Monday, 8 February 2016

chwila na choroby

 jak sie siedzi i z mordy wydobywaja sie szatanskie wrzaski to wiedz, ze cos sie dzieje!
Niedobrego oczywiscie.
 Na nic wspomnienia lata i rzewne lzy za sloncem. Cierp i wypluwaj sline ciociu!
 i miej te poczucie, ze zycie to jednak pieskie jest
 nie pomaga i kieliszek zacnego trunku rodem ze wspomnien slodkich i bytnosci w cieplych krajach
a do slonca do jeszcze, henn hen daleko a szarosc nie opuszcza ciocinego zycia

Thursday, 28 January 2016

t’s a wonderful, wonderful life

8738 5c87

Garsc zartow niesmiesznych. Zlapano dziecko, ktore stworzylo filmik z prezydentem Duda czyli Budyniem z soczkiem malinowym. Niestety filmik puszczano od tylu i nie widzimy czy prezydent budyn naklada czy wlewa?
Moze wylewa tak jak i kabarety z telewizornii. Dyrektorow z telewizornii i radiuff. Teraz  biora juz apolityczna ale ale jednak politykujaca Trojke. Nie wiem co dalej ale redaktor Wojciech Mann jest strapiony. Swoj zal wyrazil w Tygodniku Powszechnym z tamtego tygodnia. mam cicha nadzieje, ze Trojke jak i redaktora i innych z Trojki bedziemy slyszec i widziec. Bo z czytania to zostal juz tylko Tygodnik Powszechny.
Nie na darmo powyrzucano redaktorow i innych pisamkow. Teatr z tymi pornolami tez pozamykano.  Pieniadze pojda do ojca Rydzyka na swoja szkole.
Kiedys rozwodzila sie ciocia nad ta szkola. Krok po kroczku warto bylo wpierdzielac kase ku chwale przyszlym dziennikarzom i redaktorom. Katolicy i ci z lepszego sortu no i sam Ojciec Dyrektor sam sie cieszy i sie smieje w twarz, ze polska telewizornia juz obstawiona ludzmi po jego szkole.
Wyzsza Szkola z Torunia powolutku, pomalutku zbiera swoje zniwa. I co? I nie jest juz do smiechu nikomu!.

Nie do smiechu ani do taktu. Na pocieszenie gorzkie mam wywiad z pania Maria Czubaszek, ktora opowiada min.

Najgorsze, ze tylu wspanialych artystow tak odchodzi nagle. Wlasnie pozegnalismy Colina Vearncombe zwanego jako Black. Oto jeden z najpiekniejszych przebojow lat 80- tych XX wieku. 
Panie, Panowie Wonderfull Life, ktore pomimo wszystko musi trwac nadal.





Wróciłam właśnie od lekarza, bo coś jestem chora, a za chwilę jadę na nagranie - mówi mi Maria Czubaszek, satyryczka i dziennikarka.

- Ale co pani robi w present simple, a nie w present continuous? Nad czym pani pracuje?

- Przede wszystkim strasznie nie lubię pracować. Tyle się już napracowałam, że naprawdę wystarczy.

Kiedyś pisałam dla telewizji takie "Bajki dla dorosłych", to było dawno temu, chyba jeszcze w latach 70. No i teraz teatr w Będzinie (czy gdzieś tam na Śląsku) chce to wystawiać. Siedzę nad tymi bajeczkami i troszeczkę je uwspółcześniam. Kiedyś to trzy osoby pisały, ja dołączyłam na koniec. Reżyserował Janusz Rzeszewski. Spektakl będzie może jeszcze w tym roku.

A poza tym jestem w "Szkle kontaktowym" i to mnie najbardziej interesuje, bo coraz bardziej interesuje mnie polityka. Każdą wolną chwilę spędzam przed telewizorem i oglądam, co tam nasi genialni politycy znowu wymyślili. Jak idą te dobre zmiany.

- Ja to bym się zastanawiała, czy nie od tego się pani pochorowała.

