym trunku.


Potem raczono nim Napoleona, gdy ten udawal sie na wygbnanie na Elbe. Istnieja cztery rodzaje wina. Wino slodkie - Malvasia, polslodkie Bual, wytrawne Sercial i Verdelho, to znamy jako trunek na dobry apetyt.

                                    

Skladnikiem glownym to moszcz z winogron z calej wyspy. Do tego cukier z trzciny cukrowej czyli aquardente. Moc wina waha sie pomiedzy 17 % a 22%. Najlepsze wina to 50 lat. Sprzedaz trunku zaczyna sie od trzylatek. Do tego dochodza jeszcze roczniki 5, 10 i 15- letnie. 

                                           


Jak Funchal to i winnica w srodku miasta. ta zostala zalozona przez Johna Blany`iego. Rodzina ta od wiekow prowadzi jeden zaklad i o zaklad dam sobie rade, ze Chris czyli rocznik 1979 znajdzie sobie piekna zone i spolodzi potomka a ten bedzie kultywowal rodzinny biznes. 


Chris pracuje nadal w Blandy i moglam go ogladac tego samego dnia ale juz w regionalnej telewizji. 
 Do produkcji Madery uzywa sie winogron z winnic Funchal, Camara de Lobos, Boaventura, Porto da Cruz, Canico, Ribeira Brava, Faja da Ovelha i zanana juz nam Calheta.

                                              

Co do samego zwiedzania. The Old Blandy Wine Lodge to gigantyczne beczki i caly proces produkcji do tego muzeum. Co ciekawe pierwszy etap to wlanie soku winogronowego do beczek z Australii.


 Drewno to jest swietnie zwlaszcza z jednego powodu. Drewno to nic nie oddaje od siebie do wina. Pierwsze z pomieszczen nazywa sie Canteiro z kegami. Nastepnie Vine 2 Wine, dalej piwnica wlasciciela. 

                                    
Bylo milo i przyjemnie. Do zwiedzania poddasze. Bowiem to nie normalna winnica i piwnice a raczej slonce i parno. Szybciej garuje i wino dojrzewa w wielgachnych kadziach. Kegi sprowadzane sa z brazylii miedzy innymi. Po zwiedzaniu, pytaniach i ucieczki przed upalem czas na degustacje.


Dwa kielichy w lape i juz jestem w raju. Do posmakowanie 5- cio latka Sercial i polslodki Boal.
 Przewodniczka tlumaczyla jakosc i numery napisane na beczkach. Schemat jaki obowiazuje w maderze jest nastepujacy. Finest to 3- latka madera, stworzona w duzych tankach. Reserve 5- cio  latka, w duzych kegach, Special Reserve to mlodsze wina, dojrzewajace w beczce przez okres 10- ciu lat. Extra Reserve to juz 15- stka. Solera i Vintage- to juz wyzsza polka i powyzej lat 20 i dwa lata w butelce
. 
                                                
Przyspieszony proces w wysokich temperaturach. dojrzewania nazywa sie maderyzacja. Gdy transport do Europy sie przedluzal odkryto, ze trunek jest lepszy. Przypadek a jaki zmyslny. 


Wino Madera okreslano jako substancja lecznicza. Nie przez kozery w winie duza ilosc mineralow i witamin. Porto, odwieczny wrog madery nienawidzilo ten trunek za wysoka cene i to, ze bylo lepsze dla angielskich dam i gentelmanow. 

                                         


Na rynku w Bristolu i Londynie, wino z Madery osiagalo wysokie ceny. W Portugali utrzymuje sie, ze marynarze zabierali Madere na poklad jako balast. 


Beczki z trunkiem wracaly z powrotem juz ze szlachetniejszym smakiem i lagodniejsze. Ten proces nazywa sie maderyzacja czyli estufagem a po naszemu obrobka termiczna. 


Madere pokochali wszyscy na swiecie. Jerzy Waszyngton, Thomas Jefferson, Benjamin Frankin i Alexander Hamilton.

                                         

Na butelce od 1993 roku wszedl nowy napis, swiadczacy, ze aby cieszyc sie dobrym szczepem musi trunek w butelce miec moc az 85 % alkoholu. Vintage jest wyjatkowy a reszta to mieszanki czyli blends. Ale za to jakie pyszne. Do ciastka i herbatki. Na cieplo i na zimno najlepsze jest maderskie. 

najlepszy jak dotychczas rocznik

z kulturka, muzycznie

Pare nowych dziewczyn przybylo na muzyczej scenie rozrywkowej okreslanej popem. Zaczne od Lorde, mojej ulubienicy. Wydala dobra plyte. kazala na siebie czekac. Plyta nazywa sie The Love Club. Tylko 5 piosenek ale za to jakich. Klimat i brzmienie to samo. Moze plyta nie boska jak Tennis Court ale rytmiczna.




Nastepnym objawieniem to amerykanska mlodziutka gwiazdka. Zwyciezczyni The Voice. Prawdziwe objawienie. Za nia chwila w American Horror Story; The Freak Show. Dala tam riff rozpoczynajacy serial. Melanie Martinez dziewcze sie nazywa i jak dotad wydala ep-ki z programu the Voice i plyte Dollhouse. Piosenka Carousel pnie sie na szczyty list przebojow calego swiata. posluchajcie sami. 



Melody Gardot to nastepne objawienie list przebojow. Melody znanna z coverow takich jak Over the Rainbow i genialnej przerobki Edith Piaff. Czy jestescie gotowi na polaczenie Kate Melua, Caro Emerald i troszke skubnietej Beth Heart? Czekajcie na to:
Melody to mloda amerykanka pol polka, doswiadczona po ciezkim wypadku. Smooth jazz okresla ja nowa gwiazd jazzu i mysle, ze nia zostanie.



Swietny film ciocia poleca. O krok od slawy czyli Twenty Feet from Stardom. Jest koncert a przed wokalista ojawiaja sie chorki. CHORKi czyli dziewczyny. Zwykle to sa trzy dziewczyny. Gorace jak lawa i utryzmujace rytm. Najpiekniejsze, czasem ladne, czasem i ruszaja sie przyzwoicie a niekiefy kreca tylko nozkami. Dokanczaja utwory. Przedrzezniaja sie z publika, z wokalistami. Musza na koncertach byc. I basta!
A czy chorki sa slawne? Nie i o tym chce napisac kilka slow a raczej polecic film- O krok od slawy. Dokument, zdobywca Oskara w wspomnianej kategorii. Wystepuja; Sting, Mick Jagger, Steve Wonder, Dawid Bowie i one. Niedoceniane boginie sceny. Chrystusie Njebieski slyszeliscie i widzieliscie Tine z chorkiem. przeciez to korwa sam sex chodziacy. Spuscic sie juz idzie na samo wspomnienie a co dopiero dziewczyny widziec!
Bez chorkow nie byloby wielkich zespolow nie mowiac juz o wielkich koncertach. 




Oglądamy tu show-biznes z rzadko wykorzystywanej perspektywy. Wokalistki tłumaczą do kamery, dlaczego przez dziesiątki lat pozostały w chórkach, choć śpiewają tak świetnie. Albo dlaczego nie udało im się zrobić kariery solowej, jeśli podejmowały taką próbę. Słyszymy w ich wyznaniach żal, ale też radość, bo w wielu przypadkach samo śpiewanie, w jakiejkolwiek roli, tę właśnie radość im daje. A zwłaszcza możliwość wkomponowania się głosem w chór składający się na brzmienie wspólnego występu.

Nagrodzony Oscarem dokument Neville'a koncentruje się na Ameryce. Za bohaterki ma przeważnie wokalistki ciemnoskóre, takie jak Darlene Love, Merry Clayton, Lisa Fischer, Judith Hill czy Tata Vega. Ich czas nadszedł dopiero w latach 60. XX wieku. Wcześniej w chórkach występowały grzeczne dziewczyny o białej skórze, zwane tu nieco pogardliwie czytelniczkami, bo śpiewały wyłącznie, mając przed oczami zapis nutowy wykonywanych utworów. Chórzystki ciemnoskóre postawiły na spontaniczność, tzw. feeling, i tylko udawały, że potrzebują nut.

O dziewczynach z chórków mówią najwięksi

W filmie pojawia się także motyw "niewolnictwa". Love wspomina, jak biały producent Phil Spector ją oszukał, przypisując wykonaną przez nią piosenkę komuś innemu ze swojej "stajni".

O tym, na czym naprawdę polega rola dziewczyn z chórku i co decyduje o ich artystycznej wielkości, mówią tu m.in. Bruce Springsteen, Mick Jagger, Sting, Bette Midler i Sheryl Crow. Z tych wypowiedzi bije autentyczny szacunek, nie jest to pocieszające klepanie po ramionach wokalistek nieudacznych.

No i mamy tu archiwalia z występami całej masy gwiazd dawnych i aktualnych. Najbardziej lubię fragment o tym, jak Ray Charles skłonił na scenie wiodącą chórzystkę - bo w chórku także jest gradacja - do "złapania" właściwej tonacji. Neville'owi tę tonację bez problemu udało się w filmie osiągnąć.

http://wyborcza.pl/1,75475,16196515,Te_panie_z_tylu__czyli__O_krok_od_slawy__juz_w_kinach.html




Saturday, 13 June 2015

monte, sanki i reszta jazdy

na koncu relacja z wizyty sobotniej z Monte. 











Byla ciocia daleko i rozne rzeczy widziala. Widzialam sanki, jezdzace po glownej ulicy. Kosciol to Nossa Senhora do Monte. Przed wejsciem do kaplicy stoi pomnik cesarza Austrii Karol I. Tam zostal pochowany. Uprzednio wygnany ze swojej ojczyzny. Karol zostal beatyfikowany przez papieza Jana Pawla II.  Kosciol byl zamkniety dla zwiedzajacych. Udalo nam sie jednak wejsc na dach kaplicy i dzwonnice. Z tego co wiem we wnetrzach kosciola jest zdjecie Carlosa I. Do tego piekny oltarz widziany z daleka i organy. To dlaczego bylysmy a Monte to tabbogany czyli wiklinowe sanki napedzane przez dwoch carreiros czyli gondolierow. Mezczyzni ubrani sa na bialo z slomkowymi kapelusikami. Nosza buty na gumowej sloninie. Nie chcialam jechac. Po pierwsze niebezpiecznie. Chlopacy sa cwaniakami i chojrakami. Szpanuja i sa nie mili dla tych, ktorzy nie chca skorzystac z ich uslug. Carrierios to mafia z ojca na syna. Pomysl z roku 1850 Panche, anglika tam rezydujacego wyniosl tabbogan na symbol narodowy Mdery. Monte to pierwotnie sanatorium stad tam tyle zieleni. Obok przystanku kolejki z Funchal na Monte znajduje sie wielohektarowy ogrod botaniczny. W srodku niego znajduje sie sie pokaz papug i zbieranina figurek chinskich psow FU. Ciocia trzasnela zdjecie innemu pieskowi FU, ktory ani myslal ruszac sie ze swego poslania na murku.

Targ Marcado dos Lavradores

Hala ludu pracownikow to atrakcja jak cholera. Mowa o Marcado de Lavradores, czyli taka nasza hala ludowa z przeznaczeniem na kupno, sprzedaz plodow rolnych, targ rybny i pchli targ w jednym. Mercado polozone jest w samym centrum Funchal. Kochani czego tam ni ma? A czego tam nie bylo? 
Hala jest dwupietrowa. Na pierwszym dziedziniec i hala rybna. Na pietrze drugim miesci sie restauracja, stragany z kwiatami, pchli targ i najwazniejszy targ owocowy. Znajdziemy tam mnostwo zaczepiajacych przekupow, ktorzy sa nachalni. Zaciekawieni ale jednoczesnie odpychani przez widok cioci - pisanki na ciele, nie chceieli juz nic cioci wciskac.
Maderskie specjaly to ryby. Kawaly tunczyka i ryba o glowie psa czyli epsada, palasz atlantycki. Drapieznik bytujacy na 800 metrach w wodzie. Daje sie zlapac tylko w nocy na poziomie 200 metrow. Glowa psa odstrecza i ten kolor czarny jak smola. Cos takiego jadla ciocia ale czy to bylo to? Rybacy lowia espade w dlugie sieci z duza iloscia haczykow. Chlopy wyplywaja z Camary de Lobos. Espada pojawia sie tylko w dwoch miejscach na swiecie. Na Maderze i wokol Japonii. Ryba ta nie ma lusek i tylka ja sie skrobie. 
 Stoiska owocowe gwarantuja niezly kociokwik w glowie. Owoce anona czyli polaczenie banana z ananasem, agawy, granaty, figi, banany i co najfajniejsze zielone owoce filodendrona w ksztalcie przypominajacym szyszke. Calkiem niejadalna i straszna wyglada jak dildo zielone.
Najlepsze sa rozne odmiany marakui; bananowa, cytrynowa, pomaranczowa i ...pomidorowa. Nie zjadlam bo i nie podchodzilam. ja czulam i bylam w krolestwie zapachow kwiatow a nie zarcia. 
Rosliny sa przerozne m.in. drzewiastymi pomidorami (tomarillos), niesplikami japonskimi i gozdzikowcami jednokwiatowymi. Do tego kwiaciarki ubrane w campuche czyli czapeczki z antenkami i piekne ludowe gorsety z sukniami az do samych kostek.











Friday, 12 June 2015

koniec wyspy to Sao Lourenco a nasz sw. Wawrzyniec


Ladnie nie? Oczywiscie, ze ladne i parno tam! To Illheu da Cevada. Park nazywany rezerwatem przyrody Sao Lourenco Koniec wyspy i widok na Ilheu da Cevada i Illheu da Farol czyli grupa malych wysp. Nie zamieszkane toto ale piekne.




Sama Madera nosi nazwe Zielonej wyspy czyli Illhas da Madeira.


San Lourenco to nie inaczej niz Przyladek sw. Wawrzynca. To najdalej wysuniety skrawek ziemi na wschod od Funchal, stolicy Madery. Z gladkich jezdni wkraczamy w gory. I czarne klify przed nami.  Wygasly wulkan odcisnal swoje kominy na zawsze.


 Zolte kamienie, wyschnieta na wior ziemia, zwir i przelatujace samoloty nad glowa. Do tego bezmiar oceanu. Tworzy klimat tego skrawka ladu.


Skaly przyladka to jakies 180 metrow w dol. Co rusz spada kamien i sypie sie kurz. Ciocia wpada w zachwyt. Czapka z glow leci i to doslownie przed potega natury.
Kolory mienia sie od ochry do brazow. Coz za paleta barw. Slonce pada z kazdej strony, slonce oslepia. 
Szafir wody oszalamia.

jaszczury Madery i inne bajery

Wspomnienia palą mnie 
Jak słońce 
Wspomnienia jak lawa gorąca 
Uciekam przed nimi tak co noc. 


Nie moge tu puscic zadnej bajery, bo nie mam. Chcialabym zablysnac jakims tekstem z kraju luz ze swiata. Wszystkie sa przytlaczajace. Albo imigranci, albo zarazy, epidemie, rozboje albo Stonogi w spoko koko kraju. Serwuje tylko maderskie jaszczurki. Ladne zwinne, elastyczne i kochaja slonce.
W przeciwienstwie do Szkotow, ktorym trzydniowe swiecenie slonca, wypala skore, drazni i irytuje. Chcac powrotu do zimna. Tak zle i tak niedobrze.
Jeszcze sie taki nie narodzil by wszystkim dogodzil.
Ludziska stoja w przychodniach z poparzeniami slonecznymi, z alergiami, z przewianymi lbami i goraczka udarowa. Wszystko od slonca.


Przyznam szczerze, ze ciocia rowniez stracila odpornosc na slonce. Nie, nie kochani nie tutaj. Tam w tamtych terenach morz poludniowych.
Przeciez w spoko koko kraju w dziecinstwie slonce bylo non stop od maja do poczatkow pazdziernika i jakos nie miewalo sie udarow, oparzen i tch fajnych rzeczy po oparzeniach sloncem.
Owszem jak sie spieklo na raka. To kwasne mleko na plechy. Noc spania na brzuchu. Kolejne dni swedzialo i skora platami odchodzila.
Tu ciocia ma juz gorzej! Juz narzeka (z reszta). Odzwyczaila sie (od wszystkiego).  Znielubiala slonce, (jak wszyscy), ze agresywne, ze straszne i niech juz bedzie zimniej! Po trzech wspomnianych dniach ciepla! 
Fuj!
Sama Beata Kozidrak po latach stwierdzila, zreszta sami doczytacie. Tak tez mysle,  jak ludzie narzekaja na slonce, to musza byc ....dziabnieci-
Byc zlym na slonce! Tutejsze slonce!

Teledysk nakręcono nad zalewem w Kryspinowie koło Krakowa. Beata po wielu latach stwierdziła, że musiała być pijana, gdy akceptowała scenariusz do tego teledysku. :)

Thursday, 11 June 2015

cmentarz san antonio w Funchal czyli balsamowanie rozmiarowek


 Dzien drugi w Funchal. Co robic- pomysl na autobus miejski, Po objechaniu dwoch kolek. Trafilysmy na cmentarz swietego Antoniego. Przyjemne miejsce o ile kocha sie cmentarze. Oczywiscie lokalsi patrza jakbysmy sie juz tam cghowaly i mialy pod pacha dwa czarne koty. Nic z tych rzeczy.


Brama wejsciow wspaniala. Mauzolea wyborne.


 kapliczki obfituja w rozne motywy dziekczynne.


jaszczury, stali mieszkancy co rusz wypelzaja na powierzchnie.


 no i najlepszy numer programu. Trumny.


Te poustawiane na widoku. Bez plesni i butwienia. W pelnym sloncu i z mumiami w srodku.


 czy jest zapach smierci? oczywiscie ma sie obawy by podejsc blizej. Ale zywi tak chca. Jesli sie podchodzi to czasem jest opor by zlapac oddech. Boje sie i ja.


Na daremno. Nic nie czuc. Tylko drewno wyschniete i zasuszone kwiaty.


Miejsce na urny w scianie zachodniej cmentarza.


Fikusne motywy cmentarne i zdobienie przekraczajace normy cmentarza. Po prostu zapomina sie, ze to miejsce sluzy za wieczny spoczynek. ma sie tylko swiadomosc, ze to nastepne muzeum lub izba pamieci.


Cudowny czas i naprawde...relaks

Banany, banany wszedzie. Tarasy, skwerki sluza za pola uprawne bananowcow. Zeby szkodniki sie nie dostaly, kiscie okrywa sie niebieska folia. Czasem ta folia sie odrywa i barwnie powiewa na wietrze. Same banany sa rozne w smaku jaki znamy dotychczas. owoce sa male, bardziej zakrzywione, bardziej zolte. Smakuja wybornie, sycaco az pachna. 
Przy wyborze bananow nie ma znaczenia rozmiar)) a smak))) 
od tego cmentarza i rozmiarow az ciocia lekkiego udaru dostala. Skora glowy i mordy spalona) jak sie nie potrafis opalac to przestan ciociu szpanowac i siedz w cieniu.
Chyba, ze autobus zmienil trase i czekasz na przystanku. 1,5 godziny!