Wednesday, 24 February 2016

niepokalane poczecie Judasza i antypapieze

Garsc sensacji i zastanowienia sie nad popularnoscia wspolnot Sedewakantystycznych. Sede Vacante- pusty tron z laciny. Zgromadzenia te nie zgadzaja  sie postanowieniom Soboru Watykanskiego II nad wyborem papiezy, sposobem przeprowadzenia mszy, ogolna nauka Kosciola. Sedewakantysci, uwazaja, ze wszyscy papieze posoborowi od Jana XXIII do Franciszka, sa niewazni.
Grzegorz XIII, Jan XX, Pius II, Walerian, Michal i siedmiu Piotrow II. To znani antypapieze dzisiejsi. Piotr II (Manuel Corral), Michal I (David Dawden), Grzegorz XVII (Clemente Gomez).

Michał I (David Bawden)Grzegorz XVII (Clemente Gomez)

Piotr II (Manuel Corral)

Antypapieże zgłaszają pretensje do tiary z przyczyn teologicznych lub… psychiatrycznych. 


Doczytajmy jak antypapieze dochodza do wladzy.

Kiedy w połowie maja 1999 roku stu kanadyjskich policjantów wkroczyło na teren klasztoru Magnificat, usytuowanego u stóp Mont Tremblant (Quebec), spodziewali się większego oporu. Na kilkuhektarowej posiadłości mieszkało przecież 200 osób. Zamiast bandy rosłych mężczyzn ujrzeli jednak uśmiechniętych zakonników i całe rodziny z dziećmi. Gdy na dziedzińcu pojawił się wreszcie Jean Gaston Tremblay, zapanowało chwilowe poruszenie. Zakonnicy pochylili głowy na znak pokory, kobiety szlochały klękając, co lekko zbiło policjantów z tropu. Dla wszystkich mieszkańców Magnificat, Tremblay był ich papieżem, Grzegorzem XVII, któremu winni byli szacunek i posłuszeństwo. I to od 1968 roku. Na mundurowych teatralne gesty nie zrobiły jednak wrażenia. Aresztowali samozwańczego kapłana i zabrali na posterunek, by go przesłuchać.Dla nich był mężczyzną z pokaźną kartoteką. Wszyscy wzruszali bezradnie ramionami, gdy słyszeli o kolejnych dogmatach Apostołów Nieskończonej Miłości, wspólnoty, której przewodził Tremblay. A był to szereg naprawdę kuriozalnych przedsięwzięć i idei: legalnie zasiadających papieży w Watykanie, Pawła VI i Jana Pawła II, obłożył ekskomuniką, Isaaca Newtona i Judasza ogłosił świętymi, podobnie jak własnych rodziców. W matce widział zresztą inkarnację Matki Boskiej. Napisał nawet encyklikę w której ogłosił dogmat "o niepokalanym poczęciu Judasza". Na wszystkie te wariactwa, w imię wolności słowa i wyznania, policjanci nie zwracali uwagi. Zarzutów o stosowaniu przemocy wobec podwładnych i wykorzystywaniu seksualnym dzieci nie mogli zignorować.

Stopniowa przemiana

Zanim świat usłyszał o Gastonie Tremblay'u i osobliwym kulcie, jakim był otoczony, myśl utworzenia własnej wspólnoty kiełkowała w nim długo. W szczytowym momencie swojej działalności Kanadyjczyk miał blisko 900 wyznawców. Na to pracował jednak lata. Urodził się 8 września 1928 r. w Rimouski (Quebec), w rodzinie o bardzo konserwatywnym podejściu do spraw wiary i kościoła. Ojciec był drwalem. Gdy usłyszał od 16-letniego syna, że ten chce wyjechać i poświęcić się życiu misyjnemu, nie robił mu przeszkód. Pomógł mu nawet dostać się do Montrealu, gdzie młody Gaston wstąpił do Zakonu Szpitalnego Św. Jana Bożego. Tam spędził najbliższe osiem lat.
W 1952 roku Tremblay dostał od arcybiskupa Montrealu, Paula-Émila Légera, pozwolenie na utworzenie własnej społeczności. Nazwał ją Zgromadzeniem Jezusa i Maryi. Była to wspólnota religijna, która skupiała się na propagowaniu życia w ubóstwie i powszechnej ewangelizacji. Członkowie społeczności podróżowali od miasta do miasta i nawoływali do modlitwy. Dopiero w 1958 r. osiedli na stałe w małej wiosce St. Jovite u stóp Mont Tremblant, gdzie po kilku latach wzniesiono obecny klasztor Magnificat.Jak to się stało, że z kilkudziesięciu osób, wspólnota rozrosła się do kilkuset? Wszystko za sprawą niejakiego Michaela Collina, francuskiego księdza, który przewodził wówczas wspólnocie Apostołów Nieskończonej Miłości (Apôtres de l'amour infini). Collin był starszy od Tremblay'a o 22 lata. Święcenia kapłańskie otrzymał w 1935 r., a piętnaście lat później stwierdził, że sam Chrystus powołał go na najwyższy urząd kościelny i ogłosił się papieżem – Klemensem XV. Miał już wtedy pokaźne grono zwolenników. Taką samowolką nie pozostawił Piusowi XII większego wyboru. Prawowity papież wykluczył go ze wspólnoty Kościoła i w 1951 r. obłożył ekskomuniką (użył przy tym określenia vitandus, czyli człowieka, którego należy unikać).Do pierwszego spotkania Tremblay'a i Collina doszło w roku 1960. Francuz zrobił na nim ogromne wrażenie. Nie do końca wiadomo co takiego miało miejsce w czasie kilku kolejnych miesięcy, ale już w 1961 r. doszło do połączenia obu wspólnot. Tremblay uznał Collina jako papieża, widząc w nim spełnienie fatimskiego proroctwa. Jako nowi Apostołowie Nieskończonej Miłości wszyscy zamieszkali w St. Jovite. Do połowy lat 60. grupa liczyła już kilkaset osób, przyciągając głównie katolików niezadowolonych z Soboru Watykańskiego II. Magnificat zaczęło zamieszkiwać coraz więcej rodzin z dziećmi. Wreszcie w 1968 roku sam Gaston Tremblay ogłosił się papieżem, przybierając imię Grzegorza XVII.

Ciemna strona mocy

Apostołowie Nieskończonej Miłości już od lat 60. wzbudzali wiele kontrowersji. Dogmaty wspólnoty skupiały się wokół wizji zbliżającej się apokalipsy, na którą należało się przygotować poprzez modlitwę i nawrócenie. Stąd stawianie misji ewangelizacyjnych jako priorytetowy cel społeczności (z czasem główny nacisk położono na pisanie książek i drukowanie broszur). Sam Trembley, oprócz kilku oryginalnych pomysłów przedstawionych na początku, uważał, że tylko on może uratować ludzkość – niczym Noe w czasie powodzi, ocali garstkę wybranych przed kataklizmem.
Wspólnota z każdym rokiem coraz bardziej odgradzała się od świata zewnętrznego. Jej członkowie nie korzystali z telefonów, radia i telewizji. Dzieci przestały być posyłane do szkoły. Nic zatem dziwnego, że grupa szybko zwróciła na siebie uwagę miejscowej pomocy społecznej. Pracownicy socjalni zaniepokojeni losem znajdujących się tam dzieci uzyskali sądową zgodę na przeprowadzenie wywiadu środowiskowego. Efekt był taki, że 17 dzieci trafiło do ośrodka opiekuńczego. Trembley nie zamierzał jednak czekać bezczynnie. Wraz z rodzinami i ich 55 pociechami uciekł, nie informując nikogo, gdzie jego społeczność się przeniosła. Za ten czyn (oficjalnie zarzucono mu porwanie) został aresztowany i trafił w 1977 r. do więzienia. Kolejną odsiadkę zaliczył w latach 1980-1981. Tym razem za stosowanie przemocy wobec podwładnych. Przez w sumie 30 lat trwała batalia między Apostołowi Nieskończonej Miłości a policją. Wspólnota kilka razy zmieniała miejsce zamieszkania, po jakimś czasie i tak wracała jednak do Magnificat.O społeczności Trembley'a było głośno w latach 90., kiedy wielu jej członków odchodziło i nie miało oporów, by publicznie opowiedzieć, co przez ostatnie lata przeżyli za zamkniętymi drzwiami. Jedną z nich był Joseph Daeges, który odszedł ze wspólnoty po 30 latach. Jego opowieść rzuciła nowe światło na grupę. – Ciągle wmawiali nam, że zbliża się koniec świata. Żyliśmy w poczuciu strachu. Mieliśmy ograniczony dostęp do rodzin spoza wspólnoty. Z rodzicami pozwalono mi się widzieć jeden, góra dwa razy do roku. Byli jednak i tacy, którzy normalnie pracowali, poza murami klasztoru. Z tego co wiem musieli oddawać wszystkie pieniądze na rzecz Apostołów – opowiadał na łamach miejscowej gazety. Kiedy w 1999 r. publicznie padły oskarżenia o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, policja wkroczyła.

Papieże na zawołanie

– Apostołowie Nieskończonej Miłości to grupa oparta na niezwykle silnym kulcie jednostki. Ludzi poddawano tam praniu mózgu i nie mam wątpliwości, że wielu z nich doznawało lub było świadkiem przemocy fizycznej i psychicznej. Tym samym grupa spełnia przesłanki, by traktować ją jak sektę – przekonywał Mike Kropveld, znany kanadyjski działacz, który pomaga wydostać się ludziom z ruchów sekciarskich.
Sprawa nie zakończyła się jednak pomyślnie dla prokuratora, który domagał się kary bezwzględnego więzienia dla Trembley’a i kilku wyświęconych przez niego "biskupów". Zarzuty o napastowaniu seksualnym dotyczyły odległych lat 60. i 70., dzięki czemu obrońcy samozwańczego papieża byli w stanie wykazali szereg błędów proceduralnych. Ostatecznie w 2001 r. Gaston został zwolniony i uniewinniony z wszystkich ciążących na nim zarzutów. W kolejnych latach wspólnota poszła w rozsypkę, co przypieczętowała śmierć samego Trembley'a w 2011 r. Małe grupki, które utożsamiają się jeszcze z Apostołami Nieskończonej Miłości istnieją jednak do dzisiaj.
Co ciekawe Gaston Tremblay i Michael Collin nie byli jedynymi, którym przyszło do głowy, by ogłosić się papieżami. Takich jak oni nazywa się ich antypapieżami (według słownika to osoby powołane na tron papieski nieprawnie, za pontyfikatu legalnego papieża lub w czasie gdy urząd papieski był nieobsadzony). Wciąż trwają spory co do liczby antypapieży w historii. Wymienia się od 36 do 43. W 1942 r. kardynał Giovanni Mercati, prefekt Archiwum Watykańskiego, sporządził listę historycznych antypapieży, która do dziś oficjalnie obowiązuje w kościele katolickim. Od tamtego czasu pojawiło się jednak wiele nowych nazwisk. Dziś każdy może ogłosić się papieżem, nie ponosząc z tego tytułu żadnych konsekwencji prawnych.
W 1978 r. imię Grzegorza XVII przybrał również Hiszpan Clemente Domínguez y Gómez, założyciel własnego kościoła palmariańskiego. W kwestii kanonizacji był równie oryginalny co Trembley, świętymi ogłosił bowiem Krzysztofa Kolumba i generała Franco. Postulował dogmat o niepokalanym poczęciu Józefa. W 1994 r. w Bazylice Laterańskiej próbował intronizować się Brytyjczyk Viktor von Pentz. Miał przybrać imię Linusa II, jednak nie zdążył, bo wcześniej został powalony na ziemię przez włoskich policjantów. Od 1998 r. w USA pod imieniem Piusa XIII działa Lucian Pulvermacher. W Polsce od 2006 r. trwa samozwańczy pontyfikat Grzegorza XVIII. W sumie na całym świecie żyje dziś 20 antypapieży. Czy mają wiernych? Twierdzą, że tak, choć Grzegorz XIX, który urzęduje w USA od 2001 r. twierdzi, że ich nie potrzebuje.

Zakonnic lesbijek jest całkiem sporo

Temat kontrowersyjny jak i polityka KK. Ksieza, ktorzy zrzucaja sutanne slychac sporo o zakonnicach powszechnie mowi sie, ze uciekla z milosci do ksiedza, ze nie pasowala do sluzby w kosciele lub... No wlasnie o byciu zakonnica lesbijka malo kto mowi. Az do tej pory. Ksiazka Marty Abramowicz juz zakupiona. To bedzie super deserek.

Zakonnic lesbijek jest całkiem sporo

Rozmowa z Martą Abramowicz, autorką książki "Zakonnice odchodzą po cichu"

Dodano: 17.02.2016, Aktualizacja: 20.02.2016
Byłe zakonnice nie opowiadają o swoim życiu, nie pojawiają się w mediach, czy więc nie istnieją? Marta Abramowicz postanowiła je odnaleźć i namówić do opowiedzenia o swoim życiu: o decyzji wstąpienia do zakonu, życia w nim, powodach odejścia i życiu po. Z książki"Zakonnice odchodzą po cichu" wyłania się niezwykły obraz różnorodnych kobiet, różnych historii, różnych miłości - w tym także jednopłciowej. O byłych zakonnicach, zakonnicach lesbijkach, kobiecej przyjaźni i miejscu kobiet w Kościele - rozmawialiśmy z autorką książki, Martą Abramowicz.
Habit już uszyty. Za dwa miesiące siostra Joanna uroczyście otrzyma go z rąk Mistrzyni. Ale teraz jest noc i siostra Joanna myśli tylko o tym, czy wszyscy zasnęli. Jest po komplecie, światła zgaszone. Nie wolno opuścić łóżka, nie wolno się odezwać. Siostra Joanna łamie reguły zakonne i wymyka się z pokoju. Przebiega pod ścianą, po schodach w górę, do biblioteki. Drzwi skrzypią. Trzeba uważać. Między regałami czeka już siostra Magdalena...

Dlaczego właśnie byłe zakonnice?
Marta Abramowicz: Bo chciałam im pomóc wyjść z szafy. Byłe zakonnice niechętnie się ujawniają ze swoją przeszłością. A jeszcze jak są lesbijkami to już w ogóle. Większość osób LGBT jest niewierząca, więc jak tu się przyznać do tego, że się było w klasztorze.

A dużo jest zakonnic-lesbijek?
Profesor Baniak, który bada księży, twierdzi, że przynajmniej jedna trzecia z nich jest homoseksualna, a wśród zakonników jest to jeszcze większy odsetek. Dlaczego w przypadku zakonnic miałoby być inaczej? Oczywiście w Polsce żadnych badań na ten temat nie ma.

A za granicą?
W Stanach Zjednoczonych w 1985 roku wyszła książka "Lesbian nuns. Breaking the silence" gdzie kilkadziesiąt nieheteroseksualnych byłych zakonnic pod nazwiskiem opowiedziało o swoim życiu. W 1985 roku! Mówiły, jak pierwszy raz zakochały się we współsiostrze, o sekretnych związkach w zakonach. Z książki wynikało, że zakonnic lesbijek było w klasztorach całkiem sporo.

U Ciebie dwie bohaterki, Joanna i Magdalena, zakochują się w sobie w zakonie i potem z niego uciekają. Czy poznałaś jeszcze jakieś zakonnice lesbijki? Czy spodziewałaś się?
Poznałam. Aż mnie samą zaskoczyło, że wśród moich rozmówczyń było aż tyle kobiet niehetero. Ale już żadna inna nie uciekła ze swoją współsiostrą z zakonu. Jedna poszła do klasztoru, bo się zakochała w zakonnicy. Inne odkryły swoją orientację już po zakonie, jak Ewelina. Dziś nosi irokeza, kolczyk i zupełnie nie wygląda na byłą zakonnicę. Do tego jest katechetką, więc musi się całkowicie ukrywać. Gdyby proboszcz się dowiedział o tym, że ma partnerkę, natychmiast by jej cofnięto misję kanoniczną i szkoła musiałaby ją zwolnić.


O co jej chodzi? Łączy je tylko duchowa więź. To chyba naturalne, że chcą jak najwięcej czasu spędzać ze sobą. Przecież w zakonie jest więcej takich przyjaźni. Siostry Maura i Aniela, one nawet pokoje mają obok siebie, na samej górze. Wszędzie razem chodzą, do pracy, na rekreację, na zakupy. Najmilsze i najbardziej uśmiechnięte osoby tutaj. Albo Julia z tą Gośką, co wszystkie podszczypuje, ich też się czepiają. Jak przybiegły spóźnione do kaplicy, to prosiły, żeby Joanna weszła z nimi, że niby gdzieś były razem, we trójkę. Albo Agata i Łucja z junioratu. Agata ostatnio zalewała się łzami, bo Łucja przez tydzień nie chciała się z nią spotykać. Już chyba jest dobrze, bo wczoraj razem chodziły po ogrodzie…

Czym dla Twoich rozmówczyń jest kobieca przyjaźń? Czy miałaś okazję o to zapytać?
Przyjaźń to w ogóle w zakonach sprawa skomplikowana i niebezpieczna. Przyjaźnie indywidualne zwane też partykularnymi są zakazane. Siostry mają postępować w myśl zasady: rzadko jedna, nigdy dwie, zawsze trzy lub więcej. Przełożone nie wyjaśniają tej reguły, ale można przypuszczać, że ma chronić przed "zakazaną miłością". Zresztą jeśli chodzi o relacje męsko-damskie też panuje obsesja - siostry opowiadały, że nawet przelotna rozmowa z księdzem wydawała się przełożonym podejrzana i trzeba się było wystrzegać jakiegokolwiek kontaktu z mężczyznami. Wydaje się czymś bardzo ciekawym takie skupienie na seksualności w świecie, gdzie ta seksualność z założenia jest zupełnie wyeliminowana. Przecież siostry składają śluby czystości.

Czy zakochanie w księdzu jest głównym powodem odejść? Ludzie tak myślą...
Moim zdaniem zupełnie nie. Tylko jedna z moich bohaterek zakochała się w zakonniku, ale kiedy odchodziła, on był wciąż kapłanem. Ta miłość stała się dla niej impulsem, bo z innych przyczyn nie widziała sensu w życiu w zakonie.

To jakie to przyczyny? Dlaczego zakonnice odchodzą?
Odchodzą, bo kiedy szły do zakonu wierzyły, że odnajdą tam Boga i będą mogły czynić dobro. A potem okazuje się, że tego dobra czynić nie mogą, a przełożona, w której mają widzieć wolę Boską nakazuje im rzeczy sprzeczne z ich sumieniem. Przestają więc widzieć sens życia zakonnego. Często zajmuje im kilka lat, żeby na nowo ułożyć sobie relację z Bogiem, odnaleźć się na nowo w świecie. Otoczenie im tego nie ułatwia, bo rzadko kiedy chce je zrozumieć.

Jak się żyje Joannie i Magdalenie?
Historia ich miłości jest jedną z najpiękniejszych, jaką poznałam. Nie będę zdradzać puenty, bo chcę, żeby każdy sam ją usłyszał i przeżył.

Jakiej reakcji na książkę się spodziewasz?
Myślę, że będzie to trudna lektura dla sióstr przełożonych, o ile oczywiście po nią sięgną. W książce piszę, że one też są ofiarami sytuacji, w której kobieta w Kościele o niczym nie decyduje.

Poruszasz w książce kwestię "przedsoborowości kobiet w Kościele". Czy Twoim zdaniem to ma wpływ na to jak w ogóle kobiety w Kościele Katolickim są postrzegane?
To od razu wyjaśniam - pozycja zakonnic jest odbiciem tego, jak Kościół traktuje kobiety. W średniowieczu zdecydowano, że kobieta musi być pilnowana przez mężczyznę. Czyli albo ma mieć męża, albo jeśli chce zostać zakonnicą, może żyć tylko w zamknięciu, za klauzurą, w zakonie kontemplacyjnym. Dopiero w XIX wieku powstał nowy typ zakonów - zgromadzenia czynne, gdzie siostry pracowały na rzecz bliźnich - leczyły chorych, opiekowały się biednymi, prowadziły szkoły. Przez długi czas te zgromadzenia wydawały się Kościołowi podejrzane, w końcu uznano ich istnienie, ale zakonnice były pod czujną obserwacją księży i biskupów. Do początku XX wieku Kościół tez był niechętny kształceniu kobiet - nawet nauka pisania i czytania mogłaby prowadzić do kreślenia listów miłosnych i lektury romansów. Pierwsze kobiety poszły na studia w końcówce XIX wieku - wywalczyły to sobie, nikt tam na nie nie czekał. A kiedy w latach 60 Sobór Watykański II dokonał rewolucji w życiu zakonów, na sali nie było ani jednej zakonnicy, choć stanowiły one 80% całej społeczności zakonnej w tym czasie. Do teraz jest ich o 500 tysięcy więcej niż zakonników!


Joanna czeka na Magdalenę na peronie z bukiecikiem chabrów. Czerwiec, jest gorąco. Pociąg się spóźnia. Magdalena nie ma na sobie czarnej spódnicy i białej bluzki. Nie ma skromnej fryzury. Niesforne loki, sukienka w kwiaty. Joannie szybciej bije serce: jaka piękna! W zakonie mają być jutro po południu.

Seksualność: to też w książce się pojawia - że o seksualności, erotyzmie wśród księży się mówi, ale zupełnie zapomina się o kobietach. Czy rozmawiałaś o tym ze swoimi bohaterkami?
Tak pytałam o to. Moje bohaterki opowiadały mi, jak wyglądał ich dzień. Pobudka o 5.30, pierwsze modlitwy - w sumie 5-6 godzin modlitw dziennie, praca na rzecz wspólnoty, czyli sprzątanie, gotowanie, pranie, praca w placówkach prowadzonych przez zgromadzenie, czyli w przedszkolach, szkołach, ośrodkach opieki. A jeszcze trzeba ustroić ołtarz w kościele, jeszcze księdzu posprzątać. O 22 padały z nóg. W takich wraunkach trudno o jakąkolwiek seksualność.

Jak książka, praca nad nią wpłynęła na Ciebie? Czy czujesz, że Cię zmieniła, Twoje poglądy na np. Kościół, religię, kobiecość?
Tak. Nie znałam wcześniej żadnej zakonnicy, nie miałam żadnych wyobrażeń na ich temat. A teraz zobaczyłam jak bardzo jesteśmy podobne. Joanna i Magdalena odeszły z zakonu - dziś działają w Amnesty International, są wegankami, opiekują się bezdomnymi zwierzętami. Inne moje bohaterki wybrały życie, w którym pomagają innym. Ich wartości są głęboko humanistyczne, ktoś mógłby powiedzieć - chrześcijańskie. Mam poczucie, że nas, cyklistów, ekologów, wegetarian, działaczy na rzecz wszelkich istot żywych i lepszego świata, łączy z byłymi zakonnicami bardzo wiele...


W tekście wykorzystano fragmenty książki Marty Abramowicz, "Zakonnice odchodzą po cichu"

Wydawnictwo Krytyki Politycznejhttp://queer.pl/artykul/196883/zakonnice-odchodza-po-cichu-rozmowa-z-autorka-marta-abramowicz

Tuesday, 23 February 2016

raz na milion lat

8586 898a

Czy zdajecie sobie sprawe z wielkosci mozgu Alberta Einsteina? Nie, ja tez nie az do tamtego tygodnia. Swiat fizykow, matematykow i umyslow scislych zyje potwierdzonym odkryciem fal grawitacyjnych. Nie kazdy zyje ale zdarzenie to mialo miejsce rok temu. Rok temu zostalismy uderzeni fala grawitacyjna, ktora powstala przy zderzeniu dwch czarnych dziur. Odczulismy to przez 0,012 sekundy. Natomiast zdarzenie w kosmosie odbylo sie jakies 1 mld lat temu. Predkosc, jaka czarne dziury osiagnely tuz przed zderzeniem, to polowa predkosci swiatla czyli 150 tys. km/sek. Teoria wzglednosci Alberta Einsteina potwierdza to wydarzenie. Odkryto juz wszystko. Juz nic do odkrycia juz nie ma. Szkoda.0523 5d5a 500Teraz kazdy wie, ze byl nieswiadom, ze 14 wrzesnia 2015 roku, dokonalo sie na naszych cialach molestowanie! Jakie nasze sprawy ziemskie sa mialkie i takie jakies trywialne. To co zdarzylo sie gdzies tam miliard temu dopiero to odczuwamy. I jak musi byc wielki wszechswiat, ze cos sie wiecznie laczy, wytwarza i ile powinnismy zawdzieczac takiemu (nie)zwyklemu Sloncu.Chociazby umycie okien i zdrowe samopoczucie.7519 b516Nastepne zdarzenie czarnych dziur nastapi za 21 lat. Do tej pory tkwic bedziemy w jednej wielkiej dziurze.Nie wypada tu nic innego puscic jak : Raz na milion lat.

Friday, 19 February 2016

w dniu, kiedy gówno nabierze wartości, biedacy urodzą się bez dupy

7647 fc5a 500

Dzis tematy okoloodbytnicze. Jak wiekszosc zreszta.
Dla kanadyjskiego uczonego odbyt jest kluczem do zrozumienia kultury, języka, społecznych lęków, humoru, polityki i sensu życia w ogóle. Biorąc pod uwagę, że zadki są płciowo neutralne i przywołują całe masy skojarzeń, mogą stanowić fascynujący temat badań. Dr Jonathan Allan spędził dwa i pół roku, próbując rozwikłać zagadkę odbytu, po czym napisał Czytając od tyłu: Kulturowa analiza odbytu (ang. Reading from Behind: A Cultural Analysis of the Anus). Książka, która ma się ukazać w marcu bieżącego roku, pokazuje dupę jako element teorii literatury i krytyki kulturalnej.
Poczynając od Freuda i jego pracy Charakter a erotyka analna z 1908 r. Allan dowodzi, że określanie kogoś mianem „osobowości analnej" może oznaczać potrzebę „stłumienia" odbytu wraz z „wszystkimi jego niedogodnościami i rozkoszami". Następnie autor pochyla się nad wszystkim, od filmów, takich jak Tajemnnica Brokeback Mountain, przez kompleks prawiczka, przemoc analną, po miejsce tyłka w kanadyjskim kolonializmie.
Skontaktowaliśmy się z profesorem z Katedry Badań Teorii Queer na Uniwersytecie Brandon w Kanadzie i zapuściliśmy sondę głęboko w takie tematy jak twerking, gender i nierówności socjoekonomiczne.

Dr Jonathan Allan twierdzi, że obraz „Cree Master 1" Kenta Monkmana odwraca tradycyjną kolonialną narrację. Obraz dzięki University of Regina Press
VICE: Co rozumiesz poprzez „demokratyzację odbytu"?
Dr Jonathan Allan: Jednym z moich największych zainteresowań jest definiowanie płci kulturowej (ang. gender) na podstawie różnic. I oczywiście, płeć kulturowa to taki dziwny termin, który ciągle ktoś myli z płcią biologiczną (ang. sex). Gdy wypełniasz urzędowy formularz, w pytaniu o płeć musisz zaznaczyć K lub M, kobieta lub mężczyzna. Tylko że K lub M odnosi się do płci biologicznej, a nie kulturowej, z którą na co dzień się identyfikujesz. Wszędzie podkreśla się różnice. Tyłek jest jedną z rzeczy, które nas jednoczą. Każdy go ma, może go dotknąć i większość dnia spędza, siedząc na nim. To mnie właśnie w nim fascynuje.

Odnosisz również odbyt do tego, co nazywasz „romantyzacją podboju i kolonializmu".
Gdy zacząłem pokazywać rezultaty moich badań na konferencjach, ktoś zapytał mnie o kolonializm i pokazał obrazy Kenta Monkmana. Monkman odwraca kolonialne narracje. Pokazuje rdzennego mieszkańca Ameryki, który spuszcza lanie na gołe dupsko osadnika. To stawia kolonialną narrację na głowie. Czemu akurat te obrazy? Porównałem je z powieścią Richarda Amory'ego Song of the Loon z 1966 r. która opowiada o dziewiętnastowiecznym osadniku i jego erotycznych przygodach z Indianami. Sam język kolonializmu – mówimy np. o „gwałcie dokonanym na ziemi" itd. – co by się stało, gdyby odwrócić tę narrację?

Brzmi prosto, ale dupa jest uważana za sprośny temat. Nie w każdym towarzystwie można o niej porozmawiać.
To prawda. Nie wyobrażam sobie, żeby większość z nas rozmawiała o tyłkach przy niedzielnym obiedzie. Z drugiej strony, zwróć uwagę na to, co dzieje się w mediach. Z ekranu nieustannie płyną analne aluzje. Oglądałem jeden z tych programów o ostrym dyżurze na TLC i oczywiście w pewnym momencie pojawił się jakiś typ, któremu coś utknęło w dupie. W Teorii wielkiego podrywu (The Big Bang Theory), jest świetny moment, w którym padają takie określenia jak „analny autograf" i „wydalnicza wizytówka". Z kolei w filmie Siostry jest scena, w której jakiemuś facetowi utyka w tyłku figurka baletnicy z pozytywką. Pozytywka oczywiście zaczyna grać, jest śmiesznie, i tak przez dziesięć minut. Robimy aluzje do dupy właśnie dlatego, że jest sprośna i nieczysta. Jej celem jest przecież wydalanie, jednak odznacza się też niezwykłą uniwersalnością.

Co powiesz o twerkingu?
To gorszące i zarazem bardzo pożądane zjawisko. Łamie prawa fizyki i odbywa się tuż pod naszym nosem. To nie pierwszy raz, gdy dupa znalazła się w centrum popkultury. Mieliśmy np. Shake Your Bon Bon Ricky'ego Martina, Honky Tonk Badonkadonk, Fat-Bottomed Girls, Thong Song Sisqo i wiele innych. Twerking to jednak zupełnie inny poziom.

W twojej książce twierdzisz, że gejowskie romanse czytają głównie kobiety.
Niestety powstaje bardzo mało poważnych prac poświęconych powieściom romantycznym. Chciałem się przekonać, o co tak naprawdę w nich chodzi i potraktować lekturę nie jako okazję do żartów, bez przypinania im łatki czytadeł dla kur domowych. Można je spotkać na każdym kroku. Uważam, że romans gejowski to najszybciej rozwijający się podgatunek w całej literaturze romantycznej. Powieści z tego nurtu są pisane przez kobiety i dla kobiet. Opowiadają o lękach otaczających męskie ciało i różnych rodzajach przyjemności, które mężczyźni odczuwają i do których mają dostęp.

Czy twój gabinet cały jest pokryty zdjęciami odbytów, połączonymi ze sobą pogmatwaną siecią nitek? Wiesz, jak w Pięknym umyśle.
(Śmiech) Cóż, wiele rzeczy jest ze sobą ściśle połączonych i co chwila powstają nowe powiązania. Jednym z ciekawych zagadnień jest to, jak dupę przywołuje się w dyskursie politycznym. Metafory, jakimi posługują się politycy, np. „dobrać się komuś do tyłka". Albo jak Donald Trump powiedział o Hillary, że „została wychujana". Tu chodzi o lęk przed członkiem, prawda? A potem Trump mówi o tym w oficjalnym przemówieniu. Albo Doug Ford: po wyborach w Ontario powiedział, że Progresywno-Konserwatywna Partia [Kanady] potrzebuje „lewatywy".

Porozmawiajmy o erotyzacji tyłka.
Jak na część ciała objętą tak ścisłym tabu, poświęca jej się wiele energii. Chcemy mieć idealny tyłek; jeśli jest tłusty, chcemy go odchudzić, a jeśli chudy, to powiększyć. Przeczytałem w którymś czasopiśmie dla mężczyzn, w „GQ" albo „Men's Health", że 2015 był rokiem męskiej pupy. W pierwszych rozdziałach mojej książki przypominam, jak MTV News ogłosiły 2014 rokiem tyłka w ogóle. Mamy jakąś obsesję. Chcemy rzeźbić tyłek, nosimy spodenki do jogi.

Czy mógłbyś przybliżyć, jak twoim zdaniem temat odbytu łączy się z przemocą?
W książce odnoszę się do sceny analnego gwałtu kobiety na mężczyźnie w książce Myra Breckinridge Gore'a Vidala. Opis jest dość drastyczny, dużo w nim przemocy, a jeszcze więcej władzy. Myślę, że władza ciągle przepływa z miejsca na miejsce, może być przekazywana. Odbyt donikąd sobie nie pójdzie. Każdy kiedyś doświadczył w nim bólu, każdy też doświadczył przyjemności. Wszyscy doświadczamy czasem szczególnych ruchów jelit, które sprawiają nam przyjemność. Gdy spojrzymy na odbyt w taki sposób, staje się czymś zupełnie innym. Nie sądzę, byśmy kiedykolwiek pozbyli się wstydu w kwestii dupy, ale z pewnością wzbudza ona w nas nieustanną fascynację.

Czy uważasz, że dupa odgrywa rolę w podziale klasowym?
Zadek to proletariat ciała. Jeśli chodzi o zamożność, Kardashianom idzie chyba całkiem nieźle, ale i tu widzę mnóstwo materiału na dyskusję o klasach społecznych.Jak powiedział kolumbijski pisarz Gabriel García Márquez: „w dniu, kiedy gówno nabierze wartości, biedacy urodzą się bez dupy".
http://www.vice.com/pl/read/rozmawialismy-z-profesorem-ktory-napisal-ksiazke-o-miejscu-dupy-w-kulturze
6414 c28e

Thursday, 18 February 2016

world press photo 2016

Zdjecie Warrena Richardsona zwyciezylo World Press Photo 2016. Praca Richardsona wygrala w kategorii Spot News- zdjecie pojedyncze.
Przedstawia ono syryjskich uchodzcow na przejsciu granicznym Serbia - Wegry w miejscowosci Roszke Zdjecie wykonano 25 sierpnia 2015 roku. Sprzet to Cannon EOS 5 DMark II.
Jak sam autor przyznaje, nie mogl uzywac flesza, bo policja szukala tych ludzi. Dlatego musialem korzystac ze swiatla Ksiezyca.
Warren Richardson urodzil sie w Australii w 1968 roku. Freelancer i fotograf osiadly we wschodniej Europy. Ten region swiata jest jego praca i domem. Mieszkal takze w Azji, w USA oraz UK. Pracuje dla gazet, wydawnictw i na zlecenia komercyjne. W poprzednim  roku byl jedna z grup dziennikarzy opiekujacych sie uchodzcamii z Syrii.
Jego nastepny projekt wiaze sie z przejsciem Arktyki. Chce tym samym zwrocic opinie publiczna na sprawy zmian klimatycznych i chce kontynuowac swoja prace na rzecz uchodzcow we swiecie.



http://www.worldpressphoto.org/collection/photo/2016/spot-news/warren-richardson


Praca Mary F. Calvert to element kampanii spolecznej majace na celu pokazanie przemocy seksualnej na kobietach w armii USA. Zdjecie to wygralo w kategorii Long Term Projects. Oto krotka notka dlaczego powstal ten cykl i dlazego jest taki wazny.
Czekamy na objazdowa galerie zatem.

Sexual Assault in America's Military

Long-Term Projects, first prize stories
March 21, 2014
US Army Spc. Natasha Schuette, 21, was pressured not to report being assaulted by her drill sergeant during basic training at Fort Jackson, South Carolina. Though she was hazed by her assailant’s fellow drill instructors, she refused to back down and Staff Sgt. Louis Corral is now serving four years in prison for assaulting her and four other female trainees. The US Army rewarded Natasha for her courage to report her assault and the Sexual Harassment/ Assault Response & Prevention office distributed a training video featuring her story. She is now stationed at Fort Bragg, North Carolina.
Series portraying women who have been raped or sexually assaulted during their service with the US Armed Forces. At the moment, only one out of ten reported sexual violence cases goes to trial and most military rape survivors are forced out of service. Victims suffer from the effects of Military Sexual Trauma, (MST), which include depression, substance abuse, paranoia and feelings of isolation.

http://www.worldpressphoto.org/collection/photo/2016/long-term-projects/mary-f-calvert

a wlasnie nie odbierac

1879 72a3 350


Jako histeryczka sie wypowiem. Raz. W obliczu nagonki na profesora Jana Tomasza Grossa. Polsko- amerykanski badacz zydowskiego pochodzenia otrzymal Order Zaslugi Rzeczypospolitej w 1996 roku z rak prezydenta RP Aleksandra Kwasniewskiego. Uhonorowano profesora Grossa za dorobek naukowy. Dzialo to sie na dlugo przed opublikowaniem kontrowersyjnych zdaniem jednych ksiazek; Sasiedzi. Historia zaglady zydowskiego miasteczka i Zlote zniwa. Rzecz o tym, co sie dzialo w sprawie zaglady Zydow.
Nie wazne, ze obie publikacje to wazny glos w dyskusji o Holokauscie. Umozliwia ono debate za i przeciw. Wyjasnia wiele bialych plam w historiografii polskiej. Zagadnienia Grossa oscylowalay wokol wspolpracy Polakow i Niemcow w zakresie eksterminacji Zydow. Ten obszar  byl zbadany. Gross siegnal po te tematyke jako pierwszy. Nie wazne, ze wiekszosc pracy byla prawdziwa. Prawda zostala wyciagnieta na wierzch. To zabolalo Polakow. Prawdziwych Polakow. Zarzucano klamstwo, warsztat i oczernianie ojczyzny. Owszem, stwierdzenie Jana Tomasza Grossa, ze Polacy zabili wiecej Zydw niz Niemcy. Moze to i to nieprawda ale udzial ludnosci polskiej w Jedwabnym jest prawda. 
Ale orderu nie odebrano za Sasiadow czy za Zlote zniwa. Odebrano za wczesniejszy dorobek Jana Tomasza Grossa. Czy odebranie orderu to zagrozenie wolnosci slowa badan naukowych i politycznego reglamentowania wolnosci slowa? Za tym  stoi glowa panstwa. Prezydent Duda, ktory podjal decyzje. Tak,  w glowie sie nie miesci. 
Czy w obronie profesora Grossa stana inni badacze, ktorzy beda zwracac ordery?
A co bedzie gdy wszyscy beda odsylac wszyscy? Z calego swiata tak jak to zapowiedzial profesor Thomas Snyder. Na obrone profesora Grossa ma zdanie, ze istniala wtedy jakas wojna etniczna a tezy o Polakach zabijajacych Niemcow czy Zydow moga splycic temat? Z tym zdaniem sie zgadzam.
 Znam grzechy nasze i nie mam nic na swoja obrone.

6072 feda 500
Z innej beczki.
Wdowa po generale Czeslawie Kiszczaku udala sie do Instytutu Pamieci Narodowej by sprzedac odrecznie napisana notatke sporzadzona w 1974 roku w sprawie TW Bolka.
Generalowa Kiszczakowa zadala za pismo 90 tysiecy polskich zlotych.
Zrobila to, bo jak jej zapiewiedzial maz, :gdy bedziesz w potrzebie pienieznej to sprzedaj dokumenty:
Renta generalska kobiecie nie wystarcza. Handluje dokumentami, ktore posiada nielegalnie. W glowie sie nie miesci, gdy to sie czyta I jakie lapsusy popelnila poprzednia wladza nie sporzadzajac nalezytej lustracji. Raz a porzadnie.
Wszystko co tyczy sie TW Bolka uznaje sie za kontrowersyjne i rozlewaja sie zolcie na watrobie kazdego Polaka.
Zwlaszcza postac historyczna, nobliste i bylego Prezydenta RP Lecha Walesy.
Moge spierac sie o Lecha Walesy poglady na temat homoseksualizmu, rodziny i innych ale zaslug Mu nie umniejszam jesli chodzi o polityke i swoj wklad w historie swiata.
Jest to jawne wywlekanie i szkalowanie ludzi, rodem z piekla!
3549 50c6 350
I jeszcze na koniec.
7628 c4eb 350
Zapowiedziano, ze powstanie film o Aleksandrze McQueenie i Michaelu Jacksonie, ktorego zagra Joseph Fiennes. Zosia Mamet zagra Patti Smith w filmie o partnerze zyciowym piosenkarki Robercie Mapplethorpie.
Producenci Carol przygotowuja filmowa biografie Sidone - Gabrielle Colette, ktora ma zagrac Keira Knightley!
I na te typy, ba aktorow nie widze w filmach o geniuszach! Nie godze sie i obrazona jestem!
Przynajmniej Don Chadle wcieli sie w role Milesa Daviesa. Tak, na niego czekam niecierpliwie. 
7863 17dd 350

big bam boom

Walentynki juz byly. To nic. Basic Instinct, Kids, Skins, Youth, Love Noes`a tez bylo. Nie mowiac o Truth or Dare; In Bed with Madonna. Czas na Bang Gang;

Ze zboczony? Oczywiscie, ze tak!
Ale najlepsze przed Wami. Z badan wychodzi, ze ciocia sprawdza sie w lozku! Siegnijmy do zrodel.


Zdaniem amerykańskiego publicysty Dana Savage'a, homoseksualiści są zwykle lepszymi kochankami niż przeciętne osoby heteroseksualne. Przekonuje, że geje i lesbijki zawdzięczają to lepszej komunikacji międzyludzkiej podczas seksu. – Kiedy dwóch kolesi idzie razem do łóżka, wtedy zaczyna się rozmowa – wyjaśnia.


Przeciętny gej czy lesbijska jest lepszy w łóżku od osób heteroseksualnych? Tak z całą stanowczością twierdzi amerykański publicysta Dan Savage. – Homoseksualiści są lepsi w sprawach seksu, wiedzą więcej na temat seksu i częściej seks uprawiają – przekonuje zajmujący się sprawami seksualności felietonista serwisu "The Huffington Post".




Dlaczego zdaniem Dana Savage'a homoseksualizm oznacza prawdopodobieństwo bycia lepszym kochankiem? Publicysta uważa, że tego typu stwierdzenie jest w pełni postawne, ponieważ geje i lesbijki znacznie lepiej komunikują się w związku. A dobry seks to nie tylko sprawność fizyczna, ale i umiejętność zjednoczenia się na poziomie emocjonalnym. – Homoseksualiści nie są lepsi podczas seksu dlatego, że jesteśmy jacyś magiczni. To dlatego, że jesteśmy zmuszeni do lepszego porozumiewania się – ocenia amerykański ekspert.



Bohater narodowy biseksualistą?

Jeszcze kurz nie opadła po dramatycznych przeżyciach prawicy doświadczonej brutalnie homoseksualizmem powstańców, a to się okazuje, że wieszcz narodowy (czytaj bliski bogu i ojczyźnie) to biseksualista. Nie tylko gej, ale gorzej - gej i nie gej jednocześnie. 


Kwestia komunikacji
Savage twierdzi bowiem, że udany seks osób heteroseksualnych często niszczy przyzwyczajenie do klasycznego stosunku. – Stosunek pochwowy jest dla nich domyślną opcją – podkreśla. To sprawia, że partnerzy seksualni nawet nie zastanawiają się nad innymi możliwościami. A co za tym idzie, w zasadzie nie myślą o być może nieco odstających od tego schematu potrzebach kochanka. Stosunek się kończy i znowu nie ma o czym rozmawiać.

O wiele głębsza ma być tymczasem relacja łóżkowa przeciętnego geje, czy lesbijski. – Kiedy dwóch kolesi idzie razem do łóżka, wtedy zaczyna się rozmowa – mówi Dan Savage. I podkreśla, że wówczas nic nie jest z góry ustalone. Nikt homoseksualistów nie może bowiem zmusić do stereotypowego podejścia do uprawiania seksu, które zakłada, że pewien organ musi trafić tylko i wyłącznie w określone miejsce.

Jak wygląda homoseksualny seks?
Amerykanin otwarcie mówi też o sprawach, które są tematem tabu nawet dla wielu homoseksualistów. Czyli o tym, jak zwykle wygląda homoseksualny seks. Zdaniem publicysty, to właśnie niedomówienia na ten temat sprawiają, że szczególnie geje są postrzegani jako ludzie odrzucający ze względu na upodobania. Głównie ze względu na seks analny. Tymczasem Savage przypomina, że badania seksuologów wskazują, iż tylko część gejów gustuje w tego rodzaju łóżkowych zabawach. Wśród heteroseksualnej większości entuzjastów "miłości greckiej" jest tymczasem niewielu mniej.

http://natemat.pl/63267,geje-i-lesbijki-sa-lepszymi-kochankami-to-wszystko-dzieki-dobrej-komunikacji-w-lozku