- Może, może... Bo to trochę i serce, i ciśnienie mi skończyło.

- A mówi się, że to takie inspirujące czasy dla satyryków.




- Ja zaczynałam pisać w czasach cenzury. Trzeba było bardzo kombinować, żeby tę cenzurę jakoś sprytnie obejść. Z kabaretami wtedy nie współpracowałam, zresztą mało ich było, raczej pisałam rzeczy abstrakcyjne. Jak na każdy temat, to są dwie szkoły. Jedni uważają, że jak oficjalnie nie ma cenzury, no to po prostu można pisać wszystko i jest to cudowna sprawa dla ludzi zajmujących się satyrą, zwłaszcza polityczną. Ja natomiast należę raczej do tej drugiej grupy. Kiedyś nawet z Jankiem Pietrzakiem na ten temat rozmawiałam. On uważał, że cenzura to była straszna rzecz, a ja - że wpływała jednak na jakość tekstów, bo żeby coś się udało przez jej oczka przepuścić, tekst musiał być bardziej dopracowany. Pisało się aluzjami, nie waliło wprost między oczy.

I też publiczność była bardziej uważna. Telewidzowie czy ludzie, którzy przychodzili i słuchali, wiedzieli, że autorzy na ogół starają się coś przemycić, więc próbowali to złapać. Czasem biorę udział w jakichś programach estradowych i widzę, że teraz trzeba walnąć tak łubu-dubu, najlepiej jakimś ostrym słowem, dopiero wtedy publiczność reaguje. Mówię o większości. Ale kto wie, może trzeba będzie wrócić do tych aluzji, w tej chwili takie są czasy. Jeszcze tego nie wiemy, jak będą wyglądały kabarety w telewizji narodowej, bo to już chyba nie będzie telewizja polska. Odbiorcy się odzwyczaili, ale sprawa jest rozwojowa, zobaczymy, co z tego wyniknie.

Inna sprawa, że naszych polityków trudno jeszcze bardziej uśmiesznić. Jak mówię, bardzo dużo oglądam tych programów politycznych i czasem prawie że się szczypię: "Czy to jest z jakiegoś kabaretu? Czy to naprawdę jakieś przemówienie?". Pani profesor Pawłowicz potrafi coś tak powiedzieć, że mało który satyryk by wymyślił. Sami politycy są już tacy śmieszni, że trudno ich przeskoczyć. Nie wiem, co z tym począć.

- A nowej książki pani nie planuje?

- E, ja to już jestem taka stara, że wszystko, co miałam powiedzieć, to powiedziałam.

http://wyborcza.pl/duzyformat/1,150173,19538614,maria-czubaszek-obserwuje-lubu-dubu.html#BoxGWImg

z kulturka, ksiazkowo





Polski hydraulik. Nowe opowiesci ze Szwecji. Maciej Zaremba Bielawski.  Myslicie o mobbingu w robocie. Temat stary jak swiat. Myslicie o zostawianiu chorych samych sobie. Myslicie o rasizmie w pracy. O wykorzystywaniu. O nadawaniu szczegolnych praw starszym, kobietom i chorym. Dobiegaja gdzies skryte glosy o eutanazji. Nie macie pojecia, ze to wszystko dzieje sie nie w trzecim swiecie. Nie w kapitalizmie tym bardzo zachodnim i nie w Azji. To tuz zza granica. Wszystko to w Szwecji. Tej wspanialej, czystej, dobroczynnej, wyrozumialej i tak do bolu politycznie poprawnej Szwecji. Upiory drzemia w kazdym czlowieku. Nie mowiac o narodzie. Trudno sie wyrwac spod ujednolicen. Kraj okazuje sie wydmuszka zrodzona z obaw i uprzedzen. Nie ma wolnosci, nie ma wyolbrzymionej troski o obywateli. Jest problem z nalecialosciami starego kolonializmu i ukrywanie wszystkiego pod dywanem przyzwolenia spolecznego. Matactwo, powiazenie urzedow, dyletanctwo i ukladanie sie z silnymi.ale i wady, które możemy obserwować w naszej rodzimej rzeczywistości. 
Zbior opowiadan Macieja Zaremby Bielawskiego polecam za odbrazowienie idealu. Za czerpanie garciami z przykladow zasciankowosci i za swietne gorzkie pioro.

Maestro. 40 lat milczenia o skandalu w miescie zaslonietych firanek. Marcin Kacki. Rezyser Filip Bajon nadal Poznaniowi przydomek, miasto zaslonietych firanek. Mial w tym racje. Miasto to ma zasloniete oczy na wszystko. Zaklamanie, obluda, koltunstwo. Dulszczyzna to raczej mialkie slowo. Bedac na studiach w Poznaniu no sie slyszalo o aferach o Kroloppie, o Paetzu. Owszem pierwszym przypadkiem bylo sie zszokowanym. Drugim juz zniesmaczonym. Za duzo zostalo niby powiedziane ale jakby tak nie wydane, nie oskarzone. Pedofilia byla, przyzwolenie tez. Nie wiadomo jakie mieli poznaniacy powody by milczec, kiedy ich dzieci molestowano. Nie wiadomo. niezwykle losy i reporterski traktat filozoficzny o przyzwalaniu na przemoc. Jedna z druga kanalia sie zebrala. Gwalcili, molestowali ludzie jakby nigdy nic przechodzili do porzadku codziennego radni. Reszta, no coz. Czekala i biernie obserwowala.
Najgorzej, ze do poznanskich pyr trudno sie wbic. Tak jak nowa dyrygentka choru chlopiencego Agata Steczkowska. Kobieta miala nie tylko droge meczenska z dziecmi ale z rodzicami i nauczycielami.
Jedno z najgorszych zdan pani Agaty wypowiedzianych w Maestrze dotyczylo przypadku bialego sikania Wojtka. Gdy to widzisz dziecko uciekaj jak najdalej!
Pozycja obowiazkowa.


All Inclusive. Raj, w ktorym sex jest bogiem. Miroslw Wlekly. Dwie czesci raj i pieklo. Tak rozne od siebie takie ludzkie na ziemi. Raj z zyciem wygodnym na wakacjach i pieklo samej wyspy- Dominikany. Odkad ta wyspa kojarzyla mi sie z podrozami poslubnymi moich znajomych. Huraganami i tym mitycznym rajem. Od 2013 roku wyspa ta kojarzy sie wszystkim z wykorzystywaniem seksualnym dzieci przez polskich ksiezy. O dziwo jeden z klechow amerykanski zakonnik  Gerard Fitzgerald  piszac slowa do papieza Pawla VI ze moze warto wysylac na wyspe gdzies w swiecie ksiezy uwiklanych w skandale. Brat poczal nawet od 1957 roku zbierac srodki na zakup wyspy, gdzie jak mawial wysylac tam tych wezy w lonie kosciola. Wyspa wezow miala sie nazywac. Owszem ksiezy zsylano ale moim zdaniem do raju. Ten raj obejmuje takze korupcje, wyzys, powszechna prostytucje, czarna magie, biede i wyzysk dzieci. Skandal, ktory nie miesci sie w ramach wyspy zaczal wyplywac na szerokie wody swiatowych agencji prasy i telewizji. Czy cos ukrucono. jak zawsze sprawie leb ukrecono a na rajska wyspe zawsze ciagna tlumy.
Czy Wy, Polacy zawsze tak macie. Pyta jeden z bohaterow All inclusive, Miroslawa Wleklego. Pytanie to tyczylo sie gwalcenia chlopcow. Po lekturze maestra i wyczynych polskich ksiezy na Dominikanie, mam czelnosc powiedziec, ze chyba tak.


Moje corki krowy. Kinga Debska. Tytul niewydarzony. Raczej obelga. Okladka raczej tkliwa. Ma sie wrazenie, ze tresc bedzie cierpka ale ciekawa a koncowka bedzie szczescie pelne. Niestety koniec jest gorzki. Zawartosc chwilami wzrusza, chwilami placzemy, czasem smiejemy sie do rozpuku. Nawet te przezwiska nam nie przeszkadzaja. Zycie, panie, zycie chce sie przyklepac ksiazce. Nie dziwie sie, ze z pewnoscia wyjdzie udany film. Kochani dawno nie czytalam tak gorzko- dobrej komplikacji ludzkich losow. Takich bardzo bliskich i tak bardzo dobrze gdzies tam zaslyszanych. Oby nie na samej sobie przezytej. 
I tak jak Marta krzykne- Pojebana jestem ale Moje corki krowy- cholernie polecam!



Pochlaniacz, Katarzyna Bonda. Pierwszy tom trylogii i moja pierwsza przygoda z pisarka. Ogrom pracy. Cierpliwosc, zaciecie, wspaniale story i dobra zagadka. Ale cos mi zabraklo. Wiem, rozwleklosc. Na slad mordercy natrafiamy juz w polowie. Za to autorka dalej kluczy i certoli sie z bohaterami. Nie umniejszam rangi ale cos tak zgrzytalo. Nie mniej jednak Pochlaniacz to kawal dobrego kryminalu. Polskiego kryminalu. Nie przeszkada nawet dosc specyficzne srodowisko. Nalecialosci tej buraczano- pszennej Polski. Zachwyca ciekawosc tematu i laboratorium. Nie fascynuje przemoc ale staranne oddanie realiow mafii polskiej. Katarzyna Bonda zasluguje na miano polskiej krolowej kryminalu. Miano to nadal Zygmunt Miloszewski i w pelni sie z tym zdaniem zgadzam. 
Bonda nie Bond- Calineczko!

Wednesday, 27 January 2016

so don’t judge the book by its cover


5920 9c1e

Ale ile mozna juz czytac kiedy leb napierdala. kiszki sie skrecaja. W miesniach zalegly sie robaki a podwozie juz nie moze wiecej lezec. wtedy siegasz. Po lekture, Po film i muzyke. Ta wchodzi najlepiej.
Grypa chyba czy to nie zapalenie oskrzeli znowusz ciocie scielo. Nie lepi jest z Instytucja Zony. Trwa to juz jakis czas znaczy to lezenie i blagalne przeciaganie oczu ze sciany na sufit. I taka kurwa pustka w glowie jest zawsze podczas gdy ma sie smarow pelen noc czy tam zatoki?

5527 ac39


i z pewnoscia nie bedzie to gladka muzyczka. Maria Peszek w lutym da nam nowa plyte. W sieci ukazala sie piosenka pod wymowym tytulem Polsa AB i Ci D wyliczanka dla kazdego.
Co tu bede tlumaczyc. marysia daje zawsze do pieca. Ja juz kawalek kocham i nie moge doczekac sie na cala plyte, ktora ukaze sie juz 26 lutego.
Moze Maria Peszek przyjedzie do cioci tym razem?



chce mi się jeść
chce mi się pić
chce mi się kochać
chce mi się śnić
chce mi się krzyczeć
chce mi się biec
chce mi się chcieć

dzieli nas wszystko
nie łączy nic
daj mi być sobą
pozwól mi żyć
inny nie znaczy
gorszy lub zły
nie strzelaj proszę
pozwól mi być

bo nic nie jest takim
jakim się wydaje
so don’t judge the book
by its cover

nie bój się bać
nie bój się w miejscu stać
nie bój się robić nic
nie bój się spać bez śnić
ale gdy przyjdzie dzień
a właśnie jest ten czas
otwórz oczy i skacz

dzieli nas wszystko
nie łączy nic
daj mi być sobą
pozwól mi żyć
inny nie znaczy
gorszy lub zły
nie strzelaj proszę
pozwól mi być

bo nic nie jest takim
jakim się wydaje
so don’t judge the book
by its cover

można szczuć słowem
można szczuć modlitwą
można dzielić ludzi
ciąć krzyżem jak brzytwą

można szczuć słowem
można szczuć modlitwą
można dzielić polskę
tnąc krzyżem jak brzytwą

polska a
polska b
polska a b c i d




z kulturka, filmowo

Dzis trzy filmy. Za to jakie. Pierwszym jest Joy. Drugim Big Short a trzecim Spothlight.

Pierwszy Joy to historia wynalazczyni mopa Joy Mangano. Bohaterka mloda rozwodka, ktorej byly maz mieszka w tym samym domu ale ze w piwnicy. Joy z malymi dwoma dzieciakami. Z ojcem ktory ma druga kolezanke. Joy z matka, ktora oglada tylko seriale i babka Joy, ktora tylko nasza kobiete wspiera. Reszta nie wspiera ba, siostra Joy kradnie patent i wykorzystuje jej  sytuacje. Cala rodzina jest wspanialomyslna i podpowiada Joy by wziela dwa razy pozyczke pod dom! Tja.
Kicz lat 80- tych XX wieku. Lazowsc ekranu miesza sie z lzawoscia zycia. tego pospolitego Joy. Z przeciekajacymi rurami w domu. Z brakiem pracy i choroba dzieci. Tylko babka daje rade i jakos wspiera dzielna wnuczke.
Jak to w rodzinie. Lepiej z nia na zdjeciach.
Uda sie czy nie uda? Joy uderza z mopem wszedzie. Nie wiedzie sie. Nie daje sie. Jennifer Lawrence lapie wiatr w zagle. Rozkwita staje sie suka. I tak trzymac i tak dalej. Bradley, ktory jest nieodzwonym partnerem Jennifer tez sie w Joy pojawia. Na krotko ale to nic.
Joy jest swietne i polecam na wszystkie zalamki.


Musze przyznac, ze Jennifer Lawrence mnie sie w tej senie szczegolnie podoba


photo.title
Big Short.
Jesli chcecie zalamania sie totalnego i macie kredyty. To obejrzyjcie dlaczego je macie i dlaczego przezywacie zalamanie. Takie czasy, ze kredyty miec musimy. Z nimi sie rodzimy a miec kredyt to znaczy zez nim urodzilismy a posiad nie wiekszego to znaczy, ze jestesmy dorosli.
Na nic tlumaczenie, ze nas na kredyt nie stac. Musimy i juz. Przeciez tak wypada.
Jesli chodzi o nie posiadanie kredytu to takjakby nie miec nic. Czyli wychodzi na jedno. Jakby nie spojrzec z kazdej strony dupa.
Blada dupa miec kredyt i go nie miec. Jesli sie ma  to modli sie o dlugie raty a jak sie nie ma to jest sie niewiarygodnym. Ok. Dosyc pieprzenia. Krach finansowy znamy. Przeslismy. Nastepne przed nami. Zawsze jest jakis haczyk. Pozyczek na inne pozyczki od splaty tez bierzemy wiec wszystko jest cacy i jestesmy udupieni.
Tylko trzeba nie byc takim glupcem byleby zarabiac w takim pieniadzu w ktorym dostaje sie ten kredyt.
No i byc takim madro- glupim jak dr Michael Burry (ktory postawil swiat nad krawedzia zaglady. Potem juz wszystko polecialo z gorki.
Slowem mamy przejebane.
Byl Wall Street z Gekko. Byl Wilk z Wall Street. Zapewniam Was, ze Big Short jest najlepsze. Swiat zrobil ludzi w butelke a ten mu jeszcze buty czysci.
I nie chodzi tu o czytanie malych druczkow pod umowa. Chodzi o nasza glupote.


A tak sie ludzie we wsi dziwuja, ze ksiadz nowy z nikad i ze przeniesiony znowu??
Najpierw byl skandal z Siostrami Magdalenkami potem Doubtakcje z  biskupem Jozefem Wesolowskim w All Inclusive. Potem Maestro z Wojciechem Kroloppem. Potem Spotlight.
Pedofilia na swiecie w ujeciu dziennikarzy sledczych. SPOTLIGHT. To nie da Wam przejsc obojetnie. Nikomu i nigdzie. Spotlight to nakierowanie swiatla reflektora jak i nakierowanie uwagi na otoczenie. W 2001 roku Stany mialy swoj problem z terrorystami ale i w kosciele zaczynal sie ferment zwiazany z ksiazmi wykorzystujacymi dzieci. Temat stary jak swiat. Wszyscy widzieli. Nikt nie reagowal. Dlaczego. Bo kazdy, kazdemu w kieszeni siedzi i nie ma przyjemnosci w grzebaniu sie w paskudnych tematach. lepiej juz zamknac sie i siedziec cicho.
Na koncu filmu wystepuje szczegolowa lista z wykazem ksiezy, przenoszonych z parafii na parafie. Mimo, ze lista przez chwile jest na ekranie mozna dostrzec polskie nazwisko z kurii poznanskiej.
Jeszcze jakies pytania.
Spotlight koniecznie. Widzicie wiecej i mozna przyjzec sie mruwczej pracy dziennikarzy, ktorym nie jest wszystko jedno.


Wednesday, 20 January 2016

ile i gdzie?

0206 34d5
Picie zabija. rak zwlaszcza. Dano nowe wytyczne dotyczace spozycia alkoholu w tygodniu. Mniejsze dla kobiet, wieksze dla mezczyzn. Dalej czytamy, ze osoby ktore pija regularnie nie powinny siegac po wiecej niz 14 kielichow na przyklad vody, 6 szklanic piwska lub 7 kielichow winska. 
Poza wielkim rzyganiem i urabaniem sie grozi nam swiatlowstret i niechec do zycia po takich dawkach. Mowa o wszsytkim na raz. W tygodniu to tez do cholery ciezki orzech do zgryzienia! Znaczy do przelkiniecia, bo oprocz picia jeszcze trzeba pracowac czy tam cos innego?
Wypowiedzial sie Nigel Farage, ktory zaznaczyl ze, : są nie tylko zbyt rygorystyczne, ale wręcz stanowią przejaw „niańczenia” obywateli.  Wezwał on do masowych protestów przeciwko nowym zaleceniom. Według niego ludzie powinni pozwolić sobie na jednego czy dwa drinki niezależnie od tego, czy „skróci nam to trochę życie czy nie”:
Dopuszczalne tygodniowe dawki alkoholu.
BBC
Dopuszczalne tygodniowe dawki alkoholu.
Alkoholu na pewno nie powinny spożywać kobiety w ciąży – potwierdzili brytyjscy medycy. Jak podaje BBC, wszyscy inni niezależnie od płci dopuszczalną tygodniową dawkę powinni rozłożyć na trzy lub więcej dni. Przy czym w niektóre dni należy zachować całkowitą abstynencję.
Lekarze odeszli więc od opinii z poprzednich wytycznych z 1995 r., która codzienne spożywanie alkoholu w małych dawkach uznawała za nieszkodliwe dla zdrowia. Teraz ostrzegają, że regularne spożywanie jakichkolwiek ilości alkoholu zwiększa ryzyko zachorowania na raka krtani, piersi czy jamy ustnej.
A co z przekonaniem, że alkohol w niewielkich dawkach pomaga chronić nas przed chorobami serca? W swoim nowym dokumencie medycy przyznają, że takie działanie alkoholu da się zaobserwować – ale wyłącznie wśród kobiet po 55. roku życia. I pod warunkiem, że tygodniowa dawka nie przekracza 5 jednostek alkoholu (czyli 2,5 kieliszków wina). U mężczyzn podobnych korzyści nie obserwowano.
Zdecydowanie należy unikać alkoholowych maratonów, czyli spożywania dużych ilości alkoholu za jednym razem, ponieważ, jak słusznie zauważyli medycy, intensywne picie „zwiększa ryzyko wypadków i zranień”.
0029 5c1e

Tuesday, 19 January 2016

Szatan, Piłat, gołe baby

Wzieto sie za lubimyczytac.pl. jestem tam i nie wydaje recenzji. Wydaje opinie. To dwie rozne sprawy. Dziennikarze podlapali temat i maja tzw. beke. Nie wiem z czego tu sie smiac i zakladac fanclub na Fb pt. Recenzje z lubimyczytac.pl. Strona ta bije rekordy popularnosci. I szczerze sie dziwie dlaczego. Jak kazda glupia stona zbiera swoje zniwo. 
Problemem zajal sie dziennikarz gazety Wyborczej pan Wojciech Orlinski. Recenzji nie wydaje za to opnie. Nie wiem, czy mam myslec a raczej probowac i czytac i wydawac swoje opinie czy moze rozdziabac gebe i nic nie robic?
A moze cytowana gimbaza ma rowniez tylko skrypty czytac i nie myslec? Prawda jak dupa, kazdy ja ma.
Prawda taka, ze w liceum nie chcialo sie tak czytac. Prawda druga. Chcialo sie wiedziec i jakos przejsc te lata szkolne. Czytanie tez niekiedy sprawialo przyjemnosc. Czytanie nuzylo i nie bylo na niego czasu, bo inne przedmioty puklay do glowy. Czytanie rozwijalo i podwyzszalo te slupki czytelnictwa w spoko koko kraju. Teraz i poza granicami "spokosci''.
Zreszta i tak kazdy ma ta swoja prawde, zawsze przy sobie.
Cytuje ponizszy fragment.


NUDA. Nuda coraz gorsza... Internauci masakrują arcydzieła literatury.
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,150171,19466467,kordian-na-litwie-czyli-czy-gombrowicz-byl-rabniety-orlinski.html

Problemem zajela sie i Na Temat. 
Anonimowy założyciel fanpage'a umieszcza tam najbardziej trafne i życiowe spojrzenie na dobrze znane nam książki. Jak czytamy w opisie, odkryjemy tu "brutalną prawdę o arcydziełach literatury". I rzeczywiście, "brutalna prawda", pochodząca z recenzji użytkowników lubimyczytać.pl, jest często bardzo dogłębnym, zupełnie nowym badaniem kanonu literatury, na który nigdy nie zdobędą się zwykli krytycy książek i recenzenci. Tu nie ma zmiłuj. 
Niestety – fanpage i artykuł Orlińskiego nie bardzo przypadł do gustu oryginalnej stronie umieszczającej recenzje książek. W odpowiedzi na heheszki na Facebooku i artykuł w "Dużym Formacie" o tymże zjawisku, portal wydał oświadczenie, w którym grozi formalnymi krokami rozwiązania sytuacji.
IZABELA SADOWSKA
fragment oświadczenia lubimyczytac.pl
każda z tych osób ma prawo do wyrażenia swojej opinii na temat przeczytanych książek – nawet jeśli jest to kanon polskiej literatury, który od lat obowiązuje w szkolnictwie i o którym większość z nas jest w stanie szczerze powiedzieć, że „szału nie robi”.
I dodaje, że wyśmiewanie tych wpisów wydaje się niepotrzebne. "Zwłaszcza w Polsce, w kraju, gdzie odsetek tych, którzy przeczytali w ciągu roku choć jedną książkę, wynosi 41,7%". Wydawało by się, że literatura umiera, jednak właśnie takie ożywione dyskusje o książkach, świadczą o tym, że wciąż tli się nadzieja na poprawę jej kulejącej kondycji. 

W ten ton uderza pisarz Jakub Zulczyk, ktory mnie broni.

Cytuje: każdy ma prawo czytać co chce, i mieć na ten temat takie zdanie jakie mu się tylko podoba". A to, że ludzie komentują świadczy dobrze o kondycji czytelnictwa "Literatura i jej odbiór to, dzięki Bogu, wciąż żywa i pulsująca tkanka. Oby było tak jak najdłużej